Ryzykowna wykładnia ulgi

03-09-2018, 22:00

Ministerialne notatki nie stanowią utrwalonej linii interpretacji prawa, nie można się na nie powołać przed sądem — uważają eksperci FOR.

— Rząd, zamiast naprawić błąd i zmienić przepisy, wsadza przedsiębiorców na minę, sugerując im, że nie muszą przejmować się tym, co jest zapisane w ustawach — alarmuje Marcin Zieliński, ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR).

Tak ocenia stanowiska resortów przedsiębiorczości i pracy oraz centrali Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) w sprawie ulg dla początkujących przedsiębiorców, którzy mogą nie płacić składek na ubezpieczenia społeczne przez pierwszych sześć miesięcy. Sprawa dotyczy osób, które zawierają w prowadzonej działalności umowę agencyjną, zlecenia lub o świadczenie usług.

Według wspomnianych instytucji, przedsiębiorcy korzystający z ulgi na start nie podlegają ubezpieczeniom społecznym — czyli nie opłacają ich ani oni sami, ani ich kontrahenci. Komunikaty te pojawiły się, gdy gdański oddział ZUS wydał interpretację w sprawie naliczania i odprowadzania składek w przypadku zawarcia umowy o świadczenie usług z osobami korzystającymi z ulgi na start albo wykonującymi działalność nierejestrową, czyli z miesięcznymi przychodami nieprzekraczającymi połowy płacy minimalnej (obecnie to 1050 zł). Wydał tę wykładnię na indywidualny wniosek przedsiębiorcy, a w niej stwierdził, że gdy osoby korzystające z uproszczeń tzw. konstytucji biznesu zawierają umowę agencyjną, zlecenia albo o świadczenie usług (do której stosuje się przepisy dotyczące zlecenia), wówczas składki opłaca zleceniodawca.

Wynika to z tego, że zgodnie z przepisami tacy przedsiębiorcy nie są osobami prowadzącymi pozarolniczą działalność gospodarczą. W konsekwencji są oni ustawowo traktowani jak pracownicy obowiązkowo objęci ubezpieczeniami emerytalnym i rentowym. Zleceniodawcy powinni więc odprowadzać od nich składki.

Marcin Zieliński zwraca uwagę, że ani oba resorty, ani ZUS nie podali, na jakiej podstawie doszli do wniosku innego niż gdański oddział. Centrala zakładu zaznaczyła, że tamta interpretacja dotyczyła konkretnego przedsiębiorcy, w konkretnym stanie faktycznym i odnosi się wyłącznie do niego.

— Rzecz w tym, że w takim samym stanie są wszyscy zleceniodawcy przedsiębiorców korzystających z ulgi na start. Poza tym, notki resortów i centrali ZUS nie stanowią, według prawa przedsiębiorcy i w przeciwieństwie do interpretacji gdańskiego ZUS, utrwalonej praktyki interpretacyjnej, która zapewnia ochronę firmom działającym w takich samych warunkach — zwraca uwagę ekonomista FOR.

Jego zdaniem, stosując się do treści tych notek, przedsiębiorcy na własne ryzyko nie odprowadzają składek. Nie będą mogli powołać się na nie ani przed organem administracji, ani sądem. Problemu można uniknąć, odpowiednio zmieniając przepisy, zgodnie z intencją wprowadzonych ułatwień dla biznesu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

ZUS

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Ryzykowna wykładnia ulgi