Rząd ma problem z „jednorękimi bandytami”

20-07-2012, 00:00

Operatorzy automatów grożą roszczeniami na 10 mld zł. Resort finansów twierdzi, że nie ma powodów do paniki.

O tym, że prawna rewolucja, pośpiesznie przeprowadzona w 2009 r. przez rząd Donalda Tuska po tzw. aferze hazardowej, może się nam wszystkim odbić wielką czkawką, wiadomo było od dawna. Prawdopodobieństwo negatywnego scenariusza zwiększył wczorajszy wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (potocznie ETS).

Lawina pozwów

Ustawą hazardową, zakładającą delegalizację wszystkich automatów o niskich wygranych (AoNW) do 2015 r., ETS zajął się na wniosek Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gdańsku. Polski sąd pytał, czy przepisy wprowadzające zakaz zmieniania lokalizacji punktów z AoNW, przedłużania obowiązujących zezwoleń i wydawania nowych są tzw. przepisami technicznymi i czy w związku z tym powinny być notyfikowane w UE przed ich uchwaleniem. ETS odpowiedział twierdząco.

— To orzeczenie otwiera nam szeroko furtkę do roszczeńodszkodowawczych, które mogą sięgnąć nawet 10 mld zł — komentuje Stanisław Matuszewski, prezes izby zrzeszającej operatorów „jednorękich bandytów”.

Nie zgadza się z tym Jacek Kapica, wiceminister finansów odpowiedzialny za nadzór nad hazardem. Zwraca uwagę, że ETS nie stwierdził niezgodności polskiej ustawy hazardowej z prawem UE, ale jedynie uznał, że niektóre jej zapisy są „potencjalnie” przepisami technicznymi. I że to sądy krajowe mają dopiero odpowiedzieć na pytanie, czy wprowadzone przez ustawę zmiany „wpływają w sposób istotny na właściwości lub sprzedaż” AoNW.

— Odpowiedź jest oczywista. Przed uchwaleniem ustawy na rynku było 55 tysięcy automatów, dziś jest ich tylko 12 tysięcy. Szykuje się lawina pozwów przeciwko państwu — zapowiada Stanisław Matuszewski.

Proceduralne błędy

Prawnicy w tej sprawie są podzieleni.

— Orzeczenie potwierdza, że ustawę uchwalono z pogwałceniem prawa UE. Podmioty poszkodowane jej wprowadzeniem dostały bardzo mocny argument do dochodzenia odszkodowań — ocenia prof. Piotr Kruszyński z Uniwersytetu Warszawskiego.

Adwokat Zbigniew Kruger zwraca jednak uwagę, że ETS nie przesądził o niezgodności ustawy hazardowej z prawem UE.

— Twierdzenia, że wyrok daje podstawy do roszczeń odszkodowawczych, są przedwczesne i zbyt daleko idące — mówi Zbigniew Kruger. Bartosz Andruszaniec z kancelarii Allen & Overy dodaje, że ewentualne procesy byłyby z pewnością skomplikowane i czasochłonne. Prawnicy są zgodni co do jednego — że naruszenie obowiązku notyfikacji było poważnym błędem proceduralnym. Wcześniej ekspresowy proces legislacyjny ustawy hazardowej krytykowała też Najwyższa Izba Kontroli.

Wątpliwe eksperymenty

Problemy może rodzić nie tylko nowe prawo, ale również jego stosowanie. Przez ostatnie dwa i pół roku Służba Celna masowo organizuje tzw. eksperymenty, wykazujące, że na AoNW można zagrać za więcej i wygrać więcej, niż wynika to z ustawowych limitów. W rezultacie takich eksperymentów celnicy zarekwirowali już około 4 tys. „jednorękich bandytów”. Część z nich, w wyniku decyzji sądów, musieli jednak zwrócić. Sędziowie coraz częściej uznają, że operatorzy automatów użytkują je, bazując na rejestracji Ministerstwa Finansów i badaniach technicznych specjalnych jednostek badających, wyznaczonych przez resort. Naczelny Sąd Administracyjny w listopadzie 2011 r. uznał, że tylko te jednostki, a nie celnicy mogą stwierdzić przekroczenie ustawowych limitów. Co więcej, dwa tygodnie temu sąd z Bielska-Białej w precedensowej sprawie prawomocnie przyznał jednemu z operatorów odszkodowanie za bezprawne zatrzymanie automatu. A to rozstrzygnięcie może zachęcić inne firmy do występowania z podobnymi pozwami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Rząd ma problem z „jednorękimi bandytami”