Na globalnych rynkach długu rosną rentowności obligacji. Począwszy od długu amerykańskiego, gdzie rentowność obligacji 10-letnich przekroczyła poziom 4,15 proc., ustanawiając nowe cykliczne maksimum. Podobną sytuację można zaobserwować w notowaniach długu emitowanego przez niemiecki skarb, w przypadku którego rentowność analogicznego instrumentu przekraczała 2,4 proc. (jeszcze nie tak dawno papiery miały ujemną dochodowość). Pod dużą presją pozostają również polskie obligacje skarbowe. Dochodowość 10-letnich obligacji osiągnęła poziom 8,5 proc. Wyprzedaż krajowych obligacji nie tylko wyprowadziła rentowność na nowe historyczne maksimum, ale rozszerzyła również spready do rynków bazowych.
Rosnące rentowności naszych papierów skarbowych to, ogólnie rzec biorąc, skutek coraz większych oczekiwań że Rada Polityki Pieniężnej będzie zmuszona do dalszych podwyżek stóp procentowych, mimo jej dużej niechęci do kontynuowania zacieśnienia polityki pieniężnej. Na to nakłada się ryzyko związane z uzyskaniem pieniędzy z Unii Europejskiej. Rynki finansowe wyceniają obecnie, że stopy procentowe w naszym kraju będą jeszcze wyższe niż obecnie i na podwyższonym poziomie pozostaną przez dłuższy czas. Relatywnie niska płynność skutkuje dużymi wahaniami cen obligacji. Również papiery zmiennokuponowe nie oparły się przecenie, a w ostatnich dniach pod szczególną presją znalazły się tzw. WZ-tki. W normalnych warunkach instrumenty te nie charakteryzują się aż tak dużą zmiennością.
Niekorzystne czynniki, takie jak przecena obligacji skarbu państwa i umorzenia jednostek funduszy inwestycyjnych powodują, że rynek pierwotny obligacji korporacyjnych praktycznie zamarł, a notowania na rynku wtórnym uległy istotnej korekcie. Dużą reprezentację wśród emitentów długu korporacyjnego ma branża finansowa. W większości przypadków instrumenty emitowane przez rodzime banki są obligacjami podporządkowanymi. W tym segmencie obecnie mamy do czynienia z istotnym spadkiem notowań. Dotyczy to nie tylko Banku Millennium, mBanku, Santandera, ale też największych graczy, czyli PKO BP i Pekao. W przypadku Banku Millennium przecena zaszła bardzo daleko. Obecnie notowane są dwie serie, oznaczone jako MIL1227 i MIL0129. W przypadku MIL1227 wycena na rynku Catalyst jest na poziomie 86 proc. nominału, co daje spread do stawki WIBOR 6M w wysokości 615 pkt baz. i rentowność przewyższającą 13 proc. To poziom jeszcze kilka miesięcy temu niewyobrażalny. Oczywiście sytuacja banku zmieniła się od momentu emisji tych instrumentów: trwa frankowa saga, są wakacje kredytowe, bank rozpoczął program naprawczy itd. Nasuwa się jednak pytanie, czy presja podaży nie jest zbyt daleko idąca?
Reasumując, rynek obligacji, zarówno w Polsce i na świecie, nadal przeżywa trudniejszy okres. Jesteśmy jednak coraz bliżej momentu przełomowego, który powinien nastąpić w najbliższych miesiącach.
