Rybacy krytykują pomysły rządu

Konrad Buczek
opublikowano: 2003-09-24 00:00

Brak regulacji dotyczących zarządzania polską strefą rybołówstwa i wysokie kary — oto, co nie podoba się branży.

Resort rolnictwa zakończył prace nad nową ustawą o rybołówstwie morskim. Projekt określa zasady prowadzenia połowów, nadzoru nad nimi, prowadzeniem skupu i przetwórstwa ryb oraz obrotu. Ma też umożliwić po dniu akcesji „wykonywanie materialnych przepisów zawartych w przepisach wspólnotowych”. Typowa, „niegroźna” ustawa kompetencyjna. Zdaniem rybaków, tylko pozornie.

W nowej ustawie — według Macieja Dlouhego, szefa Krajowej Izby Rybackiej — pominięto kwestie podstaw prawnych polityki rybackiej oraz zapewnienia działalności polskiego rybołówstwa we własnej strefie.

— W projekcie nie przedstawiono też regulacji dotyczących organizacji połowów w pasie 12 mil, a jest to, co najmniej do 2013 r., w wyłącznej gestii polskiego rządu. Brakuje też zasad zarządzania polską strefą rybołówstwa w ramach wspólnej polityki rybackiej (WPR). Nieuregulowanie tych spraw grozi paraliżem rybołówstwa — mówi Maciej Dlouhy.

Rybaków niepokoją także wysokie kary (10-42 tys. zł) za prowadzenie działalności z naruszeniem przepisów WPR, ustawy oraz aktów wykonawczych.

— Przepisy unijne nie narzucają, jak wysoka ma być kara. Każdy kraj sam reguluje te sprawy. Polska jest zaliczana do rejonów zacofanych, a wysokość kar przekracza stawki stosowane przez takie kraje, jak Niemcy, Szwecja czy Dania — twierdzi Ryszard Klimczak ze Stowarzyszenia Armatorów Rybackich.

Polska flota rybacka składa się z 925 łodzi i 413 kutrów.