Rząd odpuszcza podatnikom

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2014-12-08 00:00

Fiskus nie będzie ścigał za podatki przez 10 lat. Resort finansów zrezygnował z groźnego pomysłu

Ministerstwo Finansów (MF), jeśli chce, to potrafi zachować zdrowy rozsądek i nie forsować na siłę propozycji ostro krytykowanych przez ekspertów, zwłaszcza rządowych. Tak stało się w przypadku pomysłu wydłużenia z 5 do 10 lat terminu przedawnienia zobowiązań podatkowych wynikających z tzw. nieujawnionych źródeł przychodów lub nieznajdujących pokrycia w źródłach ujawnionych.

WAŻNE I WAŻNIEJSZE:
WAŻNE I WAŻNIEJSZE:
Ministerstwo Finansów, kierowane przez Mateusza Szczurka, wycofało się ze złego pomysłu wydłużenia przedawnienia podatków. Nie zdobyło się na taki gest w przypadku klauzuli obejścia prawa, na którą spadła jeszcze większa krytyka.
Marek Wiśniewski

Pułapka na uczciwych

Propozycja ta zawarta była w projekcie nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych i ordynacji podatkowej. Komitet Stały Rady Ministrów (KSRM) nie zaakceptował dwukrotnego wydłużenia okresu przedawnienia podatków. MF twierdzi, że wycofało się z tej propozycji. — Minister finansów uwzględnił uwagi Rządowego Centrum Legislacji i Rady Legislacyjnej co do pozostawienia 5-letniego okresu przedawnienia zobowiązań podatkowych — informuje Wiesława Dróżdż, rzeczniczka MF. Jeśli resort się wycofał, to dopiero na posiedzeniu komitetu, bo projekt skierowany pod jego obrady (podpisany przez wiceministra Jarosława Nenemana) zawierał ten kontrowersyjny pomysł.

Prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów, który wprowadził przepis o 5-letnim okresie przedawnienia, popiera decyzję.

— Propozycja MF doprowadziłaby tylko do mnożenia patologii polegających na sztucznym zawieszaniu lub przerywaniu biegu terminu przedawnienia zobowiązań podatkowych — mówi prof. Modzelewski.

Zdaniem resortu finansów, wydłużenie przedawnienia do 10 lat było potrzebne, bo podatnicy utrudniają fiskusowi kontrole w tym zakresie. Na poparcie tej tezy MF nie przedstawiło jednak żadnych dowodów. Wprowadzenie takiego rozwiązania oznaczałoby, że wszyscy polscy podatnicy (obywatele i firmy) ze względów bezpieczeństwa musieliby aż przez 10 lat przechowywać dokumenty i dowody legalności uzyskanych dochodów oraz ich opodatkowania, by w razie czego wykazać skarbówce „niewinność”. W przypadku braku dowodów groziłby im karny 75-procentowy podatek. W trakcie uzgodnień międzyresortowych najostrzej skrytykowała pomysł Rada Legislacyjna (RL) przy premierze. Alarmowała, że wydłużenie przedawnienia stanie się pułapką także dla uczciwych podatników. „Niedopuszczalne jest oczekiwanie aż upłynie dekada od czasu uzyskania dochodu i poczynienia wydatków, a następnie domaganie się od podatnika składania wyjaśnień dotyczących zdarzeń sprzed 10 lat” — pisała RL, wskazując na zagrożenie łamania konstytucji.

Teoria i praktyka

Przepisy nie zmienią się na niekorzyść podatników, ale praktyka — nawet pod rygorem obecnie obowiązującego prawa — bywa dotkliwa. Prof. Witold Modzelewski stawia szokującą diagnozę.

— W Polsce zobowiązania podatkowe nie przedawniają się nigdy. Bieg 5-letniego terminu przedawnienia jest łatwo przerywany przez organa skarbowe. W czwartym lub piątym roku doprowadzają do zawieszenia lub przerwania biegu przedawnienia, np. wszczynając wobec podatnika postępowanie karne. Obecnie toczą się sprawy podatkowe z początku lat dwutysięcznych. To patologia. Skarbówka ma pełnię władzy nad podatnikami. Konieczna jest zmiana przepisów, aby byt zobowiązania podatkowego kończył się z mocy prawa, niezależnie od „sztuczek” fiskusa — mówi prof. Modzelewski.

JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 12.11.2014 r.

Darowane: Postawiliśmy tezę, że krytyczna opinia Rady Legislacyjnej może zablokować zapędy MF.

Możesz zainteresować się również: