Rynek leków przed rewolucją

Marta Markiewicz
opublikowano: 27-10-2010, 00:00

Branża farmaceutyczna wytacza mocne argumenty przeciwko nowym przepisom o refundacji leków.

Ustawa refundacyjna poróżniła władze z rynkiem

Branża farmaceutyczna wytacza mocne argumenty przeciwko nowym przepisom o refundacji leków.

Dziś na Wiejskiej odbędzie się pierwsze czytanie projektu ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych. Eksperci i uczestnicy rynku farmaceutycznego nie kryją obaw związanych z proponowaną przez rząd rewolucją w systemie refundacji leków.

Wokół cen i marż

Komitet Rady Ministrów opowiada się za przebudową systemu refundacji, w którym podstawą będzie sztywna cena urzędowa zbytu negocjowana przez administrację państwową z producentami leków. W ten sposób rząd chce zamknąć drogę do rabatowania produktów refundowanych na linii właściciel praw do leku — obrót hurtowy — obrót detaliczny. Ten pomysł cieszy niektórych krajowych producentów leków.

— Takie rozwiązanie pozwoli uszczelnić obrót lekami refundowanymi i wykluczy łatwe obejście przepisów o marżach — uważa Bernard Wilkosz, prezes Polskiej Izby Przemysłu Farmaceutycznego i Wyrobów Medycznych Polfarmed.

Jednak według Pawła Sztwierni, dyrektora generalnego Związku Pracodawców Innowacyjnych Firm Farmaceutycznych Infarma, usztywnienie ceny zbytu może mieć poważne konsekwencje dla pacjentów i rynku.

— W uzasadnieniu projektu ustawy zabrakło m.in. informacji o skutkach nowych regulacji. Wyliczenia firm badawczych wskazują, że efektem takich zapisów może być zwiększenie poziomu współpłacenia za leki przez pacjenta — twierdzi Paweł Sztwiertnia.

W jego ocenie najlepszą receptą na patologię w postaci promocji typu "lek za grosz" jest staranny monitoring przepisywania przez lekarzy recept.

Chmury nad rynkiem

Wątpliwości wobec sztywnych cen i marż ma również Grzegorz Byszewski, ekspert z Pracodawców RP. Uważa, że wprowadzenie zaproponowanych w ustawie zapisów może doprowadzić do poważnej destabilizacji i zniesienia konkurencji na rynku farmaceutycznym.

— A w efekcie doprowadzić do upadku wielu hurtowni i aptek — ostrzega Grzegorz Byszewski.

Jego obawy podzielają eksperci i dystrybutorzy, którzy prognozują, że w nowym otoczeniu prawnym przetrwają tylko najsilniejsi.

— Znacząca redukcja marży hurtowej, a także efektywnej marży detalicznej zmusi graczy na rynku do szukania oszczędności między innymi w logistyce i zaopatrzeniu. W efekcie prawdopodobne są zakłócenia w łańcuchu dystrybucji, na czym ucierpi pacjent — ocenia Stanisław Kasprzyk z IMS Health.

Kłopoty mogą czekać także apteki o nie najlepszej kondycji finansowej.

— Z dużym prawdopodobieństwem możemy przewidzieć, że taka sytuacja doprowadzi do znaczącej redukcji liczby aptek. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że bankrutujące, zadłużone apteki obciążą swoimi długami hurtownie, dla których to może stanowić duże zagrożenie — prognozuje Stanisław Kasprzyk.

Z oceną tą zgadza się Piotr Sucharski, prezes grupy Neuca. Jego zdaniem, zmiany w prawie doprowadzą do wyeliminowania z rynku małych hurtowni.

— Największe podmioty na rynku dystrybucji, takie jak my, oczywiście sobie poradzą. Musimy jednak pamiętać, że zmniejszona marża spowoduje działania mające zmniejszyć koszty, a w konsekwencji również pogorszenie serwisu dla aptek — przewiduje Piotr Sucharski.

"Nie" dla podatku

O ile sztywne ceny i marże budzą różne opinie producentów, o tyle zaproponowany przez Ewę Kopacz 3-procentowy podatek "refundacyjny" zbiera wyłącznie negatywne oceny.

— Proponowany podatek wpłynie negatywnie na wynik finansowy podmiotów odpowiedzialnych za produkcję lub dystrybucję, prowadząc do ograniczenia planów badawczo-rozwojowych i inwestycyjnych krajowych przedsiębiorstw — ocenia Bernard Wilkosz.

Według Zenona Wasilewskiego, eksperta Business Centre Club, dodatkowe obciążenie finansowe nałożone na firmy oferujące leki refundowane przełoży się wprost na wzrost cen preparatów nieobjętych refundacją. Jego wątpliwości budzi też przeznaczenie pozyskanych tą drogą pieniędzy.

— Dlaczego mają zasilić budżet Agencji Oceny Technologii Medycznych, a nie placówek naukowo-badawczych? W praktyce oznacza to, że pieniądze pójdą na rozbudowę administracji — uważa Zenon Wasilewski.

Andrzej Kraska, dyrektor ds. sprzedaży, IMS Health

Wprawdzie poznajemy coraz więcej szczegółów dotyczących nowego prawa farmaceutycznego, niemniej jego ostateczne konsekwencje dla producentów i firm farmaceutycznych są ciągle trudne do przewidzenia. Kluczowe informacje dotyczące wyliczania cen i limitów refundacyjnych są przekazywane fragmentarycznie i często nie są spójne z innymi przepisami. Nie pozwala to precyzyjnie oszacować wpływu tej ustawy na rynek farmaceutyczny, musimy więc opracowywać kilka scenariuszy.

Według nas, wprowadzenie proponowanych regulacji powinno zmniejszyć koszt zakupu leków refundowanych dla statystycznego pacjenta o około 2,5-3 proc. Powstałe różnice w wydatkach na leki muszą zostać przez kogoś pokryte — wydaje się mało prawdopodobne, aby zrobił to NFZ. Wygląda na to, że "przymus" obniżek cen dotknie producentów, którzy będę się starali utrzymać na listach refundacyjnych. Szacujemy, że średnia obniżka po stronie producenta wyniesie 5-7 proc. Presja na producentów będzie jeszcze większa, jeśli nałożymy na to 3-procentowy podatek, chociaż nie wiemy, jak będzie wyliczany.

Mimo wielu niewiadomych kierunek będzie następujący: stosunkowo niewielkie zmiany cen detalicznych korzystne dla pacjentów, brak tzw. promocji cenowych w aptekach, redukcja wydatków NFZ i bardzo silna presja na producentów na obniżenie cen fabrycznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Markiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy