Rząd fachowców...

Jacek Zalewski
opublikowano: 2004-05-04 00:00

W niedzielę 2 maja prezydent Aleksander Kwaśniewski przyjął dymisję dotychczasowej Rady Ministrów oraz powołał nową.

Zaprzysiężenie nowego rządu odbyło się o godzinie 16. Marek Belka został formalnie desygnowany przez prezydenta na stanowisko prezesa Rady Ministrów o godzinie 14.30, tuż po dymisji rządu Leszka Millera. Profesor ustanowił zatem polityczny rekord świata, tworząc gabinet w ciągu półtorej godziny... Oczywiście to żart, albowiem rozmowy i konsultacje prowadził — w znaczeniu prawnym pozostając osobą prywatną! — przez miesiąc.

Nowa Rada Ministrów jest liczniejsza od starej. Gdy w niedzielę w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego przed uroczystością przeliczyłem leżące na pryzmie, opakowane w niebieski papier teczki dla rządu — wyszło osiemnaście, podczas gdy podobnie opakowanych wiecznych piór dla ekipy Leszka Millera było tylko szesnaście.

Strategiczną decyzją Marka Belki jest rozbicie dotychczasowego superresortu na Ministerstwo Gospodarki i Pracy oraz Ministerstwo Polityki Społecznej. Kiedy ponad rok temu ów moloch powstawał, zalecaliśmy aby nie wyrzucać starych tabliczek i pieczątek. I mieliśmy rację, ale tylko częściowo — podział nastąpił w innym miejscu. Obszar pracy pozostał przyklejony do gospodarki dla symbolicznego podkreślenia, iż przekładanie wzrostu gospodarczego na zmniejszanie bezrobocia staje się priorytetem nowego rządu.

Zaufany człowiek premiera Sławomir Cytrycki — który nie umiał się znaleźć w poprzednim rządzie — objął Kancelarię PRM w randze nie sekretarza stanu, lecz ministra. Jeszcze bardziej dziwaczna jest konstrukcja stanowiska Izabeli Jarugi-Nowackiej, która została i wicepremierem, i ministrem bez teki. Przewodnicząca UP ma pokierować Komitetem Społeczno-Politycznym oraz odpowiadać za komunikację społeczną. A naprawdę chodzi o utrzymanie UP w koalicji.

Z poprzedniego gabinetu Marek Belka przeniósł siedmiu ministrów. Jeśli dodać do tego awansowanie licznych wiceministrów — ale głównie z poprzednich rządów — na szefów resortów, to wychodzi, iż nowy rząd nie może być żadnym przełomem. Całkowitą nowością jest natomiast sięgnięcie przez premiera po kadry z rynku kapitałowego. Dotychczasowy przewodniczący KPWiG Jacek Socha objął resort skarbu, a przewodniczący Rady GPW Krzysztof Opawski niewdzięczną infrastrukturę. Jedynym uzasadnieniem ich decyzji wydaje się maksyma „premierowi (Belce) się nie odmawia”.

Rozważania programowo-kadrowe i tak ustępują przed pytaniem podstawowym: jakie rząd Marka Belki ma szanse na wotum zaufania? Na razie rozkład sił podpowiada (patrz diagram na str. 9), że małe. Trudno przypuszczać, aby powołanie ministra zdrowia z drugiej PSL-owskiej linii zmieniło negatywne nastawienie ludowców. W każdym razie na przeciągnięcie kilkunastu posłów na rządową stronę zostało półtora tygodnia. Głosowanie nad wotum odbędzie się przypuszczalnie w piątek, 14 maja.

Możesz zainteresować się również: