Od 15 grudnia obowiązują nowe zasady dotyczące podróży międzynarodowych. Przy powrocie ze strefy non-Schengen testować muszą się także osoby zaszczepione i po przechorowaniu COVID-19. Polska Izba Turystyki wysłała swoje uwagi do rozporządzenia do Kamila Bortniczuka, ministra sportu i turystyki, 8 grudnia.
- Postulat branży o zwolnieniu osób w pełni zaszczepionych z obowiązku przechodzenia dodatkowych testów nie został spełniony, co podważa wiarygodność polityki proszczepiennej. Wnioskowaliśmy o możliwość wykonania testu po wylądowaniu na lotnisku w Polsce, przed kontrolą graniczną, co zostało uwzględnione w opublikowanym rozporządzeniu – mówi Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.
Nie uwzględniono natomiast propozycji branży, by test można było zrobić w 24 godziny od wylądowania.
- Obawiamy się paraliżu lotnisk. Jesteśmy w trakcie finalizowania rozmów z punktami diagnostycznymi na polskich lotniskach, aby zminimalizować skutki finansowe, jakie mają ponieść klienci w związku z testami przy powrocie do kraju – mówi Piotr Henicz.
Obostrzenie to niedobra wiadomość dla biur podróży, których 85 proc. obecnej oferty to wyjazdy egzotyczne.
- Popyt spadł dramatycznie, a wycieczki np. na Kubę, Zanzibar czy do Omanu są rekordowo tanie. Nie ma obostrzeń dla przylotów z Turcji i Wysp Kanaryjskich, ale to niewielka część oferty. Obostrzenia będą nas kosztowały kilka milionów złotych – twierdzi przedstawiciel jednego z biur podróży.
- Ostatnie 10 dni były trudne, obserwowaliśmy istotny spadek sprzedaży. Od kiedy wiadomo, że można się testować w Polsce, sprzedaż odbiła. Liczymy, że wrócimy do bardzo dobrych poziomów sprzedaży, kilkanaście dni temu zanotowaliśmy rekord: w jednym tygodniu sprzedaliśmy wyjazdy egzotyczne dla 6 tys. klientów. Dlatego liczę, że ten rok będzie rekordowy w egzotyce – mówi Maciej Szczechura, członek zarządu Rainbowa.