Rynkowy bój o promienie słońca

Klamka zapadła, od 1 października zmieniają się zasady programu dopłat do kolektorów słonecznych. Ale w branży nadal wrze

Batalia o utrzymanie dotychczasowych zasad programu dopłat do kredytów przeznaczonych na zakup i montaż kolektorów słonecznych dla osób fizycznych i wspólnot mieszkaniowych trwa, choć Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW) pozostaje nieugięty. Kością niezgody jest zmiana sposobu obliczania wielkości dopłaty indywidualnej — od października pod uwagę brana będzie wielkość powierzchni czynnej kolektora, wytwarzającej ciepło, zamiast — jak było dotychczas — wielkość powierzchni całkowitej. NFOŚiGW tłumaczy to m.in. ewolucją rynku i pojawianiem się w ofertach firm urządzeń z coraz większą różnicą między wymiarami obudowy solarów a ich powierzchnią czynną, podkreśla się też wzrost udziału w rynku tanich kolektorów próżniowych. W praktyce tracą na tym zwłaszcza producenci, ale i dystrybutorzy czy instalatorzy systemów próżniowych.

SPÓR O EKOENERGIĘ: W październiku zmienią
się zasady dopłat do kolektorów słonecznych
z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska
i Gospodarki Wodnej. W wyliczeniach uwzględniana
będzie ich powierzchnia czynna a nie
całkowita, co nie podoba się branży kolektorów
próżniowych. Stanowi ona ok. 30 proc. całego
sektora. [FOT. BLOOMBERG]
Zobacz więcej

SPÓR O EKOENERGIĘ: W październiku zmienią się zasady dopłat do kolektorów słonecznych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. W wyliczeniach uwzględniana będzie ich powierzchnia czynna a nie całkowita, co nie podoba się branży kolektorów próżniowych. Stanowi ona ok. 30 proc. całego sektora. [FOT. BLOOMBERG]

— Kiedy blisko pięć lat temu rozpisywaliśmy program, na rynku dostępne były głównie drogie i wysoko wydajne kolektory próżniowe. Dopłaty na ówczesnym poziomie były więc uzasadnione. W trakcie realizacji programu na rynku pojawiły się kolektory, których powierzchnia brutto w skrajnych przypadkach prawie dwukrotnie przekraczała powierzchnię wytwarzającą ciepło. Wykorzystując dotychczasowe zasady programu, uzyskiwały one dofinansowanie ponad 4,3 zł/kWh do wytworzonej energii. W pozostałej grupie kolektorów, bez względu na zastosowaną technologię rur próżniowych czy kolektorów płaskich, ich dofinansowanie było niższe niż 2,4 zł/kWh. Zdecydowaliśmy więc na wyrównanie poziomu dopłat. Po wprowadzonych zmianach dofinansowanie będzie porównywalne dla wszystkich typów produktów tej branży — wyjaśnia Witold Maziarz, rzecznik NFOŚiGW.

Nowy przelicznik

Przedstawiciele branży kolektorów próżniowych zmianom są przeciwni, w związku z tym zawiązali koalicję, której rzecznikiem został Piotr Samson. Pod jej protestem podpisało się w sumie 50 firm. Twierdzą, że nowe reguły programu dopłat faworyzują producentów i dostawców kolektorów płaskich, dyskryminują natomiast sprzedawaną przez nich technologię, o mniejszej powierzchni czynnej. I przedstawiają własne obliczenia: przy nowych przepisach średnia dotacja na kolektor płaski wynosi ok. 5,6 tys. zł, czyli o 1,4 tys. zł więcej niż na rurowo-próżniowy, o identycznej sprawności energetycznej. W programie do wydania pozostało ponad 134,9 mln zł. Suma ta wystarczyłaby na dofinansowanie ponad 24,1 tys. kolektorów płaskich lub ponad 31,4 tys. instalacji próżniowych (o jednakowym uzysku energetycznym). Finalnie, wykluczając z programu technologię próżniową, NFOŚiGW dopłaci 33,5 mln zł za tę samą ilość wyprodukowanej energii. Ucierpi na tym również realizacja ekologicznych założeń programu, dotyczących redukcji CO 2. Proponują, aby bazą do wyliczeń kosztu kwalifikowanego była roczna produkcja energii w kWh oraz jej cena dla gospodarstwa domowego. Temu postulatowi nie sprzeciwia się zbytnio ani pozostała część rynku, ani NFOŚiGW, choć zdaniem urzędników mało realne jest wprowadzenie go na obecnym, końcowym etapie realizacji projektu. Koalicja domaga się jednak zainicjowania konsultacji z rynkiem i pozostania przy dotychczasowych regułach aż do czasu wypracowania rozwiązania zadowalającego każdą ze stron. NFOŚiGW odbiera to jako grę na zwłokę i próbę maksymalnego wydłużenia bardziej korzystnych dla tej grupy przedsiębiorców warunków dopłat.

Zmiany na rynku

Przedstawiciele koalicji zarzucająNFOŚiGW, że uchwałę zmieniającą kryteriaobliczania dotacji podjęto w trakcietrwania programu i bez konsultacjiz przedsiębiorcami. Postawienie firm przed faktem dokonanym rujnuje ich wcześniej rozpisane plany biznesowe. Spodziewane konsekwencje: zwolnienia pracowników i upadłości.

— W wyniku wprowadzenia nowych przepisów moja firma stanęła w obliczu bankructwa. Gdy pojawiły się informacje o planowanych zmianach w programie, banki spółdzielcze przestały kredytować nowe instalacje próżniowe, w związku z tym nie mogę sprzedać i zainstalować urządzeń zalegających w magazynach — mówi Krzysztof Ławniczak z firmy EcoEnergie. NFOŚiGW zarzuty zdecydowanie odpiera.

— Nie jest to pierwsza dokonana w programie zmiana. Nie tak dawno wprowadziliśmy np. pięcioletnią gwarancję na podzespoły systemów solarnych czy trzyletnią rękojmię na montaż zestawu kolektorowego dla klientów korzystających z programu. Wchodzące w życie od października regulacje również mają podnieść jakość instalacji, z korzyścią dla finalnego odbiorcy — mówi Witold Maziarz.

W pełni miarodajne wyliczenie efektywności różnych typów kolektorów też jest dość trudne — jedne lepiej sprawdzają się przy ogrzewaniu wody i domów w miesiącach letnich, wydajność drugich rozkłada się na cały rok. Ostateczny wybór technologii zależeć będzie, poza wysokością dopłaty, także od potrzeb i preferencji klientów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ekologia / Rynkowy bój o promienie słońca