Rząd daje i zabiera kolejarzom

opublikowano: 10-02-2019, 22:00

PKP PLK dostały 1,16 mld zł dokapitalizowania, ale tyle samo straciły na akcyzie. Wykonawcy obawiają się, że kolejarzom znów zabraknie pieniędzy na inwestycje

100 mld zł — tyle na kolej w najbliższej dekadzie obiecał przeznaczyć premier Mateusz Morawiecki. Pieniędzy potrzebują zwłaszcza PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK). W Krajowym Programie Kolejowym (KPK) zaplanowały do 2023 r. wykonanie zadań modernizacyjnych o wartości 66,5 mld zł, ale pod koniec ubiegłego roku oszacowały, że aby je wykonać, potrzebują 11-12 mld zł więcej. Oferty wykonawców mocno przekraczają kosztorysy spółki, więc w ostatnich miesiącach PKP PLK unieważniają prawie wszystkie duże postępowania.

W tym roku PKP PLK, którymi kieruje Ireneusz Merchel, miały zwiększyć
pulę pieniędzy na inwestycje o 4,3 mld zł. Na razie dostały 1,16 mld zł z
budżetu, ale tyle samo rząd im zabrał.
Zobacz więcej

NA ZERO:

W tym roku PKP PLK, którymi kieruje Ireneusz Merchel, miały zwiększyć pulę pieniędzy na inwestycje o 4,3 mld zł. Na razie dostały 1,16 mld zł z budżetu, ale tyle samo rząd im zabrał. Fot. Marek Wiśniewski

Finansowa żonglerka

Około 1,8 mld zł na zwiększenie kosztorysów inwestycyjnych miało pochodzić z budżetu państwa. Ministerstwo Infrastruktury (MI) zapowiedziało także przyjęcie w I kw. 2019 r. rządowej uchwały dającej PKP PLK zielone światło do zaciągnięcia 2,5 mld zł kredytu w Europejskim Banku Inwestycyjnym na sfinansowanie m.in. drogich ofert na modernizację połączeń kolejowych do portów. Na razie jednak resort opublikował jedynie uchwałę Rady Ministrów z grudnia ubiegłego roku, z której wynika, że rząd… pozbawił PKP PLK dotacji z akcyzy paliwowej oraz dodatkowych funduszy wypłacanych ponad jej 18-procentowy poziom, przeznaczany zazwyczaj na transport. Zwiększyła się natomiast pula pieniędzy w rubryce pozostałe źródła.

— W pozycji określającej kwotę pieniędzy w 2019 r. z akcyzy oraz przekraczających jej 18-procentowy poziom jest zero, ponieważ spółka zamiast budżetowej dotacji inwestycyjnej, czyli właśnie pieniędzy z akcyzy, została dokapitalizowana 1,16 mld zł. Kwota ta zostanie przeznaczona na finansowanie projektów krajowych, wykazana została w pozycji pozostałe źródła — informuje Mirosław Siemieniec, rzecznik PKP PLK, dodając, że zmiana jest dla spółki neutralna.

Zgodnie więc z grudniową uchwałą rządu PKP PLK dostały niższe dokapitalizowanie, niż pierwotnie planowano, a pozbawienie ich pieniędzy z akcyzy powoduje, że wychodzą na zero. Rząd już drugi raz obciął firmie dotację akcyzową. W ubiegłym roku ograniczył ją z planowanych 1,58 mld zł do 870 mln zł. Część tej luki została jednak uzupełniona podwyższeniem kapitału PKP PLK przez PKP o 720 mln zł. Obecnie prowadzona żonglerka finansowa niepokoi wykonawców inwestycji kolejowych, podkreślających, że PKP PLK pilnie potrzebują dodatkowych pieniędzy, by zwiększyć budżety przetargowe. Marcin Lewandowski, prezes Trakcji PRKiI, szacuje, że w ubiegłym roku inwestor unieważnił postępowania za 2 mld zł, w których oferty trakcji były na pierwszym miejscu, ale podobnie jak konkurentów przekraczały kosztorysy. W tym roku natomiast w jednym z dużych przetargów na Podlasiu zgłosiła się tylko Trakcja, także proponując cenę znacznie przekraczającą szacunki PKP PLK.

Cenowe zamieszanie

— Nie wiedząc, jaką kwotą faktycznie dysponują PKP PLK, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, które przetargi może rozstrzygnąć i ile jeszcze ich unieważni. To zaś utrudnia nam ustalanie relacji handlowych z kontrahentami — mówi Marcin Lewandowski.

Duże firmy zawierały dotychczas średnioi długoterminowe kontrakty, pozwalające zabezpieczać ceny dostaw. Teraz jest to niemożliwe.

— Spotkałem się na przykład z dostawcą szyn, ale trudno mi określić, ile faktycznie będę ich musiał kupić w tym roku. Jemu też trudno określić warunki dostawy, bo nie wie, na jak duże zamówienia może liczyć — mówi Marcin Lewandowski.

Z powodu niejasnej sytuacji na rynku cen energii, która w tym roku mocno podrożała, dostawcom trudno także określić ceny towarów i koszty transportu. Parlament przyjął wprawdzie ustawę, której celem było zamrożenie cen prądu na poziomie z ubiegłego roku, ale jest ona wadliwie napisana i nie można wdrożyć jej zapisów w życie. Resort energii uzgadnia w Brukseli jej zmianę. Na razie więc firmy słono płacą za energię. Drogi prąd i transport uderzają m.in.też w ArcelorMittal Poland (AMP).

— Znaczna część przewozów Arcelor- Mittal Poland odbywa się transportem kolejowym. Przewoźnicy domagają się zmian stawek przewozowych w związku ze wzrostem cen energii elektrycznej. ArcelorMittal Poland jest przedsiębiorstwem energochłonnym i jednym z największych konsumentów prądu w Polsce, dlatego wzrost jego cen bezpośrednio wpłynie na koszty naszej działalności. Jeśli dodamy do tego potencjalny wzrost kosztów usług zewnętrznych, w tym transportowych, podwyżka cen energii dotknie nas również w sposób pośredni. Utrzymanie konkurencyjności na rynku będzie więc jeszcze trudniejsze — mówi Marzena Rogozik z biura komunikacji AMP.

Zdaniem Marcina Lewandowskiego, takie zamieszanie cenowe na rynku transportu, stali oraz innych produktów i usług ważnych dla budownictwa przełoży się na wzrost wartości ryzyka w kontraktach i spowoduje, że ceny ofert prędko nie spadną. Dlatego też konieczne jest realne zwiększenie puli pieniędzy dla PKP PLK. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu