Rząd daje bankowi centralnemu bazukę

NBP będzie mógł skupować rządowe obligacje na rynku. To broń dobra w czasie kryzysu, ale groźna w rękach populistów.

Ministerstwo Finansów (MF) opublikowało wczoraj projekt nowelizacji ustawy o Narodowym Banku Polskim. Znalazła się w nim regulacja przyznająca bankowi centralnemu prawo do sprzedawania i kupowania na rynku wtórnym papierów wartościowych w ramach działań na rzecz stabilności systemu finansowego. O wprowadzeniu takiej możliwości rozmawiali w restauracji Sowa i Przyjaciele Marek Belka, prezes NBP, i Bartłomiej Sienkiewicz, były szef resortu spraw wewnętrznych.

Projekt przygotowało Rządowe Centrum Legislacji na podstawie założeń przyjętych przez Radę Ministrów w czerwcu 2014 r. W przypadku poważnego kryzysu finansów publicznych NBP, kupując rządowe obligacje na rynku wtórnym (np. od banków komercyjnych), mógłby zasypywać pustym pieniądzem dziurę budżetową. Na świecie takie narzędzie określane jest mianem bazuki.

To najsilniejsza broń, jaką może mieć bank centralny do walki z kryzysem. Używa się jej w sytuacjach ekstremalnych, np. kiedy kapitał jest wycofywany z gospodarki, państwowe obligacje są wyprzedawane i rząd traci możliwość zdobycia finansowania. W celu ratowania płynności budżetu państwa bank centralny wchodzi na rynek długu, skupujeobligacje nowo kreowanym pieniądzem i w ten sposób wygasza kryzysowy pożar w finansach.

— Bywają sytuacje, w których standardowe działania banku centralnego okazują się niewystarczające. Wiele z nich doświadczyło w ostatnich latach sytuacji, w której obniżyły stopy procentowe do zera, a mimo to utrzymywało się ryzykoutraty stabilności w gospodarce i deflacji. Musiały wtedy korzystać z mocniejszego narzędzia, czyli skupu obligacji — tłumaczył Mateusz Szczurek, minister finansów. Z takiego mechanizmu mogą korzystać np. amerykański Fed, Bank Anglii, a także Europejski Bank Centralny.

— Wyposażenie NBP w możliwość skupowania obligacji rządowych na rynku wtórnym w sytuacjach kryzysowych niewątpliwie ma uzasadnienie. Pozwala to na elastyczne i niestandardowe działania w celu zabezpieczenia rynku finansowego, np. w sytuacjach ucieczki inwestorów i kapitału, w efekcie czego gwałtownie rosłaby rentowność rządowych obligacji — mówi Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao.

Jest, niestety, także druga strona medalu.

— Istnieje bardzo cienka granica między stabilizacyjnym i ratunkowym skupem obligacji rządowych przez bank centralny a użyciem tego narzędzia w celu dodruku pieniądza obliczonego na kupowanie poparcia politycznego. Mechanizm ten byłby bardzo groźny w rękach osób nieodpowiedzialnych, dlatego nie da się wyeliminować ryzyka wynikającego z jego wprowadzenia. Nie można wykluczyć, że wśród rządzących pojawi się pokusa taniego finansowania państwa kosztem niezbędnych reform. Pozostaje mieć nadzieję, że do tego nie dojdzie — dodaje Marcin Mrowiec.

Projekt wkrótce trafi na posiedzenie Rady Ministrów.

Nowy skład RPP
Projekt ustawy zakłada zmniejszenie z 9 do 6 liczby członków Rady Polityki Pieniężnej (siódmym będzie prezes) oraz rotacyjny sposób ich powoływania. Członkowie rady mają być powoływani na 6-letnią kadencję. Po dwóch członków wskażą prezydent, Sejm i Senat. Co trzy lata następować ma wymiana czterech albo dwóch członków rady. Nowi członkowie byliby powoływani na przemian albo przez prezydenta, Sejm i Senat albo jedynie przez Sejm i Senat.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Rząd daje bankowi centralnemu bazukę