Rzeka mleka płynie do UE

Łukasz Gromkowski
opublikowano: 2004-08-23 00:00

Zniesienie barier celnych i liberalizacja handlu wewnątrz UE sprawia, że import produktów mleczarskich z Polski jest bardzo opłacalny dla krajów starej Unii.

Obserwowany po 1 maja 2004 r. wzrost eksportu mleka i jego przetworów nie jest wielką niespodzianką dla znawców tej branży. Zwiastowały go wcześniejsze wyniki handlu zagranicznego produktami z tej grupy.

— Nasi eksperci przewidywali znaczny wzrost popytu eksportowego. Jednak jego skala nieco nas zaskoczyła. Nikt nie spodziewał się, że będzie on aż tak duży — mówi Jadwiga Seremak z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Jednak jej zdaniem tego wzrostu popytu nie należy określać mianem masowego wykupu, jak sugerują to niektóre media.

Przyczyną zainteresowania polskim mlekiem są jego ceny skupu. Przed akcesją były one nawet o 40 proc. niższe niż w UE. Teraz rosną. W porównaniu z lipcem 2003 zwiększyły się o 29 proc.

Prognozy

— Jeśli takie tempo wzrostu się utrzyma, to w końcu roku cena skupu mleka może przekroczyć nawet 105 zł za 100 litrów — prognozuje Jadwiga Seremak.

Według Waldemara Brosia, zastępcy prezesa Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich, zrównanie cen polskiego mleka z cenami unijnymi nastąpi nie wcześniej niż przed upływem okresu przejściowego, tzn. do końca 2006 r. Nie oznacza to, iż później nasz eksport do krajów starej Unii zmaleje.

— Polska ma idealne warunki, technologie i środowisko do produkcji mleka. Będziemy w stanie więcej wyprodukować niż pozwalają limity jakie nałożyła na nas Unia. Łącznie wynoszą one blisko 9 mln ton mleka (do końca 2006) i ten limit bez trudu wykorzystamy — mówi Waldemar Broś.

Bez rezerw

Znaczne zwiększenie eksportu tzw. trwałych produktów mleczarskich (masło, mleko w proszku, sery) doprowadziło do wzrostu cen zbytu o 17-37 proc. w pierwszym półroczu 2004.

— Może to spowodować spadek popytu krajowego, a w kon- sekwencji spowolnienie wzrostu cen — przestrzega Jadwiga Se- remak.

Takie zjawisko już zarysowało się w lipcu. Po 1 maja ceny świeżych produktów mleczarskich (mleko płynne, napoje mleczne, twarogi), które sprzedają się prawie wyłącznie na rynku krajowym, wzrosły zaledwie o 2 proc., a w porównaniu z cenami z lipca 2003 r., ceny jogurtów, śmietany i kefirów spadły o 15 proc.

Jednak bezpośrednim i najistotniejszym skutkiem wzrostu eksportu jest to, że w 2004 r. nie nastąpił sezonowy spadek cen mleka i nie są gromadzone zapasy produktów mleczarskich na okres obniżonej podaży, który trwa od września-października do marca-kwietnia.

Waldemar Broś przewiduje, że gdy polskie zakłady mleczarskie przetworzą cały limit produkcyjny, a nasz kraj będzie jeszcze więcej eksportować, to przy stopniowo zwiększającym się spożyciu może dojść do sytuacji, iż to Polska będzie importować mleko z innych krajów Unii.

Nasze produkty są naturalne, tańsze i lepsze. Unia niejako wymusiła na rolnikach i producentach wprowadzenie nowoczesnych technologii, ale dzięki temu ich konkurencyjność i jakość wzrosła.

Aby jak najdłużej utrzymać wysoki popyt, polscy producenci nie powinni dopuścić do zbyt dużego wzrostu cen. Należałoby raczej utrzymać je na poziomie niższym od unijnego poprzez obniżkę kosztów produkcji i poprawę efektywności. Jest to konieczne, tym bardziej że w UE od lipca 2004 r. rozpoczął się proces obniżania cen na rynku mleka, poprzez odpowiednie regulowanie cen interwencyjnych. Przewiduje się, że w ciągu 4 lat ceny mleka i jego przetworów w starych krajach członkowskich obniżą się o 18-20 proc.

Możesz zainteresować się również: