Rusza foreksowy asset management

Kamil KosińskiKamil Kosiński
opublikowano: 2015-02-26 00:00

Zarządzanie aktywami na foreksie? Athena Investments w ten sposób chce sięgnąć do portfeli Polaków.

Weźmiemy połowę zysku, choć i tak zrobisz więcej niż gdzie indziej — takim przekazem chce łowić klientów Athena Investments Dom Maklerski. Spółka proponuje inwestycje na rynku forex w modelu asset management. Strategie są różne, ale najbardziej dostępne mają próg wejścia ustalony na poziomie 10 tys. zł.

— Niektóre pozycje będziemy otwierali tylko na godzinę, inne na 10 tygodni. Inwestujemy na foreksie tak samo jak na rynku akcji — mówi Maciej Idzik, prezes Traders Centre, twórca modelu inwestycyjnego, współpracujący z Atheną.

Według niego klienci mogą liczyć na 2-6 proc. zysku miesięcznie, co już po odjęciu opłaty za sukces powinno dawać im nawet 30 proc. zysku rocznie. Maciej Idzik podkreśla, że klient będzie mógł w każdej chwili rozwiązać umowę i wypłacić pieniądze bez żadnych opłat pożegnalnych, a Athena będzie pobierać swoje wynagrodzenie tylko wtedy, gdy klient osiągnie zysk.

— To nowość w Polsce, ale nic nowego w londyńskim City. Tam tego typu produkty istnieją od kilku lat — zapewnia Maciej Idzik. Gwoli ścisłości trzeba jednak zaznaczyć, że klient będzie obciążany miesięczną opłatą stałą o maksymalnej wysokości 0,17 proc.

Z drugiej strony, w przypadku gdy zarządzający poniosą stratę w danym miesiącu, w kolejnych ich klienci nie będą dzielić się z brokerem osiągniętym zyskiem, aż do momentu całkowitego wyrównania strat.

— Zarobimy tylko wtedy, jeśli osiągniemy poprzednią najwyższą wartość kapitału klienta — zapewnia Maciej Idzik. Od strony formalnej rachunki klientów będą prowadzone w Londynie — konkretnie w LMAX Exchange. Athena będzie miała pełnomocnictwo do wykonywania na nich operacji. Klient musi się też liczyć z opłatą manipulacyjną przy wpłacie kapitału. Jeśli zaangażuje w usługę nie więcej niż 50 tys. zł, wyniesie ona 5 proc. Im większa wpłata, tym niższa opłata, ale nawet powyżej miliona złotych wynosi 2 proc. Pomysłodawcy przedsięwzięcia tłumaczą to tym, że klientów będą poszukiwać przez pośredników finansowych, a ci zostali przyzwyczajeni przez instytucje finansowe do pewnego poziomu prowizji za pozyskanie klientów.

— Mamy athenowską sieć sprzedaży, ale pod sprzedaż tego konkretnego produktu tworzymy nową — mówi Arkadiusz Skóbel, prezes Atheny.

— Niestety, musimy konkurować o sieć sprzedaży, ale mamy nadzieję, że nasze wyniki sprawią, że będziemy mogli zrezygnować z multiagencji — dodaje Maciej Idzik. © Ⓟ