Rząd obstaje przy cięciu dźwigni

opublikowano: 14-12-2017, 22:00

Lewar ma się zmniejszyć, choć nie tak bardzo, jak zapowiadano kilka miesięcy temu. Dla upartych wszystko może zostać po staremu.

Światło dzienne ujrzał nowy projekt ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Potwierdza ograniczenie tzw. dźwigni foreksowej do poziomu 1:50. To połowa tego, co obecnie, po tym jak w lipcu 2015 r. Polska jako pierwsza uregulowała ustawowo to zagadnienie. Nowa wersja jest też dwa razy większa niż zapisana w projekcie ustawy z lipca 2017 r. Obecnie założono też, że posiadający udokumentowane doświadczenie rynkowe będą mogli korzystać z dźwigni na dotychczasowym poziomie. „Odpowiednim doświadczeniem” ma być zrealizowanie przynajmniej 40 transakcji w ciągu 24 miesięcy poprzedzających podniesienie dźwigni.

Zobacz więcej

Fot. Forum

— Cieszymy się, że Ministerstwo Finansów uwzględniło postulaty branży, pokazując tym samym, że w obszarze ochrony inwestora indywidualnego interes regulatora i nadzorcy jest tożsamy z interesem branży maklerskiej. Obecny projekt z jednej strony poprawia ochronę inwestorów — zwłaszcza tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę na foreksie. Z drugiej strony nie obniża pozycji konkurencyjnej polskich domów maklerskich — komentuje Waldemar Markiewicz, prezes Izby Domów Maklerskich, skupiającej brokerów z krajową licencją.

Uzasadnienie i życie

Rząd motywuje chęć ukrócenia dźwigni foreksowej dostosowywaniem polskich regulacji do rozwiązań z innych krajów. W uzasadnieniu projektu napisano, że w Wielkiej Brytanii w 2016 r. ustalono maksymalny poziomi dźwigni finansowej na poziomie 1:25 dla niedoświadczonych inwestorów, a dla pozostałych na poziomie 1:50. Przytacza się również przykład Cypru, gdzie dźwignia miała być ograniczona do 1:50 — Brytyjski nadzór w 2016 r. zaproponował rozwiązanie,

na które powołuje się Ministerstwo Finansów. Nie zostało jednak wdrożone, ale tylko poddane dyskusji. Jest to więc wciąż jedynie propozycja — podkreśla Adam Narczewski, dyrektor zarządzający polskiego oddziału Admiral Markets, który działa właśnie z brytyjską licencją. Przedstawiciel brokera potwierdza natomiast, że Cypr wprowadził podobne rozwiązanie do tego, które proponuje polski rząd. Klient może użyć dźwigni 1:50, ale może też poprosić o wyższą. Otrzyma ją, jeżeli potwierdzi swoje doświadczenie. — Podsumowując, na Cyprze nie ma ustalonej maksymalnej dźwigni finansowej — twierdzi Adam Narczewski.

Trzeba to dopracować

Samą koncepcję stopniowania dźwigni dyrektor z Admiral Markets uważa jednak za dobry pomysł. — To właściwa decyzja, która nie ogranicza swobody obywateli i pozwala tym najbardziej zainteresowanym, doświadczonym, na pełne wykorzystanie swoich strategii inwestycyjnych. To dobry kompromis pomiędzy pierwszą propozycją ministerstwa a głosem środowiska. Zastanawiam się tylko, skąd takie liczby jak 40 transakcji i 24 miesiące. Czy to dużo, czy mało? Dla typowego spekulanta, który zawiera kilka lub więcej transakcji dziennie, spełnienie takiego wymogu nie będzie stanowiło problemu. A co z inwestorem, który działa na rynku finansowym od 20 lat, ale preferuje strategie długoterminowe i zawiera tylko jedną transakcję w miesiącu? — zastanawia się Adam Narczewski. Jego zdaniem, ewidentnego dopracowania wymaga kwestia potwierdzenia doświadczenia.

— Projekt nie precyzuje, w jaki sposób klient miałby potwierdzać swoje doświadczenie — czy wystarczy wysłać raport transakcji wygenerowany z platformy transakcyjnej, czy potrzebne będzie potwierdzenie pieczątką i podpisem. Czekamy na więcej szczegółów, ale samą koncepcję popieramy — podsumowuje Adam Narczewski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Rząd obstaje przy cięciu dźwigni