Ruszył drewniany okrągły stół

Emil Górecki
opublikowano: 27-12-2011, 00:00

Nie będzie zmiany zasad w wiosennych przetargach na surowiec. Branża drzewna chce zmian w ustawach.

System handlu drewnem — według przemysłowców — jest nieprzejrzysty, ogranicza możliwość rozwoju firm i zachęca do spekulowania. To doprowadza do alarmująco wysokich cen drewna, o czym pisaliśmy 5 grudnia, gdy ruszyły pierwsze otwarte dla wszystkich aukcje. Branża i Lasy Państwowe usiadły więc do rozmów o zmianie systemu sprzedaży.Patronuje im Janusz Zaleski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Środowiska.

— Producenci płyt drewnopochodnych nie mają żadnej możliwości zapewnienia surowca na dłużej niż pół roku, bo obecny system sprzedaży drewna nie przewiduje dłuższych kontraktów. To powoduje, że dostęp do kredytów inwestycyjnych staje się utrudniony, co uniemożliwia zwiększanie mocy produkcyjnych — mówi Andrzej Zientarski, członek zespołu, szef Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych i dyrektor rozwoju Pfleiderer Grajewo.

Przedsiębiorcy chcą przede wszystkim zmienić proporcje drewna sprzedawanego na aukcjach ograniczonych (dla kupujących z historią zakupów) i otwartych z obecnych 55 do 45 proc. na 80 do 20 proc. Sęk w tym, że takie proporcje funkcjonowały kilka lat temu, ale Lasy Państwowe, które dostarczają około 90 proc. surowca, zostały za to ukarane przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK), bo utrudniało to wejście na rynek nowych firm. Ministerstwo Środowiska ma więc rozważyć potraktowanie sprzedaży drewna jako formalne zadanie skarbu państwa, a nie Lasów Państwowych. To wyłączyłoby je spod jurysdykcji UOKiK.

— Pierwsze rozmowy w grupie roboczej nie dały żadnego postępu. Lasy Państwowe doszły do wniosku, że nie da się przeprowadzić żadnych, nawet tymczasowych zmian, które sytuację poprawią już w przetargach planowanych na początek przyszłego roku. Niestety zmiana ustawy o lasach może trwać długie miesiące — mówi Bogdan Czemko z Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego.

To oznacza też dodatkowy kłopot: roboczy zespół może przygotować propozycje, ale żeby je wprowadzić, trzeba współpracy między ministrami gospodarki i środowiska. Duże nadzieje branża pokłada

w Marcinie Korolcu, ministrze środowiska, który wywodzi się z gospodarki. Złość drewniarzy potęguje silny konkurent w wal ce o drewno: energetyka. W listach do Ministerstwa Gospodarki argumentują, że każda tona drewna, która trafia do ich branży, generuje dla gospodarki 4176 zł, a jej spalenie — jedynie 472 zł. Podpowiadają też, jak uniknąć problemu nakazu spalania drewna w elektrowniach: zrezygnować z protokołu z Kioto. W zeszłym tygodniu zrobiła to Kanada, największy światowy eksporter drewna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Górecki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu