Wyceny na giełdach spadły poniżej średniej z ostatnich 17 lat. Rentowność obligacji w walutach lokalnych miejscami wzrosła do poziomu z 2008 r. Spready na papierach w amerykańskim dolarze są zbliżone do progów obserwowanych dotychczas tylko w czasach niepokoju.
Nie było kolorowo
Po 15 miesiącach stałego odpływu kapitału akcje z rynków wschodzących prawdopodobnie uwzględniają już ryzyko w wycenie. Dla niektórych instytucji zarządzających jest to sygnał do rozpoczęcia zakupów, jednak nie w byczym szaleństwie, ale przy stopniowym i zachowawczym zwiększaniu pozycji. Głównymi zagrożeniami pozostają spowolnienie gospodarcze Chin i jastrzębia polityka pieniężna Fedu.
— Ograniczyliśmy niedźwiedzie podejście do aktywów z rynków wschodzących. Mimo że fundamenty nadal pozostawiają wiele do życzenia, to wyceny są bardzo atrakcyjne. Pozytywny obraz wspiera analiza techniczna, która wskazuje na to, iż w krótkim terminie nie występuje asymetria między ryzykiem a potencjalną nagrodą — mówi Paul Greer, zarządzający Fidelity International, w wypowiedzi dla agencji Bloomberg.
Zsumowana wartość akcji z Polski i pozostałych 23 państw składających się na indeks MSCI Emerging Markets spadła o 4 bln USD od szczytu z 2021 r. Brak sentymentu to skutek działań głównie Fedu i jego cyklu podwyżek stóp procentowych. Nie bez znaczenia były jednak szalejąca w Europie inflacja, wzrost zakażeń koronawirusem w Chinach oraz wojna w Ukrainie.
Szukając pozytywów
Wyprzedaż spowodowała, że indeks mierzący chęć posiadania przez inwestorów JP Morgan Chase dolarowych obligacji z rynków wschodzących wzrósł w piątek 20 maja do 489 punktów bazowych. To niewiele mniej od 500 pkt, które w 2015 r. zbiegły się z odwróceniem trendu i nagłym wzrostem zainteresowania akcjami.
— Rozsądnie jest przewidywać, że panika oraz wyprzedaż to już przeszłość. Rynki wschodzące oferują atrakcyjny poziom wejścia przy taktycznej alokacji. Dobre są też dla długoterminowych inwestorów odpornych na wahania cenowe — mówi Jennifer Kusuma, starszy strateg Australia & New Zealand Banking Group, w wypowiedzi dla Bloomberga.
Indeks MSCI, będący benchmarkiem dla większości wschodzących rynków akcji, był pod kreską w każdym miesiącu tego roku, powiększając straty z 2021 r. Wskaźnik P/BV, badający relację między ceną rynkową akcji a wartością księgową spółki, spadł do 1,44, poniżej średniej 1,47 od 2005 r.

Nie oznacza to wcale, że wkrótce musi nadejść wielkie odbicie. Dramatyczna sytuacja na amerykańskiej giełdzie z pewnością wpłynie negatywnie na nastroje mniejszych rynków, podobnie polityka fiskalna Fedu i zawirowania geopolityczne. Nawet gdyby udało się uniknąć tych wydarzeń, dalsza wyprzedaż na wschodzących rynkach nie byłaby wykluczona.
— Nadal stronię od lokalnych obligacji, mimo znaczącego wzrostu ich wartości w 2022 r. Obawiam się, że w przypadku większości rynków wschodzących obecny cykl podwyżek stóp bazowych okaże się bardziej agresywny niż kiedykolwiek — mówi Rajeev De Melio, zarządzający globalnymi portfelami w Gama Asset Management w Genewie.
Ręka na pulsie
Wydarzenia najbardziej wyczekiwane przez inwestorów to szczyt inflacyjny i osłabnięcie dolara. W zeszłym tygodniu amerykańska waluta traciła do większości walut egzotycznych, co powinno być pozytywnym impulsem. W najbliższych tygodniach istotne będą dane dotyczące siły nabywczej konsumentów w państwach wschodzących oraz osobistych wydatków konsumpcyjnych w USA.
— Obecnie jesteśmy neutralni, jednak mamy zamiar stać się bardziej byczy w stosunku do akcji pod koniec roku, wraz z pokonaniem szczytu inflacji. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że rynki skupią się bardziej na obawach o recesję w Stanach Zjednoczonych. Będzie to oznaczać spadek rentowności obligacji na rynkach wschodzących — mówi Edwin Gutierrez, zarządzający portfelem w Abrdn.
Uwagę w najbliższych dniach będą przykuwać banki centralne z państw składających się na indeks MSCI. Turcja i Nigeria prawdopodobnie nie podniosą stóp bazowych mimo presji inflacyjnej, podobnie Indonezja mimo narastającej presji ekonomistów.
