Paweł Florkiewicz
WARSZAWA (Reuters) - Mianowany w sobotę na stanowisko wicepremiera i ministra finansów Grzegorz Kołodko zapewnił, że priorytetem jego działań będzie przyspieszenie tempa wzrostu polskiej gospodarki, przy jednoczesnych dalszych działaniach mających na celu stabilizację finansów publicznych.
Jednak szczegóły planu działania nowego ministra na razie nie są znane.
"Polska gospodarka ma wielki potencjał wzrostu i tak trzeba kontynuować reformatorskie wysiłki poprzednich rządów, aby przyspieszyć tempo wzrostu, nadając wielki priorytet ograniczaniu wielkiej plagi społecznej jaką jest bezrobocie i wszystko to czynić w warunkach postępu w zakresie stabilizacji finansów publicznych" - powiedział Kołodko.
Nowy minister zastąpił Marka Belkę, który we wtorek niespodziewanie zrezygnował z pełnionej funkcji. Grzegorz Kołodko sprawował już pieczę nad polskimi finansami. Był bowiem ministrem finansów za rządów poprzedniej koalicji SLD-PSL w latach 1994-97.
W tym okresie wzrost gospodarczy osiągnął niespotykany już później poziom siedmiu procent. Jednak krytycy zarzucają mu, że nie wykorzystał tego czasu na zrównoważenie budżetu oraz ograniczenie inflacji oraz wdał się w spór z bankiem centralnym, domagając się głębszych cięć stóp procentowych.
Obawy o możliwość eskalacji trwającego obecnie sporu miedzy rządem, a NBP odżyły na nowo. W sobotę nowy minister uspokajał mówiąc, że w obecnej sytuacji najlepszą metodą na rozwiązywanie konfliktów jest mediacja i próba porozumienia.
"Teraz jest czas aby dyskutować, a nie się kłócić, czas konfrontować poglądy, ale po to by rozwiązywać właściwymi metodami trudne sytuacje, których w polskiej gospodarce i polskich finansach publicznych nie brakuje" - powiedział minister finansów.
"I o nich, jako wicepremier i minister finansów będę dyskutował nie tylko w rządzie, ale z zainteresowanymi osobami, instytucjami, a także opinią publiczną" - dodał.
Od dłuższego czasu rząd wzywa NBP, aby ten zrewidował prowadzoną politykę walutową i pomógł w osłabieniu kursu polskiej waluty. Próbuje też wywierać presję na Radę Polityki Pieniężnej (RPP), aby ta zwiększyła tempo obniżek stóp procentowych.
Do działań tych bank centralny, który nie poddaje się presji rządu, mają skłonić próby ograniczania jego niezależności - w Sejmie na rozpatrzenie czekają projekty zmian w ustawie o NBP mające to na celu.
Poprzedni minister finansów Marek Belka, choć wielokrotnie nie zgadzał się z poglądami i działaniami szefa NBP Leszka Balcerowicza, jak też samej RPP, to był postrzegany jako obrońca niezależności banku centralnego.
"Prawdziwy niepokój dotyczy tego, że relacje z NBP mogą się jeszcze bardziej pogorszyć. Balcerowicz może odejść jeżeli parlament przeforsuje legislację skierowaną przeciw Radzie Polityki Pieniężnej (RPP). To by wstrząsnęło rynkami finansowymi" - skomentowała nominację Kołodki Wike Groenenberg, dyrektor analiz gospodarczych i rynkowych w Citigroup.
Obecnie więc zarówno inwestorzy i inni obserwatorzy rynku z uwagą czekają na to, jak w obecnej, nowej sytuacji przebiegać będą stosunki na linii bank centralny-rząd. Być może odpowiedź na to pytanie rynek pozna już niedługo.
Premier poinformował bowiem w sobotę, że nowy minister finansów wyraził chęć spotkania z RPP.
"Profesor Kołodko zasygnalizował potrzebę spotkania z szefem NBP i RPP i ja to gorąco popieram. Jest nowy minister finansów i być może zostanie otwarty nowy etap w stosunkach rząd-RPP" - powiedział Leszek Miller.
NIEZNANY PLAN
Jak dotąd minister Kołodko nie zdradził żadnych szczegółów na temat jego planu uzdrawiania polskich finansów. Nie odniósł się także do przyjętych przez rząd założeń budżetu na 2003 rok.
W piątek ogłaszając swoją decyzje o wyborze ministra finansów Leszek Miller zapewnił, że założenia te, zaproponowane przez odchodzącego ministra Marka Belkę, będą realizowane.
Chodzi tu zarówno o podwyższony do 43 miliardów złotych poziom deficytu budżetowego, jak też założone wydatki. Ich wysokość minister Belka proponował na poziomie "inflacja plus jeden procent". W przyszłym roku jest to 192,5 miliarda złotych.
Rynek czeka więc na ujawnienie planów nowego ministra. Niepokój budzą bowiem niektóre jego pomysły zawarte w opublikowanym w maju w Trybunie artykule. Zaproponował on bowiem na przykład natychmiastową dewaluację złotego o 15 procent oraz usztywnienie kursu polskiej waluty i związanie go z euro.
"Grzegorz Kołodko jest dobrym ekonomistą, ale niektóre z jego komentarzy na pewno nie będą pozytywnie odebrane przez rynek. Mam na myśli na przykład jego propozycję ustalenia kursu złotego i jego dewaluację" - powiedział w piątek Dirk Woelfer, główny analityk Standard&Poor's MMS we Frankfurcie.
W sobotę premier próbował rozwiać ten niepokój.
"Na razie rząd nie rozmawiał o dewaluacji, ale liczą się poglądy rządu, a nie jednego ministra, choć poglądy ministra finansów są istotne" - powiedział Miller.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))