Rynkiem rządzi kasa, a nie miedź

ONO
opublikowano: 2011-11-02 00:00

Jak przewidzieć cenę miedzi w przyszłości? Nie jest to proste.

To główny wniosek z wykładu Grzegorza Laskowskiego, eksperta KGHM, w trakcie naszej konferencji w Serocku. Kiedyś było wszystko jasne. Cykl koniunkturalny na rynku miedzi trwał 10 lat, a poziom zapasów metalu na londyńskiej LME pokazywał kierunek dla kursu surowca.

Od upadku Lehman Brothers wszystkie podręcznikowe teorie można wrzucić do kosza. Wszystko przez zalanie rynku gotówką i dominujące znaczenie Chin, którzy są w stanie w rok postawić nową hutę.

— Przez lata była widoczna negatywna korelacja między poziomem zapasów w Londynie a ceną miedzi. Teraz na rynku rządzi kasa i Chiny, przez co korelacja ta praktycznie znikła. Pojawiła się nowa, pozytywna korelacja — między rynkiem akcji a ceną miedzi — zauważa Grzegorz Laskowski.

Przypomina też, że we wrześniu z rynku towarowego odpłynęło 10 mld USD, co było największym miesięcznym odpływem w historii. Wszystko przez awersję do ryzyka. Czy ceny surowców są skazane na spadek?

— Są trzy główne przejawy ryzyka na rynku surowców: twarde lądowanie Chin, recesja w USA i rozpad strefy euro. Jeśli żaden z nich się nie zrealizuje, surowce mogą zyskiwać na wartości. W przeciwnym wypadku dno może być jeszcze przed nami — prognozuje ekspert KGHM. Pozostaje jednak optymistą co do ceny miedzi i akcji swojej spółki. Przypomina przy tym, że marża lubińskiego giganta sięga 150 proc.