Dolar mimo wszystko nie uległ aprecjacji i dalsze losy EURUSD wciąż pozostają nierozstrzygnięte. W Polsce opublikowany został protokół ze styczniowego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Nie wywołał on jednak dużych zmian na parach złotowych. Kurs EURPLN po spadkach we wtorek i w środę zmieniła trend na horyzontalny.
Dane o inflacji konsumenckiej w USA, na publikację których rynek czekał
od początku tygodnia, okazały się wyższe od przewidywań analityków. Szacowano,
że ceny wzrosły w styczniu o 0.3% w stosunku do grudnia, oficjalne dane wskazały
jednak na wzrost o 0.4%. Inflacja bazowa, nie uwzględniająca cen żywności oraz
energii, zaskoczyła jeszcze bardziej. Wzrost w styczniu wyniósł 0.2% wobec
oczekiwanego wzrostu na poziomie 0.1%. Amerykańska waluta nie umocniła się
jednak w stosunku do euro. Jedną z przeszkód okazał się gorszy od oczekiwań
odczyt o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w poprzednim tygodniu. Był
on wyższy od oczekiwań analityków i kolejny raz znalazł się ponad granicą 400
tys. (410 tys.).
Drugą przeszkodą była sytuacja techniczna. Do kluczowego oporu wynikającego z linii trendu spadkowego poprowadzonej po szczytach z 2 i 10 lutego, brakowało bowiem jeszcze kilkadziesiąt pipsów. Bardzo prawdopodobnym scenariuszem, jaki rysował się w takiej sytuacji, były spadki po osiągnięciu wspomnianej linii trendu. Potwierdzeniem takiego scenariusza byłby również lepszy od oczekiwań odczyt indeksu nastrojów przedsiębiorców w rejonie Filadelfii. Wszystko odbyło się po myśli dolara. Tuż przed odczytem kurs EURUSD dotarł do oporu na poziomie 1.3613, a opublikowane dane zdecydowanie przewyższyły prognozy. W dodatku nastroje przedsiębiorców nie były tak dobre od lipca 2004 roku (indeks wskazał na 35.9 wobec oczekiwanych 20.8 punktu). Pierwsza reakcja była zgodna z założonym scenariuszem, dolar umocnił się w stosunku do euro o 35 pipsów. W dalszej fazie handlu jednak, główna para walutowa powróciła do wzrostów. Opory zostały naruszone i w takim układzie dalsze losy są wciąż dużą zagadką.
EURUSD c.d.
Technicznym hamulcem dla umocnienia dolara jest bliskość linii
trendu wzrostowego przebiegającej po dołkach z 9 stycznia i z tego tygodnia.
Fundamenty z jednej strony przemawiają za dolarem - nieco bardziej "jastrzębie"
nastawienie członków FOMC, z drugiej strony jednak rynkowe stopy procentowe w
ostatnich dniach spadły i to już dolarowi nie sprzyja. Jeśli w najbliższym
czasie nie zaobserwujemy silniejszego ruchu spadkowego, to prawdopodobnie
inicjatywę przejmie strona popytowa. W USA nie będzie dzisiaj żadnych publikacji
makroekonomicznych. Warto zwrócić uwagę natomiast na przemówienie Bena
Bernanke.
EURPLN
Para EURPLN zakończyła wczorajszą sesję na bardzo podobnych
poziomach do tych, na których ją rozpoczęła. Zmienność również nie była wysoka.
Aktywność inwestorów wywołana wtorkowym odczytem, odczuwalna jeszcze w środę,
wczoraj zdecydowanie osłabła. Nie zwiększyła jej również publikacja protokołu ze
styczniowego posiedzenia RPP. W notowaniach polskiego długu również nie zaszły
większe zmiany.
Czynnikiem kształtującym przyszłość pary EURPLN będą przede
wszystkim wypowiedzi członków Rady. Sytuacja co do ich marcowej decyzji jest
bowiem w tym momencie wielką niewiadomą.
Wsparcie techniczne znajduje się na
wysokości 3.8940, opór natomiast w okolicach 3.9160.
GBPUSD
Sprzedaż detaliczna w styczniu w Wielkiej Brytanii, opublikowana
dzisiaj nad ranem, bardzo pozytywnie zaskoczyła inwestorów. W stosunku do
grudnia wzrosła ona o 1.9%. Jest to z pewnością częściowo efekt niskiej bazy, w
grudniu sprzedaż spadła bowiem o 1.4% m/m, jednak wynik zdecydowanie przekroczył
również, uwzględniające ten czynnik, oczekiwania analityków (0.5%). W reakcji
kurs GBPUSD wzrósł tuż po publikacji i zmierza w kierunku sugerowanego przez nas
wcześniej poziomu technicznego 1.63.
Wsparciem dla ewentualnych spadków
będzie linia trendu wzrostowego, trwającego od początku roku.
USDJPY
Słabość dolara, mimo korzystnych dla niego publikacji
makroekonomicznych w dniu wczorajszym, jest widoczna na parze USDJPY. Po ich
ogłoszeniu, zarówno w przypadku indeksu PPI jak i filadelfijskiego indeksu
nastrojów, dolar zyskiwał tylko przez chwilę, by potem silnie się osłabić.
Cel, który postawiliśmy w ostatnim czasie tej parze walutowej - 84.50, będzie w
takiej sytuacji rynkowi trudno osiągnąć. Podaż ewidentnie przejmuje inicjatywę i
prawdopodobieństwo spadków jest obecnie większe niż wzrostów.
Najbliższe
istotne dane makro z Japonii poznamy dopiero w nastepny piątek.
Kamil Rozszczypała