Czytasz dzięki

Rynek ropy blisko punktu zwrotnego

Ceny ropy mają szansę odbić do 50 USD za baryłkę najwcześniej latem, zapowiada Jeffrey Currie z banku Goldman Sachs.

Od początku roku kontrakty na amerykańską ropę WTI z dostawą na czerwiec potaniały o 58 proc., sięgając w poniedziałek niespełna 25 USD za baryłkę. Przed blisko miesiącem, tuż przed wygaśnięciem serii majowej, ceny kontraktów po raz pierwszy w historii były wręcz ujemne. Jednak zdaniem Jeffreya Curriego, szefa analiz rynków surowcowych w banku Goldman Sachs, w najbliższych tygodniach nastąpi zwrot.

— Ceny ropy przejściowo odbiją nawet do około 50 USD za baryłkę, jednak stanie się to nie wcześniej niż latem. Punktu zwrotnego należy spodziewać się na przełomie maja i czerwca, kiedy popyt zacznie przekraczać podaż — zapowiada specjalista, który wziął udział w briefingu dla mediów.

Popyt odbije…

Zdaniem specjalisty stoimy u progu dynamicznego odbicia popytu na ropę, podczas gdy odbicie podaży surowca będzie bardzo powolne. Dobrym modelem do tworzenia prognoz dla rynku ropy w będących jej największym konsumentem Stanach Zjednoczonych (ale też dla całego świata) może być rozwój wypadków w Chinach, które jako pierwsze przeszły przez epidemię COVID-19. W najgorszymmomencie ubytek popytu sięgał tam 25 proc. w porównaniu ze szczytem sprzed kryzysu, ale obecnie jego skala ograniczyła się do 5 proc.

— Jeśli posługiwać się modelem chińskim, to już latem ubytek popytu zmniejszy się do 5 mln baryłek, czyli około 5 proc., jednak powrót do pułapu sprzed kryzysu zajmie kolejne dwa lata — przewiduje Jeffrey Currie.

Choć nadwyżka podaży nad popytem wyrówna się już w najbliższych tygodniach, to wcale nie oznacza, że popyt uniknie strukturalnych zmian. Pozytywne doświadczenia z pracą zdalną przełożą się chociażby na ograniczenie potrzeb dojazdów do pracy w miastach czy lotniczych podróży biznesowych.

— Zniknie duża część popytu na paliwo lotnicze, związanego z podróżami biznesowymi. Widać to już teraz po planach przywracania połączeń lotniczych, których siatka będzie mniej rozwinięta niż przed kryzysem — zauważa Jeffrey Currie.

Według scenariusza bazowego banku Goldman Sachs związany z tym strukturalny spadek popytu na ropę sięgnie 2-3 mln baryłek dziennie, czyli około 2-3 proc. Tymczasem wyczerpywanie się możliwości przechowywania ropy, związane z bezprecedensową skalą obserwowanej obecnie nadwyżki podaży, skutkuje serią drastycznych cięć wydobycia — częściowo zamierzonych, ale częściowo będących dostosowaniem się producentów do nowych warunków rynkowych.

…podaż też, ale wolniej

Wyraźne odbicie cen będzie możliwe wraz ze zmniejszaniem się nagromadzonych zapasów surowca, przewiduje specjalista Goldmana Sachsa. Do skonsumowania nawisu podażowego będzie jednak potrzeba dużo czasu, bo nagromadzone zapasy sięgają między 1,1 a 1,2 mld baryłek.

— Spodziewamy się, że o ile odbicie popytu przybierze kształt litery „V”, o tyle kształtowanie się podaży będzie bardziej przypominało literę „L” — ocenia Jeffrey Currie.

W pierwszej kolejności redukowane będą te rodzaje zapasów, w przypadku których koszty przechowywania są najwyższe, zwłaszcza w tankowcach zacumowanych na morzu. Likwidowanie tych zapasów będzie trwało do końca trzeciego kwartału, po czym dopiero rozpocznie się czerpanie z tańszych w utrzymaniu zapasów ropy na lądzie.

Tempo odbicia podaży ograniczać będzie chociażby długi czas potrzebny do wznowienia działania wiertni czy długi okres między wznowieniem inwestycji a momentem, kiedy zacznie się ono przekładać na wysokość produkcji, przewiduje specjalista. Warunki finansowania inwestycji w zwiększanie mocy wydobywczych trwale pogorszą się za sprawą obecnego kryzysu. Zdaniem eksperta powrót wyższych cen ropy będzie konieczny,aby wymusić wspieraną na poziomie polityki rządów głównych gospodarek kontynuację transformacji od kopalnych do odnawialnych źródeł energii.

Jednak wzrost cen będzie hamował fakt, że jego skutkiem będzie zachęcanie producentów do zwiększania wydobycia, przewiduje Jeffrey Currie. Amerykańską branżę łupkową czekają głębokie przeobrażenia, jednak cięcia kosztów pozwolą jej stać się w kolejnych latach ważnym źródłem wzrostu podaży ropy w skali globu. Pola do zwiększania wydobycia nie mają inni producenci spoza OPEC, bo w ich przypadku takie oszczędności na kosztach nie są możliwe.

— Dlatego jeszcze przez wiele lat ich udział w rynku będzie spadał przy jednoczesnym wzroście udziału krajów należących do kartelu — zapowiada szef analiz rynków surowcowych w Goldmanie Sachsie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane