Obserwatorzy rynku oczekują dużej podaży akcji PKO BP ze strony inwestorów indywidualnych, ale po bardzo zróżnicowanej cenie.
Dziś punktualnie o 9.00 debiut akcji PKO BP na warszawskiej giełdzie. Ostatecznie do obrotu publicznego trafi 38,5 proc. walorów. 40 proc. tej puli jest w ręku krajowych inwestorów indywidualnych. Spora ich część może już dziś chcieć zrealizować zyski z inwestycji.
Bardzo duże zainteresowanie klientów sygnalizowały wczoraj punkty obsługi klientów między innymi Beskidzkiego Domu Maklerskiego, DI BRE Banku, BM BGŻ, CDM Pekao SA, BM BISE, czy DB Securities.
— Przyjmujemy dużo zleceń, ale nie możemy ujawniać, czy mamy więcej chętnych na sprzedaż, czy na zakup akcji — mówi makler Beskidzkiego DM.
Trochę wychodzi kraj
Obserwatorzy rynku nie mają wątpliwości: drobni inwestorzy będą sprzedawać.
— Myślę, że szybkie zyski będzie chciała zrealizować ta grupa inwestorów, która nabyła kilka, kilkanaście akcji skuszona możliwością szybkiego zarobienia 10-15 proc. — mówi Andrzej Klesyk, wiceprezes Boston Consulting Group.
Jego zdaniem, inwestorzy, którzy nabyli walory za kilka milionów, raczej traktują to zaangażowanie długoterminowo.
— Na pewno duża grupa osób prywatnych będzie już teraz chciała zrealizować zyski. Ale ponieważ na pierwszych sesjach nie można składać zlecenia po każdej cenie, inwestorzy będą musieli precyzyjnie określić, ile chcą zarobić na swoich walorach. Spodziewam się dużej rozpiętości, nawet w przedziale 10-25 proc. powyżej ceny zakupu — mówi Sebastian Siejko, makler CA IB.
Trochę wchodzi zagranica
To zagraniczni inwestorzy instytucjonalni zdecydują o tym, czy dzisiaj oferowane walory znajdą nabywców.
— Widzę wśród nich dwie grupy nabywców. Akcje PKO BP będą kupowały duże zagraniczne banki, by wiedzieć, co dzieje się w największej polskiej instytucji finansowej i u jej klientów, oraz fundusze skoncentrowane na inwestowaniu w krajach rozwija- jących się — wyjaśnia Andrzej Klesyk.
Ale ponieważ polskie instytucje finansowe zostały nasycone walorami PKO BP, wojny o oferowane papiery raczej nie będzie.
— Gdyby inwestorzy krajowi chcieli sprzedać akcje zbyt drogo, to możliwa jest sytuacja, że nie będzie chętnych do kupna. Zagranica może nie chcieć przepłacać. W skrajnej sytuacji może nastąpić duża podaż przy niewielkich obrotach — analizuje Sebastian Siejko.