Rusza sterowana rewolucja w TV

Magdalena Wierzchowska
opublikowano: 10-04-2008, 00:00

UKE chce zmusić TVP do przejścia na „cyfrę”, dając na zachętę multipleks. Komercyjni nadawcy alarmują.

Regulator znalazł sposób na szybką cyfryzację. Emocje są gwarantowane

UKE chce zmusić TVP do przejścia na „cyfrę”, dając na zachętę multipleks. Komercyjni nadawcy alarmują.

Proces cyfryzacji to nowe rozdanie na rynku telewizyjnym — do każdego Polaka ma docierać więcej kanałów i lepszej jakości. To rewolucja, tyle że do tej pory wyłącznie wirtualna.

— Nie można już dłużej zwlekać. Trzeba wziąć się do roboty — mówi Anna Streżyńska, prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE).

Do połowy 2015 r. telewizja ma przejść z nadawania analogowego na cyfrowe. Teraz w standardowej ofercie są dostępne trzy kanały telewizji publicznej, TVN, Polsat, TV Puls i TV4. Po transformacji może ich być kilkadziesiąt. Niektóre mogą być wysokiej rozdzielczości (HD). Dla widza oznacza to z jednej strony lepszą ofertę, z drugiej — wydatki, bo musi kupić dekoder. Dla rynku — realną konkurencję, możliwość wejścia międzynarodowych koncernów, ale też zwiększenia przychodów reklamowych.

Kij i marchewka

Pomysły UKE są radykalne. Chce rozpocząć postępowanie administracyjne, które ustali harmonogram wyłączania nadajników analogowych w Telewizji Polskiej (TVP). Równocześnie TVP otrzyma częstotliwości cyfrowe, co rozpocznie proces cyfryzacji. TVP ma też dostać jeden multipleks, w którym byłoby miejsce na siedem programów — trzy ogólnopolskie TVP, TVN, Polsat, TV4 i TV Puls. Jego zasięg początkowo nie pokrywałby całości kraju. TVP miałaby więc dość silną motywację do przyspieszenia procesu przechodzenia na „cyfrę”, co pozwoliłoby jej uzupełnić niepełny multipleks częstotliwościami z wyłączanych nadajników analogowych.

— Zinwentaryzowaliśmy już blisko 400 nadajników wykorzystywanych przez TVP. Chcemy określić harmonogram ich wyłączania od 2010 r. — zapewnia Mariusz Busiło, zastępca dyrektora departamentu zarządzania częstotliwościami w UKE.

Równolegle na sprzedaż ma być wystawiony drugi multipleks, o zasięgu pokrywającym cały kraj. Pieniądze z jego sprzedaży mogą pójść na sfinansowanie dekoderów. W otwartym konkursie może wystartować każdy.

— Konkurencja, czyli nowe programy, powinna skłonić klientów do przejścia na odbiór cyfrowy, a więc szybsze zakończenie konwersji — wyjaśnia Anna Streżyńska.

Co z TVN i Polsatem?

Jest jedno kluczowe pytanie — co z nadawcami prywatnymi, takimi jak Polsat, TVN, TV4 czy TV Puls, którzy uważali, że mają zapewnione miejsce w cyfrowych multipleksach? Ich koncesje analogowe wygasają za kilka lat, a spodziewali się, że państwo zagwarantuje im kontynuację działalności.

— TVP może zostać zobligowana decyzją administracyjną, by czasowo udostępnić im miejsce na swoim multipleksie. Następnie mogliby przejść na któryś z kolejnych multipleksów, w miarę uwalniania częstotliwości — twierdzi Anna Streżyńska.

Nadawcy prywatni mogą wystartować w konkursie na drugi multipleks. UKE spodziewa się, że będą chcieli uzyskać częstotliwości poza konkursem. Może im się to udać, ale wiąże się z poważnymi restrykcjami.

— Obecność nadawców na drugim multipleksie powoduje brak korzyści z nowej konkurencji oraz brak zastrzyku finansowego na urządzenia konsumenckie, co jest ważne w pierwszym etapie konwersji. Takie rozwiązanie musiałoby się wiązać z zagwarantowaniem przez nadawców środków na set-top-boksy. Kolejne multipleksy byłyby sukcesywnie włączane, bez przedłużania okresu ochronnego ponad okres uzasadniony procesem przejścia — mówi Anna Streżyńska.

Wkurzeni nadawcy

Nietrudno się domyślić, że pomysł UKE wzbudził bardzo duże kontrowersje. Przedstawiciele nadawców uważają, że urząd chce wprowadzić na rynku telewizyjnym regulacje, które stosuje na rynku telekomunikacyjnym.

— Bardzo pięknie się robi takie rzeczy przy biurku przy użyciu komputera i papieru. Nie ma to nic wspólnego z rzeczywistością. Rynek będzie reagował na nieracjonalne i niezgodne z prawem rozwiązania administracyjne, wykorzystując wszelkie możliwości prawne — uważa Adam Brodziak z Polsatu.

— Przejście na nadawanie cyfrowe zakończyło się fiaskiem w krajach, gdzie próbowano przeprowadzić ten proces w kontrze do graczy na rynku. Zresztą w Polsce decyzje o polityce audiowizualnej podejmuje Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT) w porozumieniu z premierem. UKE dostanie szersze kompetencje dopiero po nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji — informuje Andrzej Zarębski, szef rady nadzorczej Polskiego Operatora Telewizyjnego, spółki Polsatu i TVN do budowy telewizji cyfrowej.

TVN jest bardziej powściągliwy.

— Chętnie przedstawimy swoją opinię, gdy dostaniemy oficjalny dokument — mówi Karol Smoląg, rzecznik TVN.

Decyzje w tym miesiącu

UKE chce jak najszybciej rozpocząć proces przejścia na nadawanie cyfrowe. I zapowiada otwartość na dyskusję.

— UKE i KRRiT nie tylko mają ustawowe kompetencje w tej sprawie, ale wręcz obowiązek. Chcę rozpocząć ten proces jeszcze w kwietniu. Ostateczne decyzje zależą od rozmów z KRRiT i nadawcami, które rozpoczniemy — mam nadzieję — w przyszłym tygodniu — podsumowuje Anna Stre-żyńska.

Państwo musi wysupłać miliard

Cyfryzacja może kosztować

ponad 2 mld zł. Resort

infrastruktury pracuje nad rozporządzeniem, które ułatwi jej dofinansowanie.

Cyfryzacja telewizji napotyka poważne opory nie tylko dlatego, że będzie kosztowna dla nadawców, którzy będą musieli zapłacić za równoczesne nadawanie analogowe i cyfrowe w okresie przejściowym. Problemem jest koszt społeczny — każdy widz będzie musiał kupić nowy telewizor lub specjalny dekoder, tzw. set-top-box. A nie każdego na to stać.

— Potrzebnych jest około 7 mln dekoderów, by społeczeństwo miało zapewnioną możliwość odbioru. Jeden kosztuje średnio ponad 300 zł — szacuje Andrzej Zarębski, szef rady nadzorczej Polskiego Operatora Telewizyjnego, spółki TVN i Polsatu do budowy telewizji cyfrowej.

To daje kwotę 2,1 mld zł, którą Polacy będą musieli wydać na telewizję cyfrową. Odbiorniki są w 13 mln gospodarstw domowych, ale część osób odbiera już sygnał cyfrowy za pośrednictwem platform satelitarnych i telewizji kablowych. UKE wstępnie szacuje, że rząd będzie musiał dofinansować dekodery w 3 mln najuboższych gospodarstw domowych. To koszt rzędu 0,5-1,0 mld zł, przy założeniu ceny 250 zł za sztukę.

Bezpośrednie dofinansowanie dekoderów może być zakwestionowane przez Komisję Europejską (KE) jako niedozwolona pomoc publiczna. Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad rozporządzeniem, które ma zapewnić jeden standard dekoderów, tzw. neutralność technologiczną. To pomoże obronić dofinansowanie systemu przed KE.

Pozostaje jeszcze problem — jak przekonać Polaków, by kupili dekodery. Co dostaną w zamian? Jedni eksperci mówią, że telewizja cyfrowa musi zaoferować od razu dużo większą liczbę programów niż obecna analogowa, inni — że konieczna jest zachęta typu programy wysokiej rozdzielczości (HD).

300

zł Tyle średnio kosztuje dekoder do odbioru naziemnej telewizji cyfrowej.

Marcin Bochenek

członek zarządu TVP odpowiedzialny za technologię

Mnóstwo pytań

Pojawia się szereg wątpliwości. Czy cyfryzacja telewizji obejmie wszystkich nadawców jednocześnie? Jeśli nie, to TVP może ponosić koszty równoległego nadawania cyfrowego i analogowego, a nadawcy komercyjni — nie. Jeśli nadawcy komercyjni nie przystąpią do multipleksu TVP, to mamy w nim nadawać tylko nasze kanały? Jak zachęcić w takim razie Kowalskiego do kupienia dekodera, skoro największe kanały już ma za darmo? Cieszę się, że coś się dzieje w kwestii telewizji cyfrowej. Ale chciałbym znać szerszą strategię, wiedzieć, do czego dążymy. Widz nie może kupować kota w worku. Musi wiedzieć, ile kanałów będzie miał za kilka lat. Nie chciałbym, by za chwilę okazało się, że odbiorcy nie opłaca się kupienie dekodera.

Magdalena

Wierzchowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu