Ruszyła rywalizacja o wpływy w strefach

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2006-01-06 00:00

Pomysły na usprawnienie stref mają ich zarządy, władze regionalne i PAIIZ. Resort gospodarki zastanawia się, którą wersję przyjąć.

Ważą się losy specjalnych stref ekonomicznych (SSE). Resort gospodarki miał pomysł, by podlegały one Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIIZ), ale po interwencji stref wycofał się z niego. Zakusy na strefy od lat mają samorządy.

Schodzą do parteru

— Mienie skarbu państwa w postaci akcji specjalnych stref ekonomicznych winno być przekazane nieodpłatnie samorządom województw — twierdzi Franciszek Wołodźko, marszałek województwa świętokrzyskiego i poprzedni przewodniczący Konwentu Marszałków Województw w piśmie z lipca 2005 r., przekazanym premierowi i MSP.

Wczoraj w MSP odbyło się pierwsze spotkanie zespołu składającego się z przedstawicieli SSE, samorządów i ministerstwa właśnie w tej sprawie.

— Strefy się różnią. W przypadku części z nich ten pomysł może wypalić. Niekiedy jednak konieczna jest interwencja władz stref u ministra lub wiceministra gospodarki czy skarbu — ocenia Piotr Wojaczek, prezes Katowickiej SSE.

Jego zdaniem, przydałby się natomiast lepszy przepływ informacji między PAIIZ a strefami.

— Niekiedy inwestorowi wystarcza otrzymanie pozwolenia na działalność w strefie. To nie tylko gwarancja zwolnień podatkowych, ale również bezpieczeństwo prawne oraz profesjonalna obsługa. Po co wydawać pieniądze publiczne na jeszcze inne zachęty? Potem może ich zabraknąć dla inwestora, który bez tego nie wybierze Polski — tłumaczy Piotr Wojaczek.

Z kolei Sebastian Mikosz, wiceprezes PAIIZ, uważa, że strefy powinny ulec poważniejszej restrukturyzacji.

— Nieważne, do kogo strefy należą, ważne, jaki mają status. Obecnie to spółki prawa handlowego, których udziałowcami są władze regionalne. Nie zgodzą się one na połączenie SSE w regionach, gdzie niepotrzebnie sąsiadują i konkurują ze sobą, i stworzenie nowych, np. na Lubelszczyźnie. Gdyby SSE uzyskały nieznany w Polsce status spółek użyteczności publicznej (spółki prawa handlowego, które nie muszą na siebie zarabiać, są finansowane z zewnątrz), byłoby to możliwe — uważa Sebastian Mikosz.

Nigdy w życiu

Takim pomysłom przeciwni są prezesi stref.

— Żadna gmina nie pozwoli się pozbawić statusu SSE, jeśli przedtem zainwestowała w infrastrukturę. Myślę, że Polska bez problemu uzyska zgodę na poszerzenie obszarów stref, co za blisko 2 lata będzie konieczne — sądzi Piotr Wojaczek.

— Połączenie kilku stref niepotrzebnie stworzy PAIIZ bis. Poza tym i tak strefy wychodzą dziś poza swoje województwa. Moja w tym roku najprawdopodobniej wejdzie do dwóch kolejnych. Z kolei zmiana statusu na spółki użyteczności publicznej może stępić aktywność zarządów — przestrzega Andrzej Ośniecki, prezes Łódzkiej SSE.

Co nagle, to...

Resort gospodarki, który sprawuje nad strefami kontrolę merytoryczną, wciąż pracuje nad ustawą o agencji. Ostatni projekt przewiduje, że agencja zajmie się inwestycjami dużymi, dla których stworzono nową definicję (30 mln EUR lub 250 miejsc pracy, podczas gdy w SSE obowiązują przedziały 40 mln EUR lub 500 miejsc pracy), a strefy — resztą.

— Strefy to najlepszy instrument pozyskiwania inwestycji i nie chcemy pochopnie niczego zepsuć. Resort gospodarki nie ma stanowiska dotyczącego struktury ich własności. Chcemy natomiast podnieść atrakcyjność stref, które nie zapełniają się tak szybko, jak w zachodniej części kraju. W tym celu skłaniamy się ku wspieraniu klastrów — zapowiada Andrzej Kaczmarek, wiceminister gospodarki.

Pilotażowe programy wspierania grup przedsiębiorców ruszą w przyszłym roku, a od 2007 r. klastry będą otrzymywać środki finansowe w ramach osobnego priorytetu.

Organizator

Puls Biznesu

Autor rankingu

Coface

Partner strategiczny

Alior

Partnerzy

GPW Orlen Targi Kielce Energa Obrót