Rynek jeszcze nie dość popularny

  • Małgorzata Ciechanowska
opublikowano: 18-04-2012, 00:00

Catalyst, rynek korporacyjnych papierów dłużnych, działa w Polsce od trzech lat. Ale indywidualni inwestorzy wciąż słabo go znają

Do niedawna za instrumenty wolne od ryzyka uznawano obligacje skarbowe. Jak jednak pokazują ostatnie perturbacje związane z kryzysem zadłużenia w strefie euro, tak bezpieczne już nie są. Rośnie ryzyko związane z ich zakupem, choć tym samym rośnie też premia za ich zbycie. Im większe bowiem ryzyko, tym większy potencjalny zysk. Słuszna jest więc decyzja inwestorów, którzy coraz chętniej zwracają się w stronę papierów dłużnych. O ile jednak inwestorzy instytucjonalni (banki, fundusze emerytalne, inwestycyjne) stoją na uprzywilejowanej pozycji, gdyż jako dostawcy kapitału od dłuższego czasu mogą wybierać wśród adresowanych do nich ofert, o tyle osoby fizyczne otrzymały ułatwiony dostęp do rynku korporacyjnych papierów dłużnych dopiero we wrześniu 2009 r., po uruchomieniu rynku Catalyst.

Krótki żywot

Chociaż rozwój Catalyst przypadł na stosunkowo trudny czas na rynkach finansowych, przez niecałe trzy lata zyskał już znaczną wielkość. Na koniec marca 2012 r. było na nim notowanych 175 serii obligacji korporacyjnych wyemitowanych przez 83 podmioty, a łączna wartość nominalna tych obligacji to 35,5 mld zł. Rosnąca popularność rynku wtórnego obrotu obligacjami wiązała się z rozwojem całego rynku nieskarbowych papierów dłużnych. Statystyki przytoczone przez Fitch Polska wskazują, że na koniec 2011 r. wartość obligacji, które wyemitowały banki, przedsiębiorstwa i jednostki samorządu terytorialnego, wynosiła ponad 97 mld zł, z czego obligacje przedsiębiorstw stanowiły 24,8 proc. (24,2 mld zł).

— Stosunkowo duże zróżnicowanie podmiotów pozwala inwestorom na wybór najodpowiedniejszych papierów — zarówno pod względem wielkości oprocentowania, jego formuły, jak i branży, w której działa emitent — mówi Mateusz Hyży z Grupy Trinity.

Aktywność instytucji

Jak wynika z zestawienia przygotowanego przez portal gpwcatalyst.pl, w marcu 2012 r. zanotowano największą średnią wartość transakcji. Wyniosła prawie 114 tys. zł. Jednak to wyjątek, gdyż przez minione 14 miesięcy wahała się od 30 do 63 tys. zł, a styczeń i luty 2012 r. wypadły bardzo blado — średnia wartość transakcji wyniosła wtedy odpowiednio 32 tys. i 28 tys. zł.

— Zmniejszanie się średniej wartości transakcji na rynku Catalyst może sugerować, że przybywa na nim inwestorów indywidualnych, natomiast ciągle jest pomijany przez dużych inwestorów instytucjonalnych, którzy wolą nabywać papiery w ramach obrotu pierwotnego. Potwierdza to również wielkość obrotów, która zmienia się w poszczególnych miesiącach. Duży wzrost w marcu wynikał przede wszystkim z transakcji na obligacjach wyemitowanych przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Wielkość obrotu — prawie 236 mln zł — i liczba transakcji — 28 — mogą sugerować, że po raz pierwszy mieliśmy do czynienia z dużą transakcją inwestora instytucjonalnego. Warto nadal śledzić rozwój tego rynku, aby się przekonać, czy było to zdarzenie jednorazowe, wynikające z ciekawego papieru wartościowego, czy może jaskółka zwiastująca ożywienie popytu instytucjonalnego — komentuje Mateusz Hyży.

— Inwestorzy instytucjonalni mają wiele możliwości realizacji transakcji poza rynkiem Catalyst, stąd też w zmniejszaniu wartości pojedynczych operacji nie upatrywałbym niczego niepokojącego. Jeżeli chcemy przyciągać do rynku Catalyst coraz szersze grono inwestorów indywidualnych, to właśnie przejawem sukcesu tych wysiłków będzie coraz niższa przeciętna wartość transakcji — twierdzi Piotr Nowak, członek zarządu Open Life.

Indywidualni inwestorzy od lokowania kapitału w obligacje korporacyjne wolą jednak kupowanie akcji.

Niewiedza inwestorów

Jak wynika z Ogólnopolskiego Badania Inwestorów, przeprowadzonego przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych, tylko 3,3 proc. badanych wskazało, że inwestuje na rynku Catalyst. Wśród powodów nielokowania na nim pieniędzy dominowały: niska znajomość rynku (aż 44,6 proc.) i niewielka znajomość notowanych na nim instrumentów (około 37 proc.). Problemy z płynnością wskazało około 7 proc. ankietowanych. — Wyniki badania jednoznacznie wskazują na ogromną potrzebę edukacji wśród inwestorów. Jest to pole do działania zarówno samej GPW, jak i firm inwestycyjnych oraz banków organizujących emisję obligacji nieskarbowych.

Jednocześnie nie można mieć złudzeń, że inwestorzy indywidualni zajmą na rynku Catalyst pozycję podobną do rynku akcji — naturalną metodą inwestowania przez nich na rynku obligacji korporacyjnych będzie nabywanie jednostek w funduszach inwestycyjnych czy ubezpieczeniowych przeznaczonych dla tego segmentu rynku — uważa Przemysław Guberow, dyrektor zarządzający obszaru zarządzania produktem w Getin Noble Banku.

Dlatego, nawet jeśli inwestor zdecyduje się na zakup obligacji korporacyjnych, jest duże prawdopodobieństwo, że z powodu ograniczonej płynności utrzyma je do zapadalności. Polskim inwestorom przyświeca bowiem hasło „kup i trzymaj”. Zdaniem Jerzego Nikorowskiego z banku BNP Paribas Polska, szansą na zwiększenie wiedzy inwestorów indywidualnych jest zwiększenie skali emisji publicznych obligacji przez duże i znane spółki, takie jak przeprowadzane obecnie przez PKN Orlen, PKO i zapowiedziane emisje grup energetycznych i PBG.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu