Rynek pozagiełdowy: a jednak hossa
NIESPODZIANKA: Szeptel był gwiazdą CTO, którego prezesem jest Mariusz Grajek. Jednak odejście spółki wpłynęło na wzrost obrotów. fot. Marcin Wegner
Prawie od dwóch miesięcy na rynku akcji kwotowanych na Centralnej Tabeli Ofert panuje hossa. Indeks akcji rynku pozagiełdowego, począwszy od końca marca 1999 r., urósł o 40 proc.
Najwięcej, bo aż o 523,2 proc., wzrósł kurs akcji Mewy. Tak duży wzrost jest zapewne efektem bardzo niskiej wyceny rynkowej przedsiębiorstwa, którego wartość na 29 marca wynosiła zaledwie 0,580 mln zł. Drugi pod względem wzrostu wartości rynkowej akcji okazał się Elkop. Również w tej sytuacji walory chorzowskiej spółki miały stosunkowo niską wartość rynkową, ale w przeciwieństwie do Mewy przedsiębiorstwo zarobiło netto 0,8 mln zł w 1998 roku, co przy cenie 6,90 zł dawało bardzo atrakcyjną wartość wskaźnika C/Z wynoszącą 3,6.
O ile 29 marca, aż 6 spółek było kwotowanych przy wskaźniku C/WK wynoszącym nie więcej niż 0,1, o tyle 14 maja każda z nich przekroczyła ten pułap. W tym okresie wartość rynkowa Mewy wzrosła o 553proc., Nowomag wzrósł o 128 proc., Wodkan o około 89 proc., Ema Blachownia o 80 proc., Fasing o 60 proc., a Rafamet o 73 proc. Czy stosunkowo niska wycena rynkowa mogła być wytłumaczalna tylko słabymi wynikami finansowymi i działalnością w branży niezawsze atrakcyjnej z punktu widzenia potencjalnego inwestora, trudno powiedzieć, ale była najprawdopodobniej jedną z przyczyn późniejszych wzrostów.
W czasie owej hossy wartość obrotów na rynku akcji utrzymywała się na stosunkowo wysokim poziomie. Działo się tak pomimo opuszczenia rynku pozagiełdowego przez Szeptel, którego obroty akcjami stanowiły pozycję dominującą na CTO. Odejście spółki z Szepietowa na GPW i dalszy wzrost wartości jej walorów uzmysłowił zapewne inwestorom, że spółek niedocenianych jest znacznie więcej. Potrzebny był „efekt Szepietowa”.