Kształcenie w naszych szkołach i uczelniach nadal niedostatecznie odpowiada na potrzeby rynku pracy. Czy studia dualne mogą być lekarstwem na bezrobocie absolwentów?
Poza szkolnictwem zawodowy wciąż widać dysonans między ofertą edukacyjną a potrzebami rynku pracy, gdzie sytuacja jest dynamiczna. Jak podkreśla Tomasz Hanczarek, prezes Work Service, przedsiębiorstwa dostosowują się do zmian, dyktowanych nie tylko przez polskie otoczenie rynkowe, ale także przez światowe trendy. Szkoły i uczelnie nie nadążają za zmianami, nie tylko kształcą w zawodach, które nie są poszukiwane na rynku pracy, ale też brakuje praktyk czy staży, dających doświadczenie zawodowe — mówiąc krótko: współpracy z potencjalnymi pracodawcami.
Ocena kompetencji absolwentów
Jak pokazują wyniki badania „Barometr Rynku Pracy IV”, zlecanego corocznie przez firmę Work Service, prawie 37 proc. pracodawców nie jest zadowolonych z kompetencji absolwentów wchodzących na rynek pracy. Połowa przedstawicieli firm uważa, że kwalifikacje absolwentów są raczej odpowiednie, a jedynie 6 proc., że są zdecydowanie odpowiednie. Zapytani, czego brakuje osobom kończącym edukację, przedsiębiorcy wskazują trzy główne niedostatki: brak praktycznych umiejętności (93 proc.), brak doświadczenia (78 proc.) i brak wiedzy potrzebnej do wykonywania zawodu (63 proc.). Problem niedopasowania kwalifikacji poszukujących pracy do potrzeb rynku dotyczy najbardziej absolwentów szkół ogólnokształcących i kierunków humanistycznych na uczelniach.
Magister na zasiłku
Bezrobocie wśród osób młodych z wyższym wykształceniem utrzymuje się nadal na bardzo wysokim poziomie 30,7 proc. (według GUS/BAEL), do czego przyczynia się m.in. popularność studiów humanistycznych, które nie dają gwarancji zatrudnienia, i w tej grupie absolwentów bezrobocie jest najwyższe. Wśród absolwentów uczelni 33,7 proc. zadeklarowało, że zdobyta na studiach wiedza nie przydała im się w zdobyciu pierwszej pracy. — Relacja między zdobytym wykształceniem a rynkiem pracy jest złożona. W trakcie edukacji przyszli pracownicy zdobywają niezbędne umiejętności, zarówno miękkie jak i twarde, które później będą wykorzystywali w wykonywanych zawodach. Jednak ciągle widzimy, że istnieje rozdźwięk między ofertą szkół a oczekiwaniami pracodawców. W naszym badaniu zaledwie 6 proc. przedsiębiorców wskazało, że osoby wchodzące na rynek pracy po skończonej edukacji mają zdecydowanie odpowiednie umiejętności. To pokazuje skalę problemu — skomentował liczby Tomasz Hanczarek.
Wykształcenie a pierwsza praca
Trudności w znalezieniu pierwszej pracy miało 14 proc. respondentów. Poszukiwania były znacznie łatwiejsze dla osób z wykształceniem zawodowym (92 proc. nie miało problemów). Najczęściej wskazywaną przeszkodą był brak ofert zgodnych w profilem wykształcenia (73 proc.). Na brak doświadczenia jako barierę zatrudnienia wskazało 61 proc. respondentów, a brak znajomości blisko 40 proc. Prawie 30 proc. wskazało na brak odpowiednich umiejętności zawodowych lub nieodpowiednią formę zatrudnienia. Korzyści z edukacji w poszukiwaniu pierwszej pracy najwyżej cenią absolwenci szkół zawodowych (75 proc.), znacznie gorzej oceniają je absolwenci średnich szkół ogólnokształcących oraz podstawowych (po 51 proc.).
Lepiej się uczyć w działaniu
Project Management — to pierwsza specjalność, jaką proponuje Uniwersytet Ekonomiczny we Wrocławiu wspólnie z Work Service i partnerami biznesowymi w pilotażowym programie magisterskich studiów dualnych, który rusza w lutym 2016 r. i będzie poprzedzony akcją rekrutacyjną od grudnia 2015 r. Jego celem jest umożliwienie studentom rozwinięcia praktycznych umiejętności pożądanych przez pracodawców i poznawanie problemów w konkretnym środowisku firmy.
— Projekt zrodził się w wyniku rozmów z przedsiębiorstwami z Klubu Partnerów Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Natomiast w ramach współpracy z firmą Work Service jako instytucjonalnym jego koordynatorem przeprowadzona została analiza rynku pracy — informuje dr hab., prof. UE Grzegorz Bełz, pełnomocnik rektora ds. Klubu Partnerów UE we Wrocławiu. Ocenia, że przedsiębiorstwa zatrudniające studenta stażystę w okresie studiów, zyskają wyselekcjonowanego, zweryfikowanego i przygotowanego kandydata do pracy, na którego proces kształcenia będą miały wpływ m.in. przez możliwość czynnego udziału w prowadzeniu zajęć, stawiając studentom konkretne problemy do rozwiązania.
— Planujemy, że przedsiębiorstwa uczestniczące w programie będą odgrywały także aktywną rolę w procesie rekrutacji, aby pozyskiwać kandydatów o najwyższym potencjale i profilu dopasowanym do potrzeb firmy. Udział w programie będzie wspierał także własną markę przedsiębiorstwa wśród studentów oraz wzmacniał jego wizerunek jako otwartego na młodych ludzi i potrzeby rynku — wyjaśnia profesor Bełz. Z drugiej strony student uczestniczący w programie zapewnia sobie atrakcyjną pozycję na rynku pracy. Po ukończeniu studiów ma już półtoraroczne doświadczenie pracy w przedsiębiorstwie lub nawet kilku przedsiębiorstwach, wsparte wiedzą i umiejętnościami zdobytymi na uczelni.
— Oczywiście student po ukończeniu studiów ma duże szanse na uzyskanie atrakcyjnej pracy w przedsiębiorstwie, w którym odbywał staż, ale ze zdobytym doświadczeniem jest także atrakcyjnym kandydatem dla wielu innych pracodawców — zauważa dr Marek Wąsowicz, prodziekan Wydziału Zarządzania, Informatyki i Finansów UE, obecnie koordynujący projekt.
— Jednym z założeń programu jest również i to, że możliwe będą „migracje” studentów między firmami. Będzie to korzystne dla obu stron, gdyż przedsiębiorstwa będą mogły ocenić większą liczbę kandydatów, a studenci poszerzyć zakres swoich doświadczeń zawodowych. Jesteśmy przekonani, że formuła programu sprawi że jeszcze przed zakończeniem studiów, studenci będą mieli atrakcyjne oferty pracy od przedsiębiorstw uczestniczących w programie — dodaje dr Wąsowicz.
Co na to pracodawcy
Firma musi wdrożyć nowego pracownika. W badaniu „Barometr Rynku Pracy IV” największy odsetek przedsiębiorców deklaruje, że organizuje szkolenia wewnętrzne oraz coaching i mentoring (69 proc.).
Szkolenia dedykowane stanowiskom pracy organizuje 67 proc. firm. Ze wszystkich tych metod korzysta ponad 60 proc. firm. W pilotażowej edycji studiów dualnych założono udział kilkunastu partnerów biznesowych. — W mojej ocenie pracodawcy są zainteresowani programem z tym, że oczekują pewnej „gotowej” propozycji, którą mogą przeanalizować i dostosować do swoich potrzeb. I takie uzgodnienia właśnie trwają. Grupa obejmuje zarówno firmy produkcyjne, jak i usługowe — mówi Grzegorz Bełz.
W poszukiwaniu rozwiązań
Studia dualne nie są uniwersalnym lekarstwem na bezrobocie absolwentów, ale przynajmniej pewnej grupie dają szansę zdobycia dodatkowych umiejętności i podniesienia własnej atrakcyjności na rynku pracy.
— To jeden z wielu elementów, które muszą składać się na rozwój rynku pracy i systemu edukacji. Dla gospodarki ważne jest, aby uczelnie kształciły studentów, którzy będą atrakcyjnymi uczestnikami rynku pracy i będą potrafili na tym rynku się poruszać. Ścisła współpraca z pracodawcami będzie wpływać na modernizację programów nauczania. Powinna zmierzać w stronę rozwijania uniwersalnej wiedzy i umiejętności, które pozwolą każdemu studentowi budować własny, dopasowany do swoich predyspozycji, ale i równocześnie atrakcyjny dla rynku pracy, profil kompetencyjny. Wyzwaniem jest kształtowanie takiego programu studiów, który urzeczywistniałby powiedzenie przypisywane Einsteinowi, iż nie ma nic bardziej praktycznego niż dobra teoria — komentuje prof. Grzegorz Bełz.
Inicjatorzy wrocławskiego projektu zakładają, że taka forma studiów będzie się upowszechniać i przyszłości obejmie różne kierunki kształcenia. — Studia ekonomiczne mają praktyczny, aplikacyjny charakter, dlatego zakładamy, że dualna forma może obejmować większość kierunków i specjalności. Im większa grupa przedsiębiorstw uczestniczących w programie, tym większe możliwości budowania kolejnych grup studenckich o różnych specjalnościach — podsumowuje dr Marek Wąsowicz.