Rząd ratuje kontrakty Pesy

BGK i KUKE pomogą spółce w Rosji. Z oferty resortu infrastruktury, który proponuje dyplomatyczną ofensywę w Niemczech, firma nie skorzysta

Prawie 60 tramwajów wyjechało już do Moskwy z bydgoskiej Pesy. Drugie tyle, niemal gotowych, czeka na wysyłkę. Problem w tym, że rosyjski pośrednik przestał płacić polskiej spółce, więc realizacja kontraktu utknęła. Gra toczy się o około 500 mln zł, czyli połowę wartości zlecenia, które powinny trafić na konta polskiej firmy. Przedstawiciele Pesy nie chcą mówić o kontrakcie.

Zobacz więcej

Kontrakt na dostawę 120 tramwajów dla Moskwy miał otworzyć Pesie, kierowanej przez Tomasza Zaboklickiego, dostęp do gigantycznego rynku rosyjskiego. Plany krzyżuje jednak wojna na Ukrainie. WOJCIECH SZABELSKI

Z informacji „PB” wynika, że spółka z pośrednikiem rozliczała umowę w euro, ten zaś z moskiewskimi przedsiębiorstwami — w rublach. Niski kurs tej waluty przyczynił się do zawirowania w płatnościach. Rząd jednak szykuje wsparcie.

— Pracujemy nad domknięciem kontraktu Pesy, być może w ramach programu rekompensowania rubla. Zerwanie umowy oznaczałoby utratę wielu miejsc pracy w Bydgoszczy oraz u poddostawców — mówi Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki. W grę wchodzi kredyt z Banku Gospodarstwa Krajowego dla rosyjskiego kontrahenta albo wykupienie przez bank wierzytelności oraz poręczenie Korporacji Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych.

— Kierownictwo Ministerstwa Gospodarki pozytywnie zaopiniowało wniosek o przyznanie kredytu — mówi Ilona Antoniszyn-Klik, wiceminister gospodarki. Ostateczną decyzję miał wczoraj podjąć Komitet Polityki Ubezpieczeń Eksportowych, ale Ilona Antoniszyn-Klik poinformowała, że rozstrzygnięcie zostało przesunięte na 7 kwietnia.

Taborowy korek

Pesie zależy na rosyjskim kontrakcie, ponieważ wiele zainwestowała w jego realizację. Nie może także pozwolić sobie na zatrzymanie w firmie 60 tramwajów, za które nie płacą Rosjanie, bo ma już „na placu” 12 spalinowych pociągów Link, których nie przyjął niemiecki Regentalbanh, ponieważ Pesie nie udało się zdobyć na czas homologacji na zaodrzańskim rynku. W efekcie Niemcy wybrali Alstom. Obecnie strony negocjują kwestię kar, jakie może zapłacić polska spółka za niedotrzymanie kontraktu. Dyplomatyczne wsparcie zaoferował resort infrastruktury.

Jego przedstawiciele poprosili Pesę o przedstawienie listy barier wejścia na rynek niemiecki. Bydgoska firma nie skorzysta jednak z pomocy — twierdzi, że sprawę homologacji musi rozwiązać samodzielnie. Pesa musi także znaleźć nabywców dla zbudowanych dla niemieckiego kontrahenta pociągów.

— Prowadzimy rozmowy, zainteresowane są samorządy kilku województw oraz kontrahenci zagraniczni — mówi Maciej Grześkowiak, PR menedżer Pesy. Część składów, które nie trafiły do Niemiec, może zostać sprzedana naszym południowym sąsiadom. W gronie zainteresowanych wymienia się też Koleje Dolnośląskie.

— Jesteśmy zainteresowani nabyciem taboru spalinowego o parametrach pozwalających na jazdę szybszą niż 120km/h, wyposażonego w niemiecki system samoczynnego hamowania pociągu PZB. Pozwoli nam to wykorzystać zmodernizowaną infrastrukturę na linii E30 i uruchomić szybkie bezpośrednie połączenia z Wrocławia do Görlitz. Nowe składy wykorzystane byłyby także do obsługi bezpośrednich połączeń Wrocław — Kudowa-Zdrój — mówi Piotr Rachwalski, prezes Kolei Dolnośląskich.

Na rynku kolejowym pojawiają się także informacje, że Pesa stara się, by Linki kupiły Przewozy Regionalne. — Po włączeniu do Agencji Rozwoju Przemysłu nie będą musiały ogłaszać przetargu, więc zakup już zbudowanych składów będzie łatwiejszy niż w trybie zamówień publicznych — uważa jeden z ekspertów.

Reprezentująca przewoźnika Małgorzata Małachowska zapewnia jednak, że na razie nie jest on zainteresowany Linkami.

Niemieckie wsparcie

Pesa musi nie tylko uporać się z pociągami, których nie mógł przejąć Regentalbahn. Wkrótce na testy do Niemiec wyjechać powinien kolejny pojazd, zamówiony przez spółkę NEB. Pesa ma jej dostarczyć 9 Linków jesienią tego roku. Mają przetrzeć szlak dla pociągów zamówionych przez DB Regio, którego przedstawiciele od kilku tygodni monitorują produkcję w Bydgoszczy. Z informacji „PB” wynika, że wkrótce zdecydują, czy przyjąć pierwsze składy na testy, czy też zalecić ich przebudowę.

— Niemcy wynajęli mieszkania w Bydgoszczy i na bieżąco monitorują produkcję w Pesie. To zwiększa szanse, że pojazdy będą zgodne z niemieckimi normami i łatwiej zdobędą dopuszczenie na niemiecki rynek, zwłaszcza że tamtejszym przewoźnikom naprawdę zależy na tych dostawach — twierdzi przedstawiciel jednej z firm, również zainteresowanej Linkami.

Jest tajemnicą poliszynela, że niemieccy przewoźnicy kontraktami z Pesą chcą utrzeć nosa rodzimym dostawcom, dyktującym ceny. Część ekspertów uważa jednak, że niemiecki nadzór będzie Pesę sporo kosztować, co może wpłynąć na rentowność kontraktów.

Pesa ściga się także z czasem przy realizacji kontraktu dla PKP Intercity, któremu w październiku ma dostarczyć 20 pociągów Dart za 1,3 mld zł. Realizacja zlecenia jest opóźniona, niedawno Pesa pokazała jednak zdjęcia niemal gotowego prototypowego składu. W maju planuje rozpocząć testy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska, Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / Rząd ratuje kontrakty Pesy