Rynek zmusza integratorów do specjalizacji

Ewa Bęczkowska
opublikowano: 2003-05-07 00:00

Dekoniunktura zmusza firmy do podejmowania działań restrukturyzacyjnych. Pociąga to za sobą konieczność inwestowania w bardziej zaawansowane technologie IT. Zdaniem integratorów, popyt na tego typu produkty i usługi nie maleje.

Nowoczesna infrastruktura informatyczna usprawnia działanie firm i podnosi ich konkurencyjność. Do prawidłowego przeprowadzenia integracji działających w firmie systemów informatycznych potrzebna jest jednak wiedza z zakresu sieciowych systemów operacyjnych, okablowania strukturalnego, technologii sieciowych i infrastruktury telekomunikacyjnej. Integracja nie polega już wyłącznie na stworzeniu jednolitego technologicznie środowiska przetwarzania danych. W jej zakres wchodzi również budowa architektury teleinformatycznej i dostosowywanie aplikacji do funkcjonowania w Internecie oraz wewnętrznej sieci Intranet.

W związku z rozwojem firm, rośnie liczba wykorzystywanych przez nie aplikacji biznesowych, które trzeba ze sobą integrować. Jeśli wcześniej nie zainwestowano w kosztowne platformy typu midleware, wymaga to dużych nakładów pracy i środków, jednak popyt na tego typu usługi, zdaniem integratorów, nie maleje. Wynika on głównie z rozwoju e-biznesu i zapotrzebowania na portale korporacyjne, ale nie bez znaczenia jest także recesja, która zmusza firmy do podejmowania działań restrukturyzacyjnych i zmniejszania zatrudnienia.

Ostatnio na popularności tracą podobno rozwiązania dedykowane, czyli tworzone na potrzeby konkretnych odbiorców. Jednak zdania integratorów na ten temat są podzielone.

— Rynek usług integratorskich ustabilizował się. Dostawcy oferują rozwiązania na wyrównanym poziomie. Nikt nie kupuje już systemów dedykowanych, większość wybiera rozwiązania otwarte, które nadają się do natychmiastowej integracji. Taki gotowy produkt co 6-8 lat podlega wymianie — przekonuje Bruno Bryłka, menedżer ds. integracji systemów w firmie Hogart.

Jednak Paweł Dobrzański, kierownik działu archiwizacji spółki Ster-Projekt, twierdzi, że największe firmy wybierają drogie rozwiązania producentów zagranicznych, jedynie dostosowywane przez polskich dostawców. To daje im gwarancję, że zakupiony system będzie udoskonalany i rozwijany w zakresie funkcjonalnym. Jego zdaniem, to małe firmy, które wydają pieniądze na informatyzację bardzo oszczędnie, wybierają tanie produkty pisane specjalnie na zamówienie, zwracając uwagę jedynie na zaspokojenie aktualnych potrzeb.

Jarosław Deminet, dyrektor Centrum Produkcji Oprogramowania w firmie Computerland, wyjaśnia, że integracja pod względem technologicznym to jednak dla każdej firmy drugi etap budowy infrastruktury informatycznej. Zaczyna się zwykle od integracji aplikacji do zarządzania przedsiębiorstwem. Informatyzację rozpoczyna się od działów, w których przynosi ona największe profity. Najczęściej wdraża się system finansowo-księgowy oraz kadrowo- -płatniczy, które w krótkim czasie podnoszą zyski jednocześnie przynosząc oszczędności. Kolejno wdrażane rozwiązania to wyłącznie poszukiwanie pieniędzy tam, gdzie to jeszcze możliwe. Następne systemy to uzupełnienie pierwszych wdrożeń. Jednak większość dostawców tworzy rozwiązania tak, aby w prosty sposób następowała wymiana danych.

Rosnące wymagania klientów zmuszają jednocześnie integratorów do coraz większej specjalizacji. Za najważniejsze sektory uważa się zarządzanie infrastrukturą IT z uwzględnieniem elementów bezpieczeństwa, kolokację zasobów IT, centra danych pamięci masowych, portale korporacyjne oraz integrację wyrafinowanych aplikacji biznesowych typu ERP, CRM i SCM ze środowiskiem firm. Takim trendom wychodzą naprzeciw dostawcy technologii, którzy oprócz kosztownego oprogramowania oferują nieco tańszą w realizacji koncepcję jednej sieci. Dzięki otwartym standardom, takim jak Microsoft (Net.), Sun Microsystems (Sun One) czy Novell (One Net), uwalnia ona klientów od konieczności integrowania czegokolwiek z czymkolwiek.

— Obserwujemy spore zainteresowanie aplikacjami służącymi do zarządzania obiegiem dokumentów. Firmy w poszukiwaniu oszczędności oraz zwiększenia wydajności pracy coraz częściej interesują się zastosowaniem systemów zarządzania procesami biznesowymi. Obecnie dla większości z nich problemem numer jeden stała się sprawa podpisu elektronicznego. Brakuje aplikacji, które w sposób kwalifikowany zgodny z polskim prawem umożliwiałyby zastosowanie podpisu elektronicznego. Właśnie o to pytają klienci, zwłaszcza banki, które bardzo szybko odczują potrzebę wdrożenia takich systemów. Takiego gotowego rozwiązania nie można kupić za granicą — tłumaczy Paweł Dobrzański.