Czytasz dzięki

Rządzie nie niszcz polskich spółek

opublikowano: 17-11-2020, 22:00

Rozmowa z Łukaszem Hajdyłą, prezesem spółki komandytowej Electris

„PB”: Rząd twierdzi, że nałożenie podatku CIT na wszystkie spółki komandytowe jest konieczne, aby zahamować tzw. optymalizacje podatkowe, czyli omijanie podatków. Czy optymalizujecie podatki?

Łukasz Hajdyła: Oczywiście, że nie. Uczciwie i rzetelnie rozliczamy się ze wszystkich naszych zobowiązań podatkowych. Spółki komandytowe generalnie są transparentne podatkowo i nie są zakładane dla omijania podatków. To jest absurdalna teza, niemająca uzasadnienia. Niewątpliwie chodzi o ściągnięcie dodatkowych pieniędzy do budżetu państwa, ale o tym oficjalnie władza nie mówi, bo woli operować hasłem uszczelniania systemu podatkowego. Właściciele spółek komandytowych nie dają się jednak na to nabrać, bo wiedzą, jaki jest prawdziwy cel nowej daniny. Najgorsze zaś jest to, że wyleje się dziecko z kąpielą. Jeżeli jakieś spółki komandytowe rzeczywiście coś kombinują, to skarbówka ma wiele narzędzi, aby skutecznie temu przeciwdziałać. Szokujące jest też to, że prace nad podatkiem były prowadzone w niezrozumiale szybkim tempie, z ograniczoną możliwością konsultacji oraz podczas kryzysu wywołanego pandemią. Tak wprowadzany podatek może przyczynić się do upadku wielu spółek.

Stop daninie:
Stop daninie:
Łukasz Hajdyła, prezes firmy Electris, w imieniu kilkudziesięciu tysięcy spółek komandytowych apeluje do rządu i parlamentu o wycofanie się z pomysłu nałożenia podatku CIT.

Dlaczego działacie jako spółka komandytowa?

Zaczynaliśmy z wujkiem w 2003 r. jako spółka cywilna. Na trzech maszynach produkowaliśmy elementy miedziane dla przemysłu elektroenergetycznego. Zakład stopniowo się rozwijał. Coraz szybciej zwiększaliśmy potencjał. Potrzebowaliśmy takiej formy prawnej, która najbardziej odpowiadałaby naszej działalności. Dlatego trzy lata temu założyliśmy spółkę komandytową. Dzięki temu możemy bezpiecznie i bez zbędnego ryzyka rozwijać rodzinny biznes. Obecnie nasza spółka ma pięciu wspólników. Oprócz mnie udziały ma moja siostra oraz troje kuzynostwa. Zmiana formy prawnej ze spółki cywilnej na spółkę komandytową przyczyniła się do większych inwestycji, co pozwoliło na rozwój. Obecnie fabryka ma powierzchnię 4 tys. m kw., zatrudnia 160 osób i jest wyposażona w najnowocześniejsze maszyny. Nasze produkty trafiają do odbiorców praktycznie z każdego kraju UE — najwięcej eksportujemy do Niemiec, Słowacji, Szwajcarii, Włoch oraz do krajów skandynawskich. Naszymi klientami są firmy energetyczne, telekomunikacyjne, lotnicze, transportowe oraz z sektora odnawialnych źródeł energii. Należymy do europejskich liderów w tej branży. Mamy bardzo ambitne plany inwestycyjne. Niestety, kryzys na rynku wywołany pandemią oraz groźba obciążenia podatkiem CIT mocno rewidują nasze plany. Szczególnie nowy podatek wprowadzony w tak krótkim czasie utrudni decyzje dotyczące rozwoju firmy i znacząco pogorszy naszą konkurencyjność na rynku międzynarodowym. Zastanawiamy się, co robić — czy nie będziemy musieli zrezygnować z kredytu technologicznego z BGK, który w wysokości 10 mln zł chcieliśmy wziąć na zakup kolejnych maszyn i urządzeń. Sytuacja naprawdę jest bardzo trudna.

Rozmawiacie z właścicielami innych spółek komandytowych. Jakie głosy przeważają? Czy nowa danina spowoduje, że znikną one z rynku?

Wszyscy bardzo boją się nowego obciążenia, które drastycznie wywinduje koszty ponoszone przez spółki. Szczególnie ucierpią małe rodzinne firmy. Według ekspertów po jego wprowadzeniu podatek dochodowy może wynieść nawet 38 proc. To byłby jakiś koszmar. Słyszymy, że niektórzy obawiają się o byt swoich spółek. My liczymy, że utrzymamy działalność, ale nie wykluczamy zmiany formy prawnej. Działalność jako spółka komandytowa po prostu nie będzie opłacalna. Taka jest powszechna opinia. Polskie spółki komandytowe nie będą konkurencyjne wobec zagranicznych, których opodatkowanie będzie znacznie niższe. Nasze spółki będą przegrane na starcie.

Czego w tej sytuacji oczekujecie od rządu?

Rząd powinien zrezygnować z tego podatku. To byłoby najlepsze i najrozsądniejsze rozwiązanie w tym trudnym dla wszystkich okresie. Jeżeli nie widzi takiej możliwości, to przynajmniej powinien o dwa lata opóźnić wejście podatku, którym wszyscy zostaliśmy zaskoczeni i nie jesteśmy do niego przygotowani. To byłby przejaw patriotyzmu gospodarczego, o którym rząd tyle mówi.

Rozmawiał Jarosław Królak

Sylwetka firmy
Początki Electris Power Components sięgają 2003 r. Zaczynała jako spółka cywilna, by w 2017 r. stać się spółką komandytową. Specjalizuje się głównie w produkcji elementów miedzianych dla przemysłu, przede wszystkim energetycznego. Jej wyroby kupuje 80 kontrahentów z wielu krajów. Były wykorzystywane np. w fabryce silników Rolls-Royce’a, serwerowniach Google’a i Amazona, w najdłuższym na świecie tunelu w Szwajcarii, na polach naftowych Azerbejdżanu czy w drapaczach chmur w Dubaju.
Jest laureatem organizowanego przez redakcję „Pulsu Biznesu”rankingu „Gazele biznesu” czyli najdynamiczniej rozwijających się małych i średnich firm.
Dla dobra wspólnego
Łukasz Hajdyła, prezes Electrisu, wspólnie z szefami kilku innych spółek komandytowych włączył się aktywnie w akcję uzmysławiania rządowi zagrożeń płynących z nałożenia podatku CIT. W imieniu ponad 500 spółek komandytowych z całej Polski skierował ich postulaty do kierownictwa Ministerstwa Finansów.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane