Rynek wierzy, że Polska będzie w UE do 2005 r.

Marek Nienałtowski
23-01-2002, 00:00

Najbliższy tydzień nie powinien przynieść przełomu, notowania dolara do złotego powinny pozostawać w przedziale 4,10–4,15, a notowania euro do złotego w okolicach 3,65.

Notowania złotego podczas kilku ostatnich sesji wzrosły. Niedawna zwyżka cen dewiz została wykorzystana przez graczy do kupna polskiej waluty. Osłabienie złotego wywołane prawdopodobnie niepewnością inwestorów co do kolejnego cięcia stóp przez Radę Polityki Pieniężnej, po wypowiedziach Leszka Balcerowicza ustąpiło.

Słabe dane o produkcji przemysłowej, w połączeniu z ostatnimi danymi o inflacji, przekonały inwestorów, że RPP stopy jednak obniży. Spowodowało to silny wzrost popytu na złotego. Cena dolara spadła z poziomu 4,20 w okolice 4,12, a cena euro z 3,69 w okolice 3,64. Do posiedzenia RPP złoty powinien już zyskiwać lekko na wartości.

Brakuje na razie większych zagrożeń dla naszej waluty. Deficyt na rachunku obrotów bieżących spada, a pozostałe wskaźniki nie odstraszają chętnych do kupna polskich obligacji. Dopóki rynek będzie oczekiwał dalszych redukcji stóp, dopóty złoty będzie zyskiwał na wartości. Dopiero kiedy inwestorzy uznają, że proces obniżania stopy procentowej dobiegł końca, złoty może stracić na wartości. Nie powinna być to jednak gwałtowna przecena.

Inwestorzy ufają, że Polska znajdzie się w Unii Europejskiej w 2004 lub 2005 roku. Podnosi to bezpieczeństwo inwestowania w naszym kraju. Wydaje się więc, że dopóki proces integracji europejskiej nie będzie zagrożony, złoty powinien pozostać mocny. Spadki notowań naszej waluty, które mogą zostać wywołane jakimiś czynnikami zewnętrznymi powinny zostać wykorzystane do sprzedaży dewiz.

W ubiegłym roku lipcowe osłabienie złotego pomogło eksporterom, którzy mogli zabezpieczyć się przed wzrostem notowań naszej waluty sprzedając dewizy na termin. Podobnie może być również w tym roku. Złoty powinien pozostawać mocny, ale nie można wykluczyć przejściowego osłabienia, które powinno mieć jednak krótkotrwały charakter. Kryzys walutowy wydaje się natomiast bardzo mało prawdopodobny. Można zatem rozważyć zaciągnięcie kredytu dewizowego, ale należy pamiętać, że jeśli jest to kredyt np. 20-letni, to bardzo trudno prognozować, co może stać się z naszą walutą w tak długim okresie. Dlatego najlepiej jednak zaciągać zobowiązania w walucie, w której zarabiamy.

Podczas wtorkowej sesji, podobnie jak w poniedziałek, nasza waluta zyskiwała na wartości. Niedawna zwyżka cen dewiz wykorzystana została przez graczy do kupowania złotego. Dodatkowo opublikowane w piątek przez Główny Urząd Statystyczny dane o silnym spadku produkcji przemysłowej w grudniu, w połączeniu z poniedziałkową obniżką poziomu stóp procentowych, przez banki centralne Czech i Węgier doprowadziły do ponownego wzrostu nadziei inwestorów na obniżkę stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej już na najbliższym posiedzeniu.

W ciągu dnia kurs dolara do złotego poruszał się przedziale 4,1145–4,1450. Kurs euro do złotego wahał się w zakresie 3,6345–3,6615. Odchylenie krajowej waluty ponownie spadło, tym razem w okolice minus 10,50 proc. Podana w południe przez GUS informacja o wzroście stopy bezrobocia w grudniu do 17,4 proc., z 16,8 proc. w listopadzie, pozostała bez większego wpływu na rynek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Nienałtowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rynek wierzy, że Polska będzie w UE do 2005 r.