Rzymianie w Iraku

Aleksander Krawczuk
31-10-2003, 00:00

Byli tam, byli — wielokrotnie. Kraj ten nazywano wówczas inaczej. Ogólnie Mezopotamią, czyli Międzyrzeczem, leżał bowiem pomiędzy Eufratem a Tygrysem, wyróżniano jednak trzy obszary. Na północy, gdzie dziś Mosul, Asyrię. Część środkową określano mianem Mezopotamii właściwej, tu bowiem obie wielkie rzeki zbliżają się ku sobie. Jej główne miasto to dziś Bagdad (założyli go dopiero Arabowie w wieku VIII). W czasach greckorzymskich za największe miasto nad Tygrysem długo uchodziła Seleucja. Wreszcie południe kraju zwano Babilonią lub Chaldeą; to właśnie jej część zajmuje obecnie strefa nadzorowana przez Polaków.

Rzymianie wkraczali tam, jak stale głosili, z konieczności, dla obrony swych wschodnich prowincji, zwłaszcza Syrii. Ówcześni panowie Mezopotamii często zachowywali się zaczepnie: najpierw Partowie, a od początków wieku III — królowie z dynastii Sasanidów, nawiązujący do wielkich tradycji perskich; jedni i drudzy wywodzili się z Iranu.

Mieszkańcy wsi natomiast byli już od tysiącleci przeważnie pochodzenia semickiego. W miastach — od podbojów Aleksandra Wielkiego i jego następców — dominowali Grecy, sporo też Żydów pozostawało tu po „niewoli babilońskiej”. Bogactwem kraju było rolnictwo. Ropa naftowa oraz „smoła ziemna” oczywiście nie miały żadnego zastosowania.

Walki z Rzymianami toczyły się głównie nad Eufratem — ze zmiennym szczęściem. Obecny Irak i Iran pod panowaniem Partów i potem Persów był przez wieki jedynym mocarstwem zdolnym przeciwstawić się potędze Imperium. Zwycięsko walczyli z Partami wodzowie cesarza Augusta i Nerona. Ale dopiero Trajan wkroczył w głąb Mezopotamii i podbił ją całą w latach 114-117; dotarł do wybrzeży Zatoki Perskiej. Ustanowił tu trzy prowincje, osadził rzymskie garnizony. Jego następca, Hadrian wycofał się ze zdobytego kraju; uznał, że utrzymanie w nim pokoju byłoby za kosztowne.

Potem, w wieku II, cesarz Lucjusz Werus prowadził tam kampanię — świetną, lecz wojska rzymskie przywlekły z niej do Imperium straszliwą zarazę. Septimiusz Sewer po zwycięskich wyprawach do Mezopotamii przybrał tytuł Parthicus Maximus. W wieku III, gdy Mezopotamią rządzili Sasanidzi, cesarz Gordian III zmarł podczas wyprawy za Eufrat, a w ponad 20 lat potem Walerian został tam pokonany i wzięty do niewoli (już nigdy z niej nie wrócił).

Ostatnim cesarzem rzymskim, który wkroczył do Mezopotamii, był Julian Apostata. Dotarł w okolice Ktezyfontu i późniejszego Bagdadu. Zginął jednak podczas marszu powrotnego wzdłuż Tygrysu, rażony w zamęcie potyczki włócznią; cisnął ją wróg lub też rzymski żołnierz chrześcijanin. Jego następca odstąpił Persom niemal całą Mezopotamię.

Julian był nie tylko ostatnim cesarzem rzymskim, ale i ostatnim wodzem z Zachodu na tych ziemiach. Wprawdzie kraj ów zdobywali potem Arabowie, Mongołowie, Turcy, ale dopiero w wieku XX, po I wojnie światowej, znaleźli się następcy zachodnich legionistów. Gdy rozpadało się imperium tureckie, Brytyjczycy utworzyli w Mezopotamii odrębne państwo, obecny Irak. Co działo się po II wojnie światowej, mamy wszyscy w pamięci; dalszy ciąg dramatu o wciąż niewiadomym finale rozgrywa się na naszych oczach.

Warto pamiętać o rzymskich wyprawach, były bowiem — po Aleksandrze Wielkim i jego następcach — jedynymi próbami wtrącania się przez Zachód do spraw Międzyrzecza, kolebki rolnictwa i cywilizacji miejskiej.

Legiony rzymskie musiały sprostać wówczas tym samym warunkom klimatycznym, jakie panują i dziś: żarowi, burzom piaskowym, błotu podczas opadów. Żołnierze mają dziś specjalne mundury, klimatyzowane namioty, stałe dostawy wody pitnej, pomoc medyczną, ogromne bazy zaopatrzeniowe, ułatwienia transportowe. Rzymiane pozbawieni owych cudów techniki, nie mieli też miażdżącej przewagi w uzbrojeniu i w sposobach walki. Oręż był po obu stronach podobny, a np. w łucznictwie tubylcy byli nawet lepsi. Budzi więc podziw, że rzymscy cesarze, zwłaszcza Trajan i Julian, dokonali tak wiele.

Podbój Wschodu przez Aleksandra Wielkiego w istocie nie okazał się trwały, mimo intensywnego osadnictwa greckiego. Zwłaszcza Iran i Mezopotamia odpadły od monarchii jego następców stosunkowo szybko. Tak naprawdę wciąż żywym owocem zawładnięcia na jakiś czas Babilonią było zetknięcie się z astrologią, właśnie tam praktykowaną od tysiącleci, Grekom zaś dotychczas w ogóle obcą. Wojny Rzymian w Międzyrzeczu nie przyniosły prawdziwego i trwałego sukcesu. Są lekcją: kraj ten stosunkowo łatwo zdobyć, bardzo jednak trudno utrzymać.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksander Krawczuk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Rzymianie w Iraku