W 2016 r. w branży zbrojeniowej rozkręciła się karuzela stanowisk. Media informowały o intratnych posadach dla partyjnych działaczy, członków ich rodzin i znajomych.
— 2017 r. będzie okresem realizacji kilku dużych kontraktów dla polskiej armii. Będą jednak głównie wykonywać je fabryki państwowe, należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej — mówi Sławomir Kułakowski, prezes Polskiej Izby Producentów na rzecz Obronności Kraju. Chodzi na przykład o wart kilka miliardów złotych kontrakt na haubice Krab z Huty Stalowa Wola oraz rakiety z Meska (program Piorun). Sławomir Kułakowski podkreśla jednak, że rząd dba o portfel zamówień państwowych firm, a po macoszemu traktuje małe i średnie firmy prywatne.
— One także mają dobrej jakości produkty, które mogą zaoferować polskiej armii — takie jak np. system zarządzania polem walki. Zamiast czekać, aż zdolność do wykonywania podobnych kontraktów zdobędzie PGZ, można już dziś zamówić ich realizację w prywatnych firmach — dodaje Sławomir Kułakowski. Jego zdaniem, rząd powinien równo traktować duże państwowe przedsiębiorstwa oraz małe i średnie, bo jedne i drugie rozwijają polską myśl techniczną, zatrudniają w Polsce pracowników i w kraju płacą podatki. Piotr Wojciechowski, prezes WB Electronics, twierdzi, że kierowana przez niego spółka w tym roku będzie podwykonawcą w wielu kontraktach realizowanych przez zakłady należące do PGZ. Przyznaje, że aktualne zasady dotyczące realizacji kluczowych dla obronności kontraktów zamykają firmie drogę do samodzielnego starania się o ich realizację, skazując na rolę podwykonawcy. Podkreśla jednak, że WB Electronics jest spółką silną na rynkach zagranicznych, ma zdywersyfikowany portfel kontraktów, więc optymistycznie ocenia przyszłoroczne perspektywy. Państwowa zbrojeniówka natomiast straciła w ostatnich latach wiele tych rynków. Sławomir Kułakowski twierdzi, że odbudowa pozycji za granicą jest najważniejszym tegorocznym zadaniem dla firm z PGZ. Geograficzną dywersyfikację zakłada także strategia grupy.