Marzec będzie raczej spokojnym miesiącem na rynku walutowym — wynika z prognoz analityków ankietowanych przez „Puls Biznesu”. Według uśrednionych prognoz, za miesiąc trzeba będzie zapłacić 4,25 zł za dolara i 3,67 zł za euro.
Potwierdziły się sugestie analityków o nieprzewidywalności polskiego rynku walutowego z sondy przeprowadzonej na początku lutego. Wśród 13 specjalistów biorących udział w ankiecie najbliżej wyceny 4,235 zł za dolara i 3,665 zł za euro był Richard Mbewe, główny ekonomista Warszawskiej Grupy Inwestycyjnej. Trzeba jednak przyznać, że Richard Mbewe jako jedyny podawał swoje prognozy z toleracją do 4 groszy, więc miał większe szanse na zwycięstwo niż pozostali ekonomiści. Zbliżone prognozy do kursu złotego z 28 lutego byli Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG i Mariusz Potaczała z TMS. Mirosław Gronicki szacował, że za dolara trzeba będzie zapłacić 4,25 zł, a za euro 3,60 zł. Z kolei Mariusz Potaczała szacował, że dolar będzie wart 4,26 zł, a euro 3,62 zł.
Przewidywania o deprecjacji złotego sprawdziły się, jednak jej skala przerosła oczekiwania większości fachowców.
Ekonomiści szacujący wartość polskiego pieniądza na koniec marca umieścili jego kurs w przedziale 4,12-4,27 zł za dolara. Większa zgodność panowała w przypadku wspólnej europejskiej waluty, gdzie prognozy wahały się od 3,59 do 3,70 zł.
Pod koniec marca znów zbierze się Rada Polityki Pieniężnej. Zdaniem inwestorów i ekonomistów, potwierdzenie tendencji recesyjnych w gospodarce będzie dla rady istotną przesłanką do poluzowania polityki pieniężnej o 100-150 punktów bazowych. Nie wiadomo natomiast, kiedy RPP zdecyduje się na ten ruch — czy już w marcu, czy może za 2-3 miesiące. Zdania ekonomistów są podzielone, stąd tak duże rozbieżności w prognozach kursu złotego na koniec marca.
Analitycy zgadzają się jednak, że do Polski nadal napływać będzie kapitał portfelowy, który przynajmniej do posiedzenia rady wzmacniał złotego. Od decyzji RPP zależy dalszy los polskiej waluty. Marcowa obniżka będzie oznaczać koniec redukcji stóp, przynajmniej na kilka miesięcy. Wówczas nastąpi realizacja zysków, odpływ kapitału i deprecjacja kursu. Gdyby rada utrzymała stopy na obecnym poziomie, spekulacje mogą podtrzymać notowania złotego na wysokim poziomie.
Duża niepewność wiąże się także z przebiegiem konfliktu polityków z bankiem centralnym, jednak analitycy spodziewają się stopniowego tonowania nastrojów i wypowiedzi.
— Widoczny jest optymizm na rynku walutowym oraz na rynku obligacji. Wysoka podaż papierów dłużnych w najbliższym czasie będzie utrzymywać złotego na dość wysokim poziomie — mówi Arkadiusz Garbarczyk, ekonomista BRE Banku.
Zgodność natomiast panuje w ocenie danych makroekonomicznych. Spodziewane jest dalsze umocnienie negatywnego trendu w produkcji oraz stabilizacja inflacji na obecnym, niskim poziomie. Z niepokojem natomiast oczekiwana jest informacja o wyniku na rachunku obrotów bieżących w lutym.
Ekonomiści prognozują dalsze pogorszenie tego wskaźnika, szczególnie dotyczy to eksportu. Ponieważ NBP tradycyjnie poda wielkość deficytu w handlu zagranicznym w ostatnich dniach miesiąca, dla wyceny złotego w marcu nie będą one znaczące. Jednak w późniejszych miesiącach ewentualne negatywne wieści mogą wpłynąć na sentyment inwestorów i zniechęcić ich do lokowania kapitału na naszym rynku.
— W marcu dane makroekonomiczne będą neutralne dla kursu walutowego. Nie będzie jeszcze widać oznak ożywienia, ale dane nie powinny także wskazywać na pogłębienie recesji — tłumaczy Krzysztof Rybiński, główny ekonomista BZ WBK.
Analitycy zwracają także uwagę na kilka czynników, które mogą wpłynąć na rynek walutowy. Pierwszy z nich to problem finansów państwa i kontynuacja debaty budżetowej, następnie zaś sposób prowadzenia przez ministra finansów sztywnej polityki fiskalnej. Niepowodzenie Marka Belki może spowodować lawinowy odwrót kapitału zagranicznego z naszego rynku i gwałtowną deprecjację złotego. Bardzo ważne będą też negocjacje z Unią Europejską. Brak postępów na pewno nie będzie dobrze odebrany przez inwestorów.