- Będziemy prowadzili nadal deregulację polskiego prawa. Utrzymamy presję deregulacyjną na administrację – zapowiedział premier Donald Tusk.
Okazuje się, że ma konkretne podstawy do tej deklaracji. PB dotarł do projektu uchwały Rady Ministrów, która ma zatwierdzić specjalny program dotyczący zasad tworzenia prawa w rządzie oraz kontynuowania deregulacji.
Deregulacja priorytetem, ale czy na pewno?
Rząd przygotowuje „Program regulacyjny na lata 2026-28, który ma być przyjęty w formie uchwały Rady Ministrów. Projekt przygotowało Ministerstwo Rozwoju i Technologii (MRiT).
Jego głównymi celami są: dalsze działania deregulacyjne, wprowadzenie zasady one in, one out, czyli wprowadzaniu jednego obciążenia prawnego ma towarzyszyć likwidacja innego, przeciwdziałanie gold platingowi, czyli zakaz wprowadzania regulacji ponad te wymagane przez prawo unijne (prawo UE+0) i nacisk na rozwiązania cyfrowe.
Co ciekawe, z internetowej strony rządowej wynika, że zasada one in, one out, zwana zasadą równoważenia obowiązków administracyjnych, już obowiązuje w polskim prawie, bo jest w ustawie Prawo przedsiębiorców.
Na tej stronie czytamy, że przy wdrażaniu nowych przepisów „należy szukać możliwości równoważnego zmniejszenia lub usunięcia innych, już istniejących obciążeń administracyjnych w tej samej dziedzinie życia społeczno-gospodarczego. Jest to rozwiązanie wzorowane na zasadzie 'jeden za jeden', obowiązującej w innych krajach (ang. one in, one out)”.
Z projektu uchwały Rady Ministrów wynika, że chodzi o... upowszechnienie tej zasady. Nie wskazano jednak, w jaki sposób rząd tym razem zamierza zapewnić, że nadal nie będzie ona martwa.
W dokumencie czytamy też, że „założono cel deregulacyjny określony parametrem co najmniej 30 propozycji deregulacyjnych rocznie przygotowanych z udziałem organizacji biznesowych i partnerów społecznych. Jednocześnie zaplanowano uruchomienie prac nad systemowymi, pogłębionymi zmianami deregulacyjnymi”.
Oznacza to, że planem minimum rządu jest przyjmowanie od ekspertów z biznesu co najmniej 30 propozycji zmian.
Czy to oznacza wygaszanie deregulacji?
Witold Michałek, ekspert Business Centre Club, alarmuje, że rząd chce wygaszać akcję deregulacyjną.
- Deregulowanie prawa należy intensyfikować, a nie od niego odchodzić. To, co zapisano w projekcie programu rządowego, czyli co najmniej 30 propozycji rocznie przyjmowanych od partnerów społecznych, to nic innego jak wygaszanie deregulacji, szczególnie w porównaniu z jej przebiegiem w 2025 r. Planowana intensywność byłaby dziesięciokrotnie mniejsza niż w ostatnim roku – mówi Witold Michałek.
BCC postuluje, aby w programie rząd zapisał wyższe minima deregulacyjne: w 2026 r. co najmniej 250 postulatów zmian, w 2027 r. i 2028 r. po 100 rocznie.
Piotr Rogowiecki, dyrektor departamentu analiz i legislacji Pracodawców RP, jest dobrej myśli.
- Mam nadzieję że rząd nie spowolni deregulacji. W ostatnim roku przyniosła ona dobre rezultaty, więc premier zapowiedział kontynuację. Deregulacja ciągle trwa, propozycje strony społecznej do rządu napływają, sporo zmian już weszło w życie i wkrótce wejdą kolejne – mówi Piotr Rogowiecki.
Podkreśla, że bardzo ważne jest wprowadzenie zasady prawo UE+0, czyli zakaz gold platingu, oraz zasady jedno obciążenie wchodzi, jedno wypada.
- Bez tego deregulacja nie miałaby szans powodzenia. Dobrze, że rząd zdaje sobie z tego sprawę – mówi Piotr Rogowiecki.
Wiceminister rozwoju wyjaśnia, o co chodzi
Projekt programu powstał pod kierownictwem Michała Jarosa, wiceministra rozwoju. Tłumaczy on intencje rządu.
- Absolutnie nie chodzi o wygaszanie deregulacji, która nadal będzie jednym z priorytetów rządu. Zapisanie co najmniej 30 propozycji deregulacyjnych rocznie to minimum zmian, jakie zaproponuje tylko ministerstwo rozwoju. Do tego dojdą jeszcze propozycje innych ministerstw oraz strony społecznej więc nie można mówić o odpuszczeniu deregulacji – mówi PB wiceminister Michał Jaros.
Rada Ministrów ma przyjąć uchwałę o programie w pierwszym kwartale 2026 r.
