Jeszcze w tym roku zostanie wybrany doradca w procesie prywatyzacyjnym Petrobalticu. O kontrolny pakiet firmy będą rywalizować PKN Orlen, Rafineria Gdańska, spółka pracowników i menedżerów, a także zagraniczni kontrahenci.
Resort skarbu rozpoczyna przekształcenia własnościowe w gdańskim Petrobalticu, spółce eksploatującej złoża ropy naftowej i gazu z dna Bałtyku. Spółka, która powstała w 1990 r. po rozpadzie międzynarodowego konglomeratu o tej samej nazwie, bardzo długo czekała na rozpoczęcie prywatyzacji.
— W tym roku zostanie wybrany doradca prywatyzacyjny dla Petrobalticu — informuje Magda Nienałtowska z biura prasowego MSP.
Nie podaje jednak szczegółów operacji ani też planowanych terminów zakończenia procesu prywatyzacyjnego.
Wiadomo jednak, że na Petrobaltic już teraz zerkają zarówno PKN Orlen (zainteresowany konsolidacją pionową sektora paliwowego), jak też potencjalni inwestorzy, zainteresowani prywatyzacją Rafinerii Gdańskiej. W tym drugim przypadku byłoby to wskrzeszenie idei Koncernu Północnego, czyli powiązania RG z Petrobaltikiem. Jednym z chętnych będzie też Invest-Petro, spółka pracowniczo-menedżerska, do której przystąpiło ponad 90 proc. załogi. Firma dysponuje kapitałem zakładowym, wynoszącym 1 mln zł.
— Mamy świadomość, że do przejęcia Petrobalticu potrzebne są dużo większe środki. Jest jednak za wcześnie, by mówić o szczegółach finansowania naszej oferty — mówi Zdzisław Siamion, główny specjalista ds. organizacji i zarządzania Petrobalticu.
Nieoficjalne mówi się także o jeszcze jednym inwestorze. Może nim być litewska spółka West Lithuanian Industry and Finance Corp. — jeden z sojuszników Gazpromu w ramach planowanej przez rząd w Wilnie prywatyzacji Lietuvos Dujos, firmy mającej sieć litewskich gazociągów. Litwini są także partnerem Petrobalticu. Konsorcjum w składzie Petrobaltic, Energopol Oil, West Lithuanian Industry and Finance Corp. oraz firma brokerska Vivum jest właścicielem kontrolnego pakietu spółki Geonafta, kluczowego producenta ropy naftowej na Litwie.
Duże zainteresowanie Petrobaltikiem ze strony inwestorów nie powinno dziwić. Gdańska spółka wykazuje wysoką rentowność (po trzech kwartałach 2001 r. ten wskaźnik wyniósł 47,5 proc. brutto). Mimo to zarząd spółki chce uniezależnić się od wahań cen na rynku ropy. Sposobem na to ma być zagospodarowanie czterech bałtyckich złóż gazu ziemnego o zasobności 7,5-10 mld m sześc. Partnerem Petrobalticu miał być Gaz de France, z którym miał podpisaną wstępną umowę. Francuzi wycofali się jednak. Obecnie władze Petrobalticu prowadzą rozmowy w tej sprawie z CalEnergy Gas Polska, spółką zależną MEHC, amerykańskiego holdingu energetycznego.
Odbiorcą tego paliwa miałoby być Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo lub Żarnowiecka Elektrownia Gazowa o mocy 750 MW, którą chce wybudować amerykański koncern AES.


