Rzeszów kontra Rostowski

MBE
opublikowano: 2011-05-17 00:00

Prezydent stolicy Podkarpacia montuje koalicję przeciwko ograniczeniu samorządom możliwości zadłużania się.

Prezydent stolicy Podkarpacia montuje koalicję przeciwko ograniczeniu samorządom możliwości zadłużania się.

Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa, dołączył do krytyków ministra Jacka Rostowskiego, który — w trosce o stan finansów publicznych — chce nałożyć kaganiec na deficyt samorządowych budżetów i planuje wprowadzeni limitu 4 proc. dochodów w 2012 r. i 1 proc. w 2015. Wczoraj prezydent spotkał się z samorządowcami i posłami z Podkarpacia, by przedstawić skutki planów ministra finansów. Dla Rzeszowa będą one drastyczne. W wieloletnim planie miasto zapisało kilka potężnych inwestycji, w tym transportowe za 400 mln zł (zakup autobusów, remonty dróg, e-bilet, budowa sygnalizacji). Plany te mogą spocząć w szufladach.

— Obecnie realizujemy 370 inwestycji. W tegorocznym budżecie przeznaczamy na nie 300 mln zł. Wkrótce będziemy potrzebowali 60 mln zł na stworzenie infrastruktury w specjalnej strefie ekonomicznej — mówi Maciej Chłodnicki, rzecznik prezydenta miasta.

Jeśli minister postawi na swoim, zagrożone będą: budowa i modernizacja dróg za 44 mln zł, obiektów oświatowych za 51 mln zł i sportowych za 65 mln zł.

— Plany ministra finansów oznaczają brak możliwości wykorzystania funduszy unijnych, bo nie będziemy mogli zaciągać kredytów na wkład własny. To również wzrost bezrobocia. Bo jeśli nie uda nam się stworzyć infrastruktury w specjalnej strefie ekonomicznej, nie będzie nowych miejsc pracy — wylicza Maciej Chłodnicki.

Po stronie samorządów staje SLD. Tomasz Kamiński, poseł Sojuszu, zapowiada, że klub będzie głosował przeciwko propozycji ministra.