Resort gospodarki spodziewa się, że Ministerstwo Skarbu Państwa jeszcze w tym roku ogłosi przetarg na sprzedaż wierzytelności Polskich Hut Stali. MSP jest jednak sceptycznie nastawione do takiej formy prywatyzacji holdingu. Ministerialne spory mogą utrudnić własnościowe przekształcenia w sektorze.
Ministerstwo Gospodarki (MG) zapowiada rychłą prywatyzację Polskich Hut Stali (PHS), czyli hut: Katowice, Sendzimira, Cedler i Florian. Zgodnie z planami resortu, zobowiązania holdingu miałby wykupić inwestor branżowy. Mimo że za sektor stalowy odpowiada MG, to rozpisanie przetargu na sprzedaż stalowych wierzytelności pozostaje w gestii Ministerstwa Skarbu Państwa (MSP). Andrzej Szarawarski, wiceminister gospodarki, ma jednak nadzieję na zmianę tych zasad.
W przeciwnym razie prywatyzacja PHS polegająca na sprzedaży wierzytelności może zakończyć się fiaskiem. Nieoficjalnie wiadomo, że resort skarbu sprzeciwia się wykupieniu stalowych długów.
— Na razie opracowywany jest program restrukturyzacji hut. O prywatyzacji nie możemy jeszcze się wypowiadać — mówi Maciej Chojnacki z biura prasowego MSP.
Jednym z powodów sceptycyzmu resortu skarbu jest podobno proponowany parytet wymiany długów PHS na jego akcje.
W tej sytuacji wierzyciele nie mają żadnych szans na odzyskanie w pełni swoich należności. Może nawet dojść do sytuacji, że z połową wierzytelności będą musieli się pożegnać. Firmy z branży energetycznej, gazowej etc. (najczęściej należące do Skarbu Państwa) sceptycznie oceniają zamianę wierzytelności na akcje. Jerzy Wątroba, prezes Będzińskiego Zakładu Elektroenergetycznego (dostawca prądu dla Huty Katowice), mówił „PB”, że na proponowany parytet wymiany długów hut zgodzi się jedynie wówczas, kiedy właściciel zakładu — w tym wypadku MSP — zobliguje zarząd do zaakceptowania propozycji.
Przedstawiciele holdingu podkreślają natomiast, że wierzyciele mogą nie skorzystać z oferty, ale w przypadku upadłości hut mogą odzyskać jeszcze mniej niż w przypadku sprzedaży stalowych wierzytelności.


