Rusza fabryka aut elektrycznych

opublikowano: 21-03-2017, 22:00

Tysiąc samochodów elektrycznych rocznie chce produkować spółka z Bielska-Białej. Przy okazji powraca pytanie o „polskość”.

Hala na obrzeżach bielskiej Fabryki Samochodów Małolitrażowych, w której produkowano syreny i „maluchy”, wytwarzany w Tychach przez włoski koncern Fiat 500, napęd z państwowego Instytutu Napędów i Maszyn Elektrycznych Komel oraz Niemiec za sterami.

MÓWIĄ JAK MORAWIECKI: Według Thomasa Hajka, właściciela Fabryki Samochodów Elektrycznych, zaangażowanie w rynek elektromobilności to wielka szansa na rozwój dla całego kraju. Andrzej Halarewicz, menedżer na Polskę w Jato Dynamics, uważa zaś, że takie auta będą zyskiwać na popularności.
Zobacz więcej

MÓWIĄ JAK MORAWIECKI: Według Thomasa Hajka, właściciela Fabryki Samochodów Elektrycznych, zaangażowanie w rynek elektromobilności to wielka szansa na rozwój dla całego kraju. Andrzej Halarewicz, menedżer na Polskę w Jato Dynamics, uważa zaś, że takie auta będą zyskiwać na popularności. SZYMON ŁASZEWSK

Ten koktajl ma zaowocować pierwszym polskim osobowym samochodem elektrycznym. A nawet, jak twierdzi spiritus movens przedsięwzięcia, już zaowocował. Narodził się FSE One.

— Nasz samochód jest w pełni zbudowany w Polsce. Platforma wyjściowa Fiata 500 jest produkowana w Tychach, napęd opracowała polska instytucja, a integracja całości to efekt prac polskich inżynierów — podkreśla Thomas Hajek, właściciel Fabryki Samochodów Elektrycznych.

Ma ponad 20 lat doświadczenia w branży motoryzacyjnej. W Polsce pojawił się w 1992 r. w związku z przejmowaniem fabryk w Bielsku-Białej i Tychach przez Fiata. Dla Fiata pracował także w Niemczech, Austrii i Włoszech, zarządzał marką Maserati w Europie Środkowej.

Doświadczenie zdobywał również w Mazda Motor Europe. Polskim inwestorom giełdowym dał się poznać jako wiceprezes Wieltonu, produkującego naczepy. Był już wtedy właścicielem założonej w październiku 2013 r. spółki Bemotion.

Wraz z zakończeniem prac badawczo-rozwojowych nad autem zmienia ona nazwę na Fabrykę Samochodów Elektrycznych (FSE). Thomas Hajek wskazuje na branżę komputerową, gdzie marki są różne, ale procesory, pamięci, karty graficzne, pochodzą od tych samych producentów, niezależnie jakie logo widnieje na komputerze.

— Możemy jak Tesla inwestować miliardy dolarów, by stworzyć samochód elektryczny od początku do końca, ale możemy też stworzyć go szybciej i taniej — tłumaczy Thomas Hajek. Wyjaśnia, że FSE jest w trakcie organizacji linii do produkcji seryjnej.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Oznacza to, że wchodzimy w fazę komercjalizacji projektu — podkreśla Thomas Hajek.

FSE ma być gotowa do montażu 1 tys. aut rocznie. Ale na razie zatrudnia 10 osób i na 2017 r. ma zamówienia na dziesięć aut, z opcją na kolejne 50. Klientem ma być sieć wypożyczalni, której nazwy FSE nie ujawnia. Spółka na razie nie liczy na nabywców indywidualnych.

— Nastawiamy się na użytkowników komercyjnych. Wierzymy w firmy, które mogą zainstalować ładowarki w garażach, i oczywiście instytucje publiczne — podkreśla Thomas Hajek. Grupa docelowa to wypadkowa ceny auta, która „nie przekracza” 100 tys. zł. Thomas Hajek zaznacza jednak, że dla indywidualnego nabywcy liczy się głównie cena zakupu podczas gdy dla firm całkowity koszt eksploatacji, a ten w przypadku aut elektrycznych jest niski.

FSE chce oferować klientomkompleksowy produkt. Nabywcy otrzymają oprócz samochodu również system zarządzania flotą, aplikację na smartfony, możliwość finansowania zakupu oraz usługę mobilnego serwisu. Liczy przy tym na eksport do krajów, gdzie kupno aut elektrycznych wiąże się z ulgami podatkowymi. Sprzedaż chce prowadzić samodzielnie, bez wsparcia Fiata.

— Rynek aut elektrycznych jest na całym świecie stymulowany przez subwencje rządowe. W Polsce subwencje to wciąż znak zapytania. Jestem jednak optymistą, jeśli chodzi o rozwój tego segmentu rynku. Trendy wszędzie są takie same — komentuje Andrzej Halarewicz, menedżer na Polskę w Jato Dynamics.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu