Rynek nie chce drażnić NBP

Konrad Białas Alior Bank
opublikowano: 2013-06-25 00:00

To, co chyba najbardziej przykuło uwagę na początku nowego tygodnia na rynku złotego, to stopniowe zacieranie się silnej dodatniej korelacji między polską walutą a cenami krajowych obligacji.

W poniedziałek polski dług nadal taniał w ślad za zachowaniem rynków bazowych. Wzrost rentowności o 6-9 pkt baz. zanotowały niemieckie i amerykańskie obligacje, co musiało spowodować nasilenie wyprzedaży polskich papierów — oprocentowanie dziesięciolatek rosło wczoraj o 14 pkt baz., do 4,55 proc.

Złoty nie pogłębiał jednak przeceny. Wręcz przeciwnie — do godziny 16 zdołał umocnić się o 0,2 proc., do 4,3340 względem euro. Najprostszym wyjaśnieniem tego zjawiska jest obawa inwestorów spekulujących na osłabienie złotego, że ich działania spotkają się z wkroczeniem na rynek Narodowego Banku Polskiego i gwałtownym umocnieniem polskiej waluty. Ze względu na to, że ostatnia interwencja z 7 czerwca nastąpiła, gdy EUR/PLN był powyżej 4,31, to im dalej w górę będzie zmierzał kurs, tym większe prawdopodobieństwo reakcji banku centralnego.

Na razie NBP wydaje się zadowolony z efektu psychologicznego swoich poczynań sprzed dwóch tygodni. Atmosfera na rynkach finansowych pozostaje jednak wciąż napięta i kolejna fala wzrostu awersji do ryzyka wyniesie kurs euro do 4,40 zł. Uważam, że złoty ma potencjał do umocnienia, kiedy tylko uspokoi się sytuacja na rynkach zewnętrznych.

Możesz zainteresować się również: