Inwestorzy czekają na dwudniowy szczyt Unii Europejskiej i konkretne propozycje rozwiązania kryzysu zadłużenia
Dane makroekonomiczne pozostaną w cieniu spotkania unijnych polityków, które rozpocznie się w czwartek. Według analityków, rynek będzie grał przede wszystkim pod czwartkowy szczyt. Jednocześnie, wśród inwestorów panuje atmosfera, że politycy wypracują pierwsze konkretne rozwiązania kryzysu zadłużenia.
– Moim zdaniem szczyt nie przyniesie przełomu. Mogą pojawić się kolejne propozycje, których zastosowanie będzie wymagało czasu. Sama Angela Merkel przyznała w parlamencie, że wyjście z kryzysu potrwa lata. Pytanie czy rynek będzie w stanie tyle czekać – mówi Marek Rogalski, analityk DM BOŚ Banku.
Chcą zmian w traktacie
Pierwsze propozycje mogą pojawić się już dziś na spotkaniu Angeli Merkel, kanclerz Niemiec i Nicolasa Sarkozy’ego, prezydenta Francji.
– Wszystko wskazuje na to, że Niemcom i Francuzom uda się przekazać w ręce MFW rolę pożyczkodawcy ostatniej szansy, czemu sprzyja m.in. gotowość Brazylii do dokapitalizowania funduszu. W samej strefie euro uruchomiony zostanie żmudny proces legislacyjny zmierzający m.in. do większej integracji fiskalnej – mówi Łukasz Wróbel, analityk Noble Securities.
Angela Merkel i Nicholas Sarkozy chcą zmian w traktacie unijnym, które polegałyby na przekazaniu kontroli nad budżetami poszczególnych krajów do Komisji Europejskiej i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Instytucje mogłyby odrzucać te budżety, które naruszają reguły fiskalne.
Merkel oświadczyła w niemieckim Bundestagu, że jej celem na szczycie UE w Brukseli 8 i 9 grudnia będzie przeforsowanie zmiany unijnych traktatów, co jest jedyną drogą do budowy unii fiskalnej.
– Błędy zostały już popełnione. Zmiany w traktacie są tylko hasłem, szukaniem źródła obecnego problemu. Czas potrzebny do zmiany traktatu to kilkanaście miesięcy – mówi Marek Rogalski.
Dom wariantów
Cały problem polega na tym, kto zapłaci za ratowanie strefy euro. Ostatnio pojawił się pomysł wspólnego działania Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW) i Europejskiego Banku Centralnego (ECB), które polegałyby na tym, że fundusz pożycza pieniądze a bank skupuje obligacje na rynku. Inną propozycją było masowe skupowanie obligacji na rynku wtórnym przez ECB, według banku centralnego niezgodne z przepisami.
Obniża się rola Europejskiego Funduszu Stabilizacji Finansowej. W zeszłym tygodniu pojawiły się informacje, że fundusz, który miał działać na rynku obligacji, nie zostanie zwiększony do 1 bln euro. Coraz mniej prawdopodobne wydaje się również wprowadzenie wspólnych obligacji strefy euro jako metody walki z kryzysem.
Banki centralne zdecydują
Po drodze do szczytu inwestorów czeka kilka wydarzeń, które mogą wpłynąć na notowania głównych indeksów i walut. Jutro Szwajcarzy opublikują dane o inflacji CPI za listopad. Ujemny wynik spowoduje obawy o utrzymanie się zjawiska deflacji w dłuższym okresie. To z kolei kolejny argument do podwyższenia pułapu na parze EUR/CHF, czyli osłabienia franka przez SNB.
W czwartek Bank Anglii i ECB podejmą decyzję w sprawie stóp procentowych. Rynek nie oczekuje zmian w Wielkiej Brytanii, ale liczy na obniżkę w ECB do 1 proc.
– Problemy z płynnością europejskich banków, będą prawdopodobnie główną kwestią poruszaną przez ECB na grudniowym posiedzeniu. Przypuszczam, że obniżenie kosztu dostępu do finansowania w dolarach zostanie uzupełnione kolejnymi posunięciami, które pomogłyby bankom – np. wydłużeniem terminów linii kredytowych lub obniżką głównej stopy procentowej – mówi Łukasz Wróbel.
Bank Anglii może zdecydować o zwiększeniu programu skupu obligacji na wewnętrznym rynku.
– W przypadku niepokojących informacji i pogorszenia nastrojów w strefie euro Bank Anglii rozważy kolejne zwiększenie operacji QE o 50 mld funtów (obecnie 275 mld funtów). Program ma wspierać brytyjską gospodarkę. Zwiększenie QE osłabi funta – tłumaczy Marek Rogalski.
