Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK, uważa, że ten tydzień na rynku walutowym powinien być spokojny. Jedyna istotna informacja, czyli bilans handlowy, nie powinna zaskoczyć rynku. Krótkookresowe zamieszanie mogą spowodować jedynie werbalne próby osłabienia złotego przez polityków.
— W środę opublikowany zostanie deficyt na rachunku obrotów bieżących w czerwcu, który moim zdaniem spadnie do poziomu 3,8 proc. PKB, natomiast handel zagraniczny potwierdzi trend wzrostowy zarówno w eksporcie, jak i imporcie. Także w wymiarze nominalnym oczekuję poprawy podobnie jak w kwietniu i maju. Nie będzie to miało znaczenia dla rynku papierów skarbowych, będzie natomiast pozytywne dla złotego. Piątkowe dane o cenach żywności w pierwszej połowie lipca potwierdzą, że inflacja nadal będzie niska, co zaowocuje wzrostem presji na kolejną redukcję stóp procentowych. Nasza waluta powinna być o kilka groszy mocniejsza niż w ubiegłym tygod- niu, ale nie spad- nie poniżej poziomu 4 zł za dolara i euro — prognozuje Maciej Reluga.
Zawirowania na rynku mogą jego zdaniem wywołać próby werbalnego nacisku na osłabienie rodzimego pieniądza przez polityków. Wypowiedzi podobne do słów premiera o możliwości powiązania złotego z euro są w stanie zachwiać rynkiem, ale w dłuższej perspektywie nie będą mieć istotnego znaczenia.
— Można oczekiwać sentymentu do polskiej waluty, jednak z zastrzeżeniem, że nie będzie bardzo zdecydowanych nacisków polityków na osłabienie złotego. Sytuacja po dymisji Marka Belki jest niepewna i politycy mogą zechcieć po raz kolejny interweniować werbalnie. Przykład dał w ubiegły piątek premier Leszek Miller. Za jego przykładem mogą pójść kolejni prominentni politycy, jednak ewentualne zawirowanie na rynku będzie miało charakter krótkotrwały. W perspektywie długoterminowej nie będzie to miało znaczenia dla notowań naszej waluty — uspokaja Maciej Reluga.
Wydarzenia zewnętrzne zdaniem głównego ekonomisty BZ WBK nie będą miały istotnego wpływu na nasz rynek. Jak zawsze istotny będzie kurs euro-dolar, jednak nie powinien on znacząco odchylać się od obecnego poziomu. Ciekawie natomiast może się zrobić, gdy banki centralne naszych sąsiadów zaczną podnosić stopy procentowe.
— Ważne dla wyceny złotego będą informacje o kursie krzyżowym euro-dolara, ale ten powinien być stabilny i oscylować wokół parytetu. Przy założeniu, że nie będzie kolejnych spektakularnych wieści z USA o bankructwach lub oszustwach największych firm, z tej strony nie oczekuję niespodzianek. Coraz ciekawiej przedstawia się natomiast sytuacja związana z dysparytetem stóp procentowych między Polską a innymi krajami naszego regionu. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zagraniczne banki centralne, zwłaszcza w UE, będą podnosić poziom stóp w najbliższym czasie. To oznacza, że staną się bardziej atrakcyjnym miejscem do lokowania kapitału niż Polska, szczególnie że ich potencjał i podstawy makro- ekonomiczne są lepsze niż w naszym kraju. To może oznaczać odpływ pieniędzy z naszego rynku i znaczące zamieszanie na rynku walutowym — ostrzega Maciej Reluga.