Prezes PiS Jarosław Kaczyński został w poniedziałek desygnowany na premiera przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Wcześniej prezydent przyjął dymisję Kazimierza Marcinkiewicza, powierzając mu dalsze pełnienie obowiązków do czasu powołania nowego rządu.
Jeszcze w poniedziałek o godz. 20 w Pałacu Prezydenckim, Lech Kaczyński uroczyście wręczy Jarosławowi Kaczyńskiemu akt desygnacji na Prezesa Rady Ministrów. Głosowanie w Sejmie nad wotum zaufania dla nowego rządu może się odbyć jeszcze w tym tygodniu, albo na początku przyszłego.
W poniedziałek przed południem rząd Marcinkiewicza spotkał się na ostatnim posiedzeniu. Odchodzący premier pożegnał się z ministrami, dziękując im za współpracę.
Jak informuje PAP, z Kancelarii Premiera Marcinkiewicz udał się do Pałacu Prezydenckiego, gdzie odbył rozmowę z Lechem Kaczyńskim i na jego ręce złożył rezygnację. Po spotkaniu prezydent powiedział, dziennikarzom, że przyjmując dymisję rządu, podziękował Marcinkiewiczowi za - jak podkreślił - "bardzo dobre" wyniki rządzenia.
L.Kaczyński poinformował też, że rozmowa z odchodzącym premierem dotyczyła spraw związanych z Warszawą, ponieważ Marcinkiewicz jest kandydatem PiS na prezydenta stolicy w jesiennych wyborach samorządowych. Lech Kaczyński, zanim został prezydentem kraju, był włodarzem stolicy.
Teraz, zgodnie z konstytucją, desygnowany na premiera Jarosław Kaczyński musi zaproponować skład Rady Ministrów. Według zapowiedzi przyszłego premiera, w nowym rządzie na pewno zmieni się minister finansów - Pawła Wojciechowskiego ma zastąpić Stanisław Kluza.
Według polityka PiS Michała Kamińskiego, zmieni się jeszcze rzecznik rządu (nie chciał zdradzić, kto zastąpi Konrada Ciesiołkiewicza). Jak dodał, więcej zmian w rządzie nie będzie.
Zgodnie z konstytucją, prezydent powołuje nowego premiera i ministrów w ciągu 14 dni od przyjęcia dymisji poprzedniego rządu. W ciągu kolejnych 14 dni nowy premier musi przedstawić Sejmowi program rządu wraz z wnioskiem o udzielenie wotum zaufania. Uzyskanie wotum zaufania jest warunkiem ukonstytuowania się rządu. Sejm uchwala wotum bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.
Zgodnie z zapowiedziami marszałka Sejmu Marka Jurka, głosowanie nad wotum zaufania dla rządu Jarosława Kaczyńskiego odbędzie się jeszcze w tym tygodniu albo na początku przyszłego.
Jak wynika z wypowiedzi koalicjantów PiS - Samoobrony i LPR - nowy rząd nie będzie miał problemu z uzyskaniem w Sejmie wotum zaufania. Jednocześnie politycy Samoobrony i LPR mówią o potrzebie podpisania aneksu do umowy koalicyjnej.
Szef Samoobrony Andrzej Lepper powiedział, że pewne zmiany w umowie koalicyjnej muszą nastąpić, ale - jak dodał - o "żadnych stołkach rozmawiać nie będziemy". Wykluczył jednak, by miało dojść do zerwania umowy koalicyjnej.
Z kolei wiceszef LPR Wojciech Wierzejski powiedział, że Liga będzie chciała, by w aneksie do umowy koalicyjnej zapisano zobowiązanie o prowadzeniu przez rząd polityki prorodzinnej.
Natomiast według wiceszefa klubu PiS Marka Kuchcińskiego, zmiana obowiązującej umowy koalicyjnej jest w tej chwili niepotrzebna. Jak podkreślił, obowiązująca umowa koalicyjna jest realizowana.
Rząd nowego premiera, według Kuchcińskiego, będzie "kontynuował politykę solidarnej Polski". Jak ocenił, nowy szef rządu "usprawni współpracę między koalicjantami".
Problemów z uzyskaniem wotum zaufania w Sejmie nie spodziewa się lider opozycyjnej Platformy Obywatelskiej Jan Rokita. Jednak zdaniem Rokity, J.Kaczyński nie będzie dobrym premierem, a w kraju wzrosną podatki i biurokracja.
"Należę do tych ludzi, którzy uważają, tak jak Jadwiga Staniszkis, że Jarosław Kaczyński to polityk bardzo inteligentny, ale który w polityce kieruje się obsesjami i w związku z tym nie może być dobrym premierem" - powiedział Rokita.
WST, PAP