Rynek pieniężny nie zareagował na zmiany w rządzie. Złoty jak był mocny, tak pozostał. Inwestorzy czekają teraz na realizację zapowiedzi premiera o przyspieszeniu prywatyzacji. To dopiero może mieć poważny wpływ na rynek.
Osoba Wiesława Kaczmarka na stanowisku ministra skarbu nie była zbyt pozytywnie postrzegana przez rynek. Dlatego jego odejście jak i fuzje dwóch ministerstw nie wpłynęły na wartość polskiej waluty i obligacji. Ekonomistów znacznie bardziej zainteresowała deklaracja premiera o przyspieszeniu prywatyzacji.
Przyspieszenie prywatyzacji wiąże się nierozerwalnie z dużymi przepływami środków, najczęściej dewiz, których zagospodarowanie może mieć poważne konsekwencje dla rynku walutowego. Ekonomiści nie są zgodni, jaką strategię w tej kwestii przyjmą władze.
— W świetle ostatnich wypowiedzi ministrów, rząd nie będzie raczej zainteresowany umocnieniem złotego. W tej sytuacji ewentualne środki z prywatyzacji raczej zostaną „przefiltrowane” przez specjalne konto rządu w Narodowym Banku Polskim i nie trafią bezpośrednio na rynek walutowy — mówi Marcin Bilbin, analityk walutowy Banku Handlowego.
— Środki z prywatyzacji rzeczywiście mogą zostać odłożone na koncie w NBP i wykorzystane na późniejszą spłatę zadłużenia zagranicznego. Jednak mogą one również zostać wykorzystane do celów krajowych i wtedy przejdą przez rynek, doprowadzając do umocnienia złotego — dodaje Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Wszystko zależy jednak od tego, jaką ścieżkę prywatyzacji przyjmie nowy minister skarbu. Rynek czeka na program nowego szefa resortu, Sławomira Cytryckiego.
Większe środki uzyskane z prywatyzacji z pewnością dobrze wpłynęłyby na kondycję budżetu. Szczególnie w świetle potrzeby reformy finansów publicznych. Są one na wagę złota, a rząd doskonale zdaje sobie z tego sprawę.
— Z pewnością większe środki mogą wspomóc budżet, a tym samym zmniejszyć emisje skarbowych papierów wartościowych. Dzięki niższej podaży obligacji i bonów skarbowych resort mógłby uzyskać znacznie wyższe ceny na przetargach — uważa Jacek Wiśniewski, szef zespołu analityków Pekao SA.
Dodaje, że byłaby to również szansa na to, aby zadłużenie państwa nie przekroczyło znacząco 50 proc. PKB. Szybsza prywatyzacja to także szansa dla wielu rodzimych firm. Zrestrukturyzowane i lepiej zarządzane mogą w dłuższej perspektywie korzystniej wpłynąć na wzrost gospodarczy.