Chcemy zmienić nastawienie społeczeństwa do prywatyzacji — deklarował premier Donald Tusk, prezentując czteroletnią strategię prywatyzacyjną. Już po chwili posłowie PiS nie zostawili na rządowym programie suchej nitki. Ich nastawienie się nie zmieniło i trudno na to w najbliższym czasie liczyć.
Największa opozycyjna partia krytykowała rząd za to, że w ogóle zamierza sprzedawać jakiekolwiek udziały w państwowych firmach. Koronnym argumentem podnoszonym przeciwko prywatyzacji było to, że prywatny właściciel będzie kierował się jedynie chęcią zysku, a nie interesem ogólnospołecznym. Argument trudny do obalenia, bo z tymi prywaciarzami, już tak jest, że chcą zarabiać.
Rządowa strategia prywatyzacji nie jest z pewnością doskonała. Można dyskutować o zakresie i tempie przekształceń własnościowych. Opozycja jednak nie chce na ten temat dyskutować i ogranicza się do dość rytualnej krytyki idei prywatyzacji. To oznacza, że rząd Donalda Tuska ma w sprawie prywatyzacji wolną rękę — nie musi się tłumaczyć ze szczegółów swoich planów. PiS skrytykuje każdą prywatyzację, więc po co się przejmować.
Adam Sofuł