Rynek emisji w całej Unii wystartuje w 2005 roku

Anna Leder
22-03-2004, 00:00

Prace nad organizacją handlu uprawnieniami do emisji zanieczyszczeń trwają w całej Unii. Polska tradycyjnie jest nieco spóźniona.

Ministerstwo Ochrony Środowiska szacuje, że aby wypełnić zobowiązania w zakresie działań proekologicznych, które Polska wzięła na siebie negocjując z UE warunki przystąpienia, musi wydać do 2015 r. 35-42 mld EUR.

— Efektywność energetyczna musi się w Polsce zwiększyć, a emisje gazów cieplarnianych, szczególnie dwutlenku węgla — zmaleć — mówi Wojciech Jaworski, dyrektor Departamentu Instrumentów Ochrony Środowiska w Ministerstwie Ochrony Środowiska.

Aby uzyskać 1 EUR PKB w Polsce, potrzeba 10 razy więcej energii niż w krajach UE. Powody to: przestarzała infrastruktura i metody produkcji, uzależnienie energetyki od węgla, ceny energii nieodzwierciedlające kosztów dostawy i brak kapitału na nowe wyposażenie.

— Poprawa efektywności energetycznej jest prostą drogą do obniżenia przez spółki kosztów i uwalniania kapitału na cele produkcyjne — mówi Romuald Talarek, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej.

Jeszcze więcej można osiągnąć na powstającym właśnie rynku handlu emisjami.

Jak to działa

— Dla wszystkich instalacji objętych obowiązkiem dostosowania się do nowych standardów ustala się zbiorczy pułap emisyjny, który powinien być ekwiwalentem poziomu emisji w warunkach nowych, ostrzejszych norm emisyjnych. Zbiorczy pułap emisyjny dzielony jest następnie na poszczególne instalacje w postaci tzw. uprawnień zbywalnych na emisję — wyjaśnia Stanisław Wajda, partner w firmie prawniczej CMS Cameron McKenna, kierujący zespołem ds. ochrony środowiska.

Ilość wyemitowanych zanieczyszczeń nie może być większa niż ilość posiadanych uprawnień.

— Ta kardynalna zasada systemu handlu emisjami będzie motywowała do sprzedaży lub kupna uprawnień zbywalnych. Mniej rozwinięte kraje, które redukują swoje emisje poniżej dozwolonych kwot, mogą sprzedać różnicę największym gospodarkom światowym, bo jest bardzo prawdopodobne, że te przekroczą swoje limity — tłumaczy Stanisław Wajda.

— W ciągu 10 lat emisja zanieczyszczeń w Polsce znacząco spadła. To spowodowało, że Polska zredukowała emisję dwutlenku węgla do poziomu niższego od dopuszczalnego dla naszego kraju limitu. Ta emisyjna nadwyżka mogłaby zostać sprzedana innym krajom — mówi Romuald Talarek.

Emitujemy o 30 proc. mniej dwutlenku węgla, niż wynosi nasz limit. To prawie 100 mln ton rocznie. Eksperci szacują, że wszystkie branże — w tym oczywiście hutnictwo — zyskają na nowych regulacjach dotyczących handlu emisjami. Na ich sprzedaży można będzie zarobić 500-750 mln USD.

— To, czy zarobimy na sprzedaży niewykorzystanych pozwoleń na dwutlenek węgla, zależy od tego, jak ukształtuje się cena na rynku światowym i czy będzie popyt na pozwolenia. Mówi się o kwocie od 2 do 10 EUR za niewyemitowaną tonę dwutlenku węgla. Priorytet stanowi wdrożenie tego instrumentu dla naszych wewnętrznych potrzeb — mówi Wojciech Jaworski.

Polski rząd jeszcze nie wypracował koncepcji, jak nadwyżkę zagospodarować. Spośród instalacji stosowanych w hutnictwie żelaza, w systemie handlu emisjami biorą udział między innymi instalacje do produkcji spieków rud z topnikiem i prażenia rud, produkcji surówki i stali wraz z instalacjami ciągłego jej odlewania o wydajności powyżej 2,5 tony na godz. Dodatkowo, systemem tym objęte są instalacje do produkcji energii elektrycznej lub ciepła o mocach powyżej 20 MW.

— Jeżeli chodzi o wpływ samego systemu handlu emisjami na sektor hutnictwa, oczekuje się, że zakłady, które zmniejszą emisję dwutlenku węgla, będą mogły sprzedać swoje „zaoszczędzone” uprawnienia — mówi Izabela Kołacz, kierownik zespołu ECOFYS współpracującego z firmami Badania Systemowe EnergSys i CMS Cameron McKenna w realizacji projektu KPAU.

Czas nagli

— Przepisy protokołu z Kioto nakładają na Polskę zobowiązania do redukcji emisji gazów cieplarnianych o 6 proc. w latach 2008-12 w stosunku do poziomu emisji w roku bazowym 1988 — mówi Wojciech Jaworski.

— W ramach projektu zmierzającego do opracowania Krajowego Planu Alokacji Uprawnień (KPAU) prowadzona jest szczegółowa analiza danych emisyjnych z oficjalnych źródeł i wszystkich zakładów mających uczestniczyć w systemie — dodaje Izabela Kołacz.

Aby faktycznie stworzyć rynek uprawnień do emisji dwutlenku węgla, rządy państw UE powinny dokonać alokacji uprawnień do emisji, czyli bezpłatnego przydziału pozwoleń.

Polska ma w krótkim czasie przedstawić Komisji Europejskiej swój plan alokacji uprawnień i pomimo że na obecnym etapie nie jest on oparty na projekcie żadnego aktu prawnego — trudno go będzie później kwestionować.

Przyjęta przez Radę Ministrów 4 listopada 2003 r. Polityka Klimatyczna Polski, ustanawia pewne wytyczne pomocne przy tworzeniu KPAU. Zapowiada ona, że decyzje ostateczne co do całkowitej liczby uprawnień do emisji będą podjęte we wrześniu 2004 r., ale naprawdę proces ten zakończy się z chwilą złożenia projektu KPAU do akceptacji Komisji Europejskiej (dla krajów przystępujących teraz do UE upływa on 1 maja 2004). Późniejsze zmiany mogą wynikać tylko z jego zastrzeżeń. Sejm będzie musiał uchwalić ustawę w takiej wersji, jaką ustalą resort środowiska i Komisja Europejska.

Niewielką pociechą jest to, że KPAU przygotowywany jest w pośpiechu we wszystkich państwach Unii. Tam wywołuje ostre debaty, w których biorą udział m.in. firmy. Niektóre sektory w UE (np. hutniczy) już rozpoczęły obronę swoich interesów na drodze prawnej.

— Tworzony w Polsce system musi być kompatybilny z tymi, które powstają w innych systemach prawnych, aby umożliwić Polsce pełne wykorzystanie rodzących się możliwości w międzynarodowym handlu emisjami — uczula Romuald Talarek.

Czy zdążymy?

Kiedy i w jakim zakresie rozpocznie się w Polsce handel emisjami, będzie zależało od rozwoju sytuacji w Unii oraz akceptacji przez Komisję Europejską przygotowywanych obecnie rozwiązań.

Jedno jest przesądzone: Polska ma obowiązek uczestnictwa w europejskim rynku handlu emisjami dwutlenku węgla jako członek UE od 1 maja 2004 r., a unijny handel emisjami wystartuje na pewno 1 stycznia 2005 r. Ministerstwo Ochrony Środowiska deklaruje, że do końca marca powstanie rozporządzenie dotyczące obrotu zanieczyszczeniami.

— W Polsce większość podmiotów dostanie uprawnienia, które zaspokoją ich potrzeby, ale dla niektórych, np. planujących zwiększać produkcję, system może wiązać się z dodatkowymi kosztami — zapewnia Wojciech Jaworski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Leder

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Huty / Rynek emisji w całej Unii wystartuje w 2005 roku