Rynek przyspieszy dopiero w 2011 roku

Agnieszka Zielińska
opublikowano: 2009-09-15 00:00

W 2010 r. w Europie przybędzie zaledwie 7 mln mkw. nowej powierzchni handlowej. Najmniej od pięciu lat.

Dla nieruchomości handlowych nadchodzą chude lata

W 2010 r. w Europie przybędzie zaledwie 7 mln mkw. nowej powierzchni handlowej. Najmniej od pięciu lat.

Największa zapaść nastąpi w 2011 r., gdy w całej Europie zostanie oddanych do użytku zaledwie 5 mln mkw. nowej powierzchni. Prognozy na najbliższe dwa — trzy lata również nie są optymistyczne. Podaż poprawi się dopiero po ich upływie.

Wzrosty to wyjątki

Centrum handlowe Dolce Vita Tejo w Amadora, w Portugalii to największy projekt ukończony w pierwszej połowie 2009 r. Oferuje najemcom 122 tys. mkw. powierzchni i jest w tej chwili największym centrum handlowym w tym kraju.

Pod względem wielkości podaży bezkonkurencyjna jest jednak Bułgaria, gdzie dostępna powierzchnia handlowa zwiększyła się w tym roku o blisko 33 proc.

Na tym tle cała Europa wypada słabo. Z danych Cushman Wakefield, opublikowanych w najnowszym raporcie firmy wynika, że w całym roku 2009 w Europie powstanie blisko 8,7 mln mkw. nowej powierzchni. To spadek o blisko 5 proc. w stosunku do 2008 r. W pierwszym półroczu 2009 w Europie oddano do użytku 3,1 mln mkw., czyli aż o 18 proc. mniej niż przed rokiem. Zdaniem ekspertów Cushman Wakefield to największa zapaść od 2003 r.

Są jednak wyjątki. Pozytywnie wyróżnia się Rosja, gdzie w tym roku wybudowano najwięcej nowych obiektów. Na tutejszy rynek trafiło blisko 580 tys. mkw., z czego aż 45 proc. przypadło na Moskwę.

W Europie Zachodniej pierwsze miejsce zajmują Włochy, gdzie otwarto 18 centrów handlowych o łącznej powierzchni ponad 370 tys. mkw. Ciekawostką jest Łotwa, która pod względem współczynnika powierzchni handlowej, przypadającej na jednego mieszkańca dorównała już Wielkiej Brytanii, Francji i Hiszpanii.

Bułgarski potencjał

A jak przedstawiają się najbliższe plany deweloperów? Najwięcej nowych obiektów powstanie w Rosji i Turcji. Do końca 2010 r. w obu krajach przybędzie blisko 3,8 mln mkw.

Dużą liczbę inwestycji handlowych przygotowują też francuscy deweloperzy. Celem ich ekspansji są obecnie miasta średniej wielkości.

Równie ambitne są propozycje firm inwestujących w Bułgarii. Na razie zamrożono blisko 20 proc. planowanych obiektów, ale jeśli wszystkie założenia zostaną w końcu zrealizowane, to w tym kraju łączna powierzchnia handlowa zwiększy się o blisko 370 procent! Zdaniem ekspertów tamtejszy rynek ma duży potencjał rozwoju, a ewentualne spowolnienie aktywności deweloperów po 2010 roku wzmocni tylko pozycję niedawno wybudowanych centrów.

Wraca optymizm

Jakie perspektywy stają przed europejskim rynkiem w najbliższych latach?

— Do 2010 r. liczba ukończonych inwestycji w nowe centra handlowe prawdopodobnie spadnie o około 45 procent, w porównaniu z rekordowym wynikiem w 2007 r. — ocenia Alexander Colpaert, konsultant z europejskiego zespołu badawczego Cushman Wakefield.

A jak na tym tle wygląda sytuacja w Polsce?

Zdaniem Katarzyny Michnikowskiej starszego analityka z działu doradztwa polskiego biura Cushman Wakefield dziś trudno jest oszacować, ile z 1,5 mln mkw. planowanych do oddania na lata 2009-2010 zostanie zrealizowanych, ale centra będące w budowie będą na pewno dokończone. A to daje blisko 1 mln mkw. Roczna podaż w Polsce w latach 2009-2010 będzie więc zbliżona do tej z roku 2008.

Piotr Kaszyński, dyrektor działu powierzchni handlowych w Cushman Wakefield zwraca natomiast uwagę, że podaż jest związana z sytuacją na rynku najmu i rozwojem głównych sieci handlowych. Poziom obrotów sklepów uzależniony jest z kolei od siły nabywczej konsumentów.

— Sieci handlowe mają różne strategie. Szukają źródeł finansowania lub renegocjują warunki kredytowania, inne inwestują, by zająć dominująca pozycję w branży — podsumowuje Kaszyński.

Wojciech Pisz z grupy rynków kapitałowych polskiego oddziału Cushman Wakefield jest optymistą.

— Oczekujemy, że następne miesiące przyniosą ożywienie, zwłaszcza wśród inwestorów. Pierwszych transakcji inwestycyjnych możemy spodziewać się w 2010 r. — podkreśla.

Jego zdaniem optymizm powoli wraca na rynek inwestycyjny, jednak ewentualna wysokość transakcji będzie prawdopodobnie dużo niższa niż rok temu.