Rynek walutowy wciąż jest senny

Jacek Jurczyński
28-02-2003, 00:00

Podczas czwartkowej sesji na krajowym rynku walutowym było dość spokojnie. Wartość naszej waluty minimalnie spadła, a notowania złotego poruszały się przede wszystkim w ślad za międzynarodowym rynkiem eurodolara. Cena dolara pozostawała w zakresie 3,8790-3,8940 zł, a cena euro poruszała się w przedziale 4,1870-4,2060 zł.

Rynek nie zareagował na środową decyzję Rady Polityki Pieniężnej o obniżeniu poziomu stóp o 25-50 pkt bazowych ani na przedstawienie nowej strategii polityki pieniężnej. Inwestorzy wstrzymywali się z zawieraniem większych transakcji, a w kręgu ich zainteresowania znalazły się publikowane po południu dane GUS. O godz. 16.00 Główny Urząd Statystyczny poinformował, że ceny żywności i napojów bezalkoholowych w pierwszej połowie lutego spadły o 0,3 proc. w stosunku do poprzednich 15 dni. O godz. 16.15 dolar wyceniany był na 3,8915 zł, a euro na 4,1950 zł.

Atmosfera dla złotego nadal pozostaje nie najlepsza. Wydaje się, że w dalszym ciągu warto wykorzystywać spadki kursów EUR/PLN oraz USD/PLN do sprzedaży złotego.

W Azji w pierwszych godzinach czwartkowej sesji notowania amerykańskiej waluty do jena nieznacznie spadły — kurs USD/JPY zniżkował z 117,20 do 116,85. Na rynku po raz kolejny werbalnie interweniował wiceminister finansów ds. międzynarodowych. Zembei Mizoguchi podkreślił, że zmiany kursów w ciągu ostatnich 10 dni były zbyt gwałtowne oraz dodał, że władze są gotowe do podjęcia działań, mających na celu uspokojenie sytuacji na rynku. W podobnym tonie wypowiadał się również inny wiceminister finansów Masakazu Hayashi.

Po południu nastąpiła gwałtowna zmiana na rynku. Cena dolara do jena zwyżkowała do poziomu 117,65. Dolara wzmocniły po pierwsze pogłoski o tym, że na rynku sprzedając jeny interweniował Bank of Japan, po drugie dobre dane makro z USA o zamówieniach na dobra trwałego użytku. O godz. 16.15 dolar wyceniany był na 117,60 JPY.

Inwestorzy z niepokojem oczekują na publikowane w piątek przez Bank of Japan dane, które pokażą, czy w lutym, podobnie jak w styczniu, bank interweniował na rynku sprzedając jeny za dolary. Wszystko wskazuje na to, że do interwencji dochodziło. Wydaje się, że warto wykorzystać spadki kursu USD/JPY do ponownego zwiększenia zaangażowania w amerykańską walutę.

W Europie podczas pierwszej części czwartkowej sesji notowania wspólnej waluty do dolara wzrosły. Kurs EUR/USD zwyżkował z 1,0774 do 1,0837. Po południu, po tym, jak opublikowano dane ze Stanów Zjednoczonych, amerykańska waluta odrobiła z nawiązką wcześniejsze straty. Do wzrostu wartości dolara przyczyniły się również pogłoski o tym, że na rynku interweniował BoJ. Kurs EUR/USD spadł do poziomu 1,0755. O godz. 14.30 Departament Handlu USA poinformował o 2,8-krotnie wyższym niż oczekiwano, 3,3-proc. wzroście zamówień na dobra trwałego użytku w styczniu. Z kolei Departament Pracy USA podał, że liczba nowych podań o zasiłki dla bezrobotnych w tygodniu do 22 lutego wzrosła do 417 tys. z 406 tys. Dane te były gorsze niż oczekiwano. Spodziewano się bowiem spadku podań do 386 tys. Na rynku powszechnie uważa się jednak, że wzrost został wywołany głównie czynnikami pogodowymi (ostra zima). Po publikacji o godz. 16.00 danych o 15,1-proc. spadku (największy od 9 lat) sprzedaży nowych domów w styczniu kurs EUR/USD wzrósł do 1,0790. O godz. 16.15 euro wyceniane było na 1,0775 USD.

Wydaje się, że w dalszym ciągu kurs EUR/USD w okolicy poziomów 1,0720-1,0750 powinien być wykorzystywany do zakupów wspólnej waluty za dolary.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Jurczyński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rynek walutowy wciąż jest senny