PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ
główny ekonomista XTB
Już dawno na rynku nadzieje nie dominowały tak mocno jak obecnie. Nie chodzi jedynie o dobre nastroje, drożejące akcje czy umacniającego się złotego. Mowa o połączeniu dobrych nastrojów ze zdecydowanie gorszymi realiami: globalnym spowolnieniem, recesją w Europie i przede wszystkim kryzysem zadłużenia na starym kontynencie. Wiara w to, że Mario Draghi, szef Europejskiego Banku Centralnego (EBC), będzie w stanie położyć kres tym problemom, może się okazać zgubna.
Temat interwencji EBC na rynku hiszpańskich obligacji nie milknie, pomimo dość jasnego komunikatu po konferencji banku, który sugeruje, że droga do jakichkolwiek interwencji na rynku jest bardzo kręta. Rynek założył sobie, że EBC nie dopuści do najgorszego, i dał sobie zielone światło do powrotu w kierunku ryzykownych aktywów. Rzeczywistość jest jednak bardziej skomplikowana.
Po pierwsze, warto odnotować, że pomimo sielankowych nastrojów rentowności hiszpańskiego długu pozostają blisko poziomu 7 proc. Hiszpanie nie będą w stanie funkcjonować długo w takich warunkach. Tymczasem klucz do zmiany ich sytuacji może znajdować się na scenie politycznej w Niemczech. Opozycyjna SPD uczyniła z idei unii fiskalnej i euroobligacji główną myśl przewodnią swojego przekazu, a być może także kampanii przed przyszłorocznymi wyborami. To może sprawić, że rządzący konserwatyści będą radykalizować stanowisko.
Sytuację dodatkowo komplikuje Grecja. Pod fasadą dyplomatycznych wypowiedzi ze strony opuszczającej Ateny trójki kryje się walka z czasem o przekonanie kredytodawców Grecji o celowości wypłacenia dwóch transz na łączną sumę 63 mld EUR. To spora kwota, sprawiająca, że sceptycy mogą uznać, iż lepiej jest ponieść straty teraz, niż przeznaczać kolejne kwoty na projekt, który nie ma szansy powodzenia. Nawet jeśli Grecy ostatecznie dostaną pieniądze, Międzynarodowy Fundusz Walutowy może naciskać na kraje strefy euro o następną restrukturyzację długu tego kraju. Tym razem mogłaby ona dotyczyć długu będącego w posiadaniu EBC. Przyzwolenie na zakupy hiszpańskiego długu przez bank i jednoczesne umorzenie długu dla Grecji mogłoby być trudne do wytłumaczenia elektoratowi w Niemczech i innych krajach finansujących programy pomocowe.
Sytuacja wokół EBC przypomina tę sprzed roku, gdy inwestorzy fascynowali się możliwościami lewarowania funduszu EFSF. Częścią wspólną obydwu koncepcji jest zarzucenie problemu o charakterze strukturalnym odpowiednio dużą sumą pieniędzy. Podobnie jak przed rokiem, te oczekiwania mogą nie zostać spełnione.
Pod fasadą dyplomatycznych wypowiedzi ze strony opuszczającej Ateny trójki kryje się walka z czasem o przekonanie kredytodawców Grecji o celowości wypłacenia dwóch transz na łączną sumę 63 mld EUR.