Rynki nie doczekały się konkretów

Roman Przasnyski
opublikowano: 2011-08-29 00:00

W piątek na warszawskim parkiecie wielkiej nerwowości nie było. Można nawet powiedzieć, że jak na słabe zachowanie się naszego rynku w ostatnich dniach, inwestorzy radzili sobie nieźle, szczególnie w pierwszej części sesji. Na otwarciu WIG20 tracił 0,5 proc. i po niewielkim pogłębieniu spadku ruszył odważniej w górę. Po dotarciu do 2312 pkt podaż jednak mocniej przycisnęła, doprowadzając do zniżki o około 1 proc. Po publikacji danych zza oceanu poprzedni dołek został jeszcze nieznacznie pogłębiony. Informację o wzroście gospodarki USA o 1 proc. w II kwartale trudno było jednoznacznie zinterpretować, szczególnie w kontekście oczekiwanego wystąpienia szefa Fedu. Optymistyczna jednak z pewnością nie była, ale do większych zmian na naszym rynku nie doprowadziła. Indeks naszych blue chipów spadający o ponad 1 proc. był znacznie mocniejszy niż wskaźniki w Paryżu i we Frankfurcie. Tam też reakcja była niemal niedostrzegalna.

A na głównych giełdach europejskich od rana przewaga podaży była widoczna. Już po godzinie handlu wskaźniki traciły po 1 proc. W drugiej przedpołudniowej fazie osłabienia zeszły o 2 proc. poniżej czwartkowego zamknięcia, a po danych zza oceanu spadki w Paryżu i we Frankfurcie sięgnęły 3 proc. Jedynie londyński FTSE szedł w dół o ponad 1 proc. Przez niemal cały dzień najgorzej zachowywał się DAX. Na pozostałych parkietach spadki były mniejsze, nieznacznie przekraczając 1 proc. Po ponad 2 proc. traciły jedynie Wiedeń, Ateny i Madryt.

W pierwszej fazie sesji stawka naszych największych spółek była wyrównana. Na plusie trzymały się akcje Getinu i PGE, przed spadkiem skutecznie broniły się walory KGHM, nie oddalając się od poziomu czwartkowego zamknięcia. Od rana najsłabiej zachowywały się papiery BRE Banku, które po południu zniżkowały o prawie 4 proc. Z czasem dołączyły do nich Kernel, GTC i TVN. O prawie 3 proc. w dół szły akcje Lotosu, po 2 proc. traciły walory PZU i Tauronu.

Początek handlu na Wall Street był umiarkowanie pesymistyczny. Indeksy zniżkowały po 0,5-0,8 proc. z lekką tendencją do powiększania spadku. Na godzinę przed wystąpieniem szefa Fedu wskaźniki na wszystkich giełdach niemal zamarły w bezruchu. W reakcji na pierwsze, ogólne deklaracje i brak zdania o QE3, indeksy poszły w dół. Później jednak inwestorzy doszukali się najwidoczniej pozytywów, bo skala spadków wyraźnie się zmniejszyła. Dow Jones i SP 500 wyszły nawet nad kreskę. Wystąpienie nie rozwiało dylematów ani byków, ani niedźwiedzi. Na wyraźną reakcję rynków trzeba będzie poczekać. WIG20 stracił ostatecznie 0,04 proc. Obroty wyniosły 630 mln zł.