Rynek targowy jest za wschodnią granicą

Danuta Hernik
opublikowano: 2001-05-10 00:00

Rynek targowy jest za wschodnią granicą

Targi w krajach byłego ZSRR rozwijają się dynamicznie. Przyjeżdżają na nie firmy z całej Europy. Chociaż udział w tych imprezach jest bardzo drogi, a standard usług niższy niż na targach zachodnich, rynek ten ocenia się jako perspektywiczny i zainteresowanie nim, również wśród polskich firm, rośnie.

Kryzys rosyjski miał poważny wpływ na wielkość oraz popularność organizowanych na Wschodzie targów.

— Najlepiej świadczy o tym liczba przedsiębiorstw uczestniczących w Polskiej Wystawie Narodowej Polexport. Co prawda w 1999 roku np. na Litwę wyjechała rekordowa liczba 350 firm, które oferowały swoje towary i usługi na ponad 4500 mkw. netto, ale już rok później było ich o blisko 90 mniej. Podobnie było z targami w Kaliningradzie. Jeszcze w 1998 roku przyciągały do obwodu blisko 150 wystawców, ale rok później trzeba było wystawę odwołać. Zabrakło chętnych. W 2000 r. pojechało tam zaledwie 39 firm — informuje Bożena Wróblewska, dyrektor Polsko-Litewskiej Izby Gospodarczej.

Obecnie sytuacja zmienia się bardzo szybko. Na majowe targi w Kaliningradzie zgłosiło się blisko 100 firm, podobnie do Rygi. W wystawie z cyklu Teraz Polska w Niżnym Nowgorodzie w marcu 2001 r. uczestniczyło 52 wystawców.

Rozwój targów na wschód od naszej granicy przebiega bardzo dynamicznie. Jednocześnie rynek rosyjski jest bardzo ważny dla polskich firm. Jest ogromny, ma wielkie potrzeby i znów zaczyna poszukiwać towarów.

— Zdolności konkurencyjne naszych produktów na Zachodzie już poznaliśmy. Natomiast rezultaty wystawy w Niżnym Nowgorodzie potwierdzają, że na Wschodzie cały czas mamy duże szanse -— mówi Elżbieta Tęsna, prezes firmy Eltar.

Ale inni też walczą o ten rynek. Na wschodnie targi licznie przyjeżdżają firmy z całej Europy.

Szansa polskich przedsiębiorstw polega na tym, że jakość naszych produktów jest wyższa niż miejscowych, a ich ceny częstokroć nie osiągnęły jeszcze poziomu zachodnich.

Bardzo drogo

Targi wschodnie wcale nie są tańsze od renomowanych imprez na zachodzie Europy. Wysokie są ceny dzierżawy (190-200 USD/mkw.), usług, podłączeń, telefonów. Część organizatorów tych targów ma kapitał zagraniczny, część terenów targowych została sprzedana zachodnim inwestorom i między innymi właśnie oni narzucają te koszty.

— Udział w targach moskiewskich jest prawdopodobnie najdroższy w Europie i to zarówno, jeśli chodzi o bezpośrednie koszty związane z udziałem w targach, jak i usługi hotelarskie, gastronomiczne itp. W pozostałych ośrodkach targowych, jak np. Kaliningrad czy Ryga, koszt udziału w targach może być porównywalny z kosztami wystąpień targowych w Niemczech czy Francji.

Niemniej, uważam że to nie koszty powinny być czynnikiem mającym bezpośredni wpływ na decyzję o udziale w targach, bardziej należałoby się skupić na analizie celów i efektów — mówi Piotr Wojewodzic z Poznańskiej Agencji Targowej Inexpo.

Według danych podawanych przez UNION OF EXIBITIONS & FAIRS, na terenach byłego ZSRR organizowane jest obecnie ponad 800 imprez targowych rocznie, gdzie wystawia się ponad 80 tys. firm z 90 krajów, na powierzchni około 1 miliona mkw.

— Targi w Polsce i Europie Zachodniej są bardzo dojrzałe i przedsiębiorstwa biorące w nich udział promują przeważnie absolutne nowości, markę, wizerunek firmy lub wystawiają się ze względów prestiżowych. Imprezy na Wschodzie przyciągają firmy, które mają już zdefiniowaną pozycję na naszym terenie, a zainteresowane są pozyskiwaniem nowych partnerów, rozbudową sieci dealerskich, szukaniem nowych kontaktów. Dodatkowo zainteresowanie rośnie proporcjonalnie do wzrostu zaufania do organizatorów wystaw i potencjalnych klientów, którzy działają coraz bardziej profesjonalnie — dodaje Piotr Wojewodzic.

Branże najbardziej popularne na wschodnich targach to: spożywcza, odzieżowa, budowlana. Dużym zainteresowaniem cieszą się kosmetyki, meble, ceramika budowlana i użytkowa. Praktycznie nie ma dziedziny, która nie wzbudziłaby zainteresowania.

Zaufanie i bezpieczeństwo

Chociaż obiekty wystawowe na ogół są już profesjonalne, to jednak infrastruktura, zaplecze gastronomiczne, baza noclegowa, komunikacja poza targami, transfery hotel-targi-lotnisko itp. jeszcze pozostawiają sporo do życzenia. Na przykład w Niżnym Nowgorodzie jest do dyspozycji tylko jeden czterogwiazdkowy hotel o wysokim standardzie.

— W związku z planowanym udziałem w targach wielu wystawców zasięga informacji o poziomie bezpieczeństwa, o mafii, wysokości tak zwanego „kieszonkowego”, zagrożeniach związanych z specyfiką kulturową danego miejsca oraz oczekuje rzetelnych informacji od organizatora na temat liczby poprzednich edycji, wielkości i zasięgu imprezy, ilości odwiedzających gości, powtórzeń tych samych wystawców w kolejnych edycjach —informuje Piotr Wojewodzic.

Przy zawieraniu kontraktów ciągle jeszcze trzeba bardzo dokładnie ustalać warunki finansowe i kwestie gwarancji eksportowych, bardzo uważnie podchodzić do spraw formalnych, szczególnie jeśli chodzi o dokumenty celne. Załatwienie wielu spraw trzeba poprzedzić prezentem, a ponadto unikać wszelkich bazarów, targowisk i innych miejsc podwyższonego ryzyka kradzieży.

Nie można jednak demonizować tych zagrożeń. Na ogół wystarcza zwykła przezorność, a impreza targowa na Wschodzie może się okazać znakomitą, perspektywiczną inwestycją.

Danuta Hernik

[email protected] tel. (22) 611 62 89